– Z punktu widzenia racjonalności ustawodawcy to zrozumiałe posunięcie, natomiast nadal nie rozwiązuje to wszystkich wątpliwości związanych z tymi przepisami – ocenia Konrad Piech, radca prawny z kancelarii DLA Piper.

Nowelizując ustawę o działalności ubezpieczeniowej (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 11, poz. 66 ze zm.), posłowie zmienili zapis art. 18a, zakazując różnicowania stawek ubezpieczenia ze względu na płeć. Jednocześnie skreślili kolejny przepis art. 18b, który zakazywał tego ze względu na ciążę i macierzyństwo.

– Uzasadnieniem, skądinąd zrozumiałym, był fakt, że przecież ciąża i macierzyństwo są immanentnie związane tylko z jedną płcią, a więc w zakazie dyskryminacji ze względu na płeć mieści się też zakaz dyskryminacji z powodu ciąży lub macierzyństwa. Ale pojawiły się też poglądy, że skoro Sejm wykreślił ten przepis, to znaczy, że ciąża i macierzyństwo mogą być czynnikiem różnicującym ochronę ubezpieczeniową. Teraz przepisy są konsekwentne, co nie znaczy, że jednoznaczne – wyjaśnia mec. Konrad Piech.

Przepis zakazujący różnicowania ofert ubezpieczeniowych ze względu na ciążę i macierzyństwo obowiązuje od kilku lat.

– Ubezpieczyciele uważają, że czym innym jest dyskryminowanie ze względu na płeć, a czym innym swoboda w kształtowaniu produktów ubezpieczeniowych – tłumaczy mec. Piech.

– Jeśli firma twierdzi, że nie ubezpiecza ryzyk związanych z ciążą lub macierzyństwem, to nie dlatego, że chce kogoś dyskryminować, tylko dlatego, że konstruując dany produkt, założyła, że pewne kategorie zdarzeń nie będą objęte ochroną. Tak jak – przy całej nieporównywalności – ochroną nie będą objęte zdarzenia związane z terroryzmem, wojną czy wypadkami statków powietrznych – dodaje ekspert.

Według niego nowelizacja nie usuwa powyższych wątpliwości.

– Sytuacja jest o wiele bardziej jednoznaczna w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Tutaj proponowanie różnych stawek kobietom i mężczyznom nie wchodzi w grę – zaznacza Konrad Piech.

Etap legislacyjny
Nowelizacja przyjęta przez Sejm