W ciągu pięciu najbliższych lat zakłady karne opuszczą osoby, którym w wyniku amnestii z końca lat 80. zamieniono kary śmierci na 25 lat więzienia. Wśród nich znajdują się seryjni mordercy, pedofile oraz gwałciciele.

Na liście tych najgroźniejszych jest około 100 osób, wśród nich m.in. pedofil i morderca Mariusz Trynkiewicz zwany „Szatanem z Piotrkowa”, który pozbawił życia czterech chłopców (na wolność ma wyjść już w 2014 r.), a także Leszek Pękalski okrzyknięty „Wampirem z Bytowa”, oskarżony o 17 zabójstw (w 2017 r. kończy odsiadkę). Niektórzy już dziś zapowiadają, że jeśli wyjdą na wolność, będą kontynuować swój zbrodniczy proceder.

Ministerstwo kierowane przez Jarosława Gowina w listopadzie zeszłego roku przedstawiło projekt zmian przepisów, który ma zablokować takim osobom drogę na wolność.

Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 83a kodeksu karnego wykonawczego jeżeli skazany, który odbywa karę pozbawienia wolności, przejawiać będzie zaburzenia preferencji seksualnych lub zaburzenia osobowości o takim charakterze lub natężeniu, że uzasadniają przypuszczenie, że jego pobyt na wolności spowoduje poważne niebezpieczeństwo dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, poddawać się go będzie badaniom psychologicznym i psychiatrycznym.

Jeśli lekarze dojdą do wniosku, że dana osoba stanowi potencjalne niebezpieczeństwo dla społeczeństwa, sąd opiekuńczy będzie mógł wobec niej zastosować nowy szczególny rodzaj środka zabezpieczającego, orzekany po odbyciu kary – umieszczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Podstawą do tego działania będzie zaś ustawa o ochronie zdrowia psychicznego (Dz.U. z 2011 r. nr 231, poz. 1375 z późn. zm.).

Szpital to nie więzienie

I tu pojawia się problem, gdyż wielu przestępców, którzy w najbliższych latach mają opuścić zakłady karne, choć są niedostosowani do życia w społeczeństwie, nie są chorzy psychicznie. Tym samym zgodnie z uwagami resortu zdrowia nieuprawnione jest ich umieszczanie w zakładach leczniczych.

„(...) Próba zastosowania imperatywu przymusowego leczenia w szpitalach psychiatrycznych osób zdrowych psychicznie (...) stanowić będzie jaskrawy przejaw wykroczenia przeciwko prawom człowieka. Leżące bowiem u podstaw tej propozycji przekonanie projektodawcy o równości pomiędzy chorymi psychicznie oraz zdemoralizowanymi przestępcami stanowi niezwykle niebezpieczne działanie, prowadzące do deprecjonowania wartości osób chorych psychicznie” – argumentował Igor Radziewicz-Winnicki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, w piśmie do Michała Królikowskiego, wiceministra sprawiedliwości.

Podobnie uważają prawnicy.

– Podzielam wątpliwości i argumentację Ministerstwa Zdrowia w zakresie podjęcia problemu odizolowania osób zaburzonych, lecz nie chorych psychicznie.

Szpital psychiatryczny to nie więzienie, a faktyczne postawienie znaku równości między osobami chorymi a nadal zdemoralizowanymi, choć byłymi przestępcami, jest umniejszeniem godności osób chorych – podkreśla adwokat Marcin Muśnicki, specjalista od prawa karnego i rodzinnego.

– Misja ochrony społeczeństwa przed dewiantami mającymi już w najbliższych latach opuścić zakłady karne nie pozwala trzeźwo spojrzeć na problem. Gubi się w tym wszystkim perspektywę, że nie można łamać praw jednostki w imię innych, wyższych (bo społecznych) racji.

Nikt nie twierdzi, że społeczeństwa nie należy przed takimi osobami chronić. Ochrona ta powinna być jednak spójna ze wszystkimi normami już obowiązującego prawa. Osoby chore psychicznie powinny być zatem leczone psychiatrycznie, a niedostosowane społecznie – poddane systemowi terapeutycznego oddziaływania – wtóruje dr Alfred Staszak, prokurator okręgowy w Zielonej Górze.

Resort sprawiedliwości rozważa zgłoszone uwagi. – Oba resorty zgadzają się co do podstawowego celu projektowanej regulacji, tj. konieczności zapewnienia ochrony przed osobami, których pobyt na wolności mógłby spowodować poważne niebezpieczeństwo dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób.

Obecnie toczące się uzgodnienia mają na celu zaprojektowanie rozwiązań pozwalających na izolację niebezpiecznych przestępców oraz poddanie ich oddziaływaniom terapeutycznym i tym samym zapewnienie bezpieczeństwa pozostałym obywatelom przy równoczesnym zachowaniu wysokich standardów ochrony zdrowia psychicznego oraz praw człowieka – deklaruje Joanna Dębek z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Niedostosowane placówki

To jednak niejedyne uwagi, z jakimi musi się zmierzyć resort sprawiedliwości. Jak bowiem wskazuje wiceminister Radziewicz-Winnicki, obecnie żaden polski regionalny ośrodek psychiatrii sądowej nie jest przystosowany do realizacji nowego środka zabezpieczającego pod względem zarówno logistyczno-technicznym, jak i merytorycznym. Jego zdaniem nowe zadania mogłyby ewentualnie udźwignąć jedynie trzy takie placówki, w których należałoby jednak m.in. zwiększyć poziom zabezpieczeń.

2 mln zł tyle powinien przeznaczyć rząd w 2013 r. na funkcjonowanie zakładów psychiatrycznych o maksymalnym poziomie zabezpieczeń, w których mieliby przebywać wychodzący z więzień przestępcy niebezpieczni dla społeczeństwa

0 zł tyle zdaniem Ministerstwa Zdrowia zostało zaplanowane na ten cel w budżecie na 2013 r.