Potwierdzają to liczby. Jak ustaliliśmy, w czternastu wojewódzkich inspektoratach inspekcji handlowej w 2011 r. przeprowadzono łącznie ponad 18 tys. kontroli działalności gospodarczej przedsiębiorców, przy czym aż 70 proc. z nich nie było zapowiedzianych. W poszczególnych oddziałach odsetek ten był jeszcze wyższy. W Katowicach wyniósł bowiem 87 proc., a w Olsztynie 82 proc.

W innych przepytanych przez nas urzędach proporcje prezentują się podobnie. Na przykład wojewódzkie i powiatowe inspekcje sanitarne z województwa świętokrzyskiego w ubiegłym roku kontrolowały przedsiębiorców ponad 15 tys. razy.

Średnio w siedmiu na dziesięć przypadków nie informowano uprzednio o tym zamiarze zainteresowanych. Z kolei w Gorzowie Wielkopolskim odsetek kontroli z zaskoczenia sięgnął 81 proc., w Poznaniu 62 proc., a w Łodzi 55 proc.

Również średnio co druga kontrola prowadzona przez inspekcję ochrony środowiska w 2011 r. nie była poprzedzona zawiadomieniem organu o zamiarze jej wszczęcia.

To kpina z prawa – twierdzą przedsiębiorcy. Dla nas najważniejsza jest skuteczność – kontrują urzędnicy.

Wyjątek stał się regułą

Zgodnie z ustawą z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. z 2004 r. nr 173, poz. 1807 z późn. zm.) co do zasady kontrola działalności gospodarczej przedsiębiorcy musi być poprzedzona zawiadomieniem o zamiarze jej wszczęcia. Dopiero po upływie siedmiu dni od doręczenia pisma pracownicy organu mogą przystąpić do działania.

– Dzięki zawiadomieniu przedsiębiorcy mają możliwość przygotowania się do przeprowadzenia kontroli, rozumianego nie jako wykorzystanie tego czasu na próby mataczenia, lecz na zebranie dokumentów i podjęcie czynności organizacyjno-logistycznych, jak zapewnienie w czasie kontroli obecności księgowej – przypomina dr Monika Bychowska z Instytutu Prawa Konkurencji.

Jednocześnie przepisy przewidują szereg wyjątkowych sytuacji (patrz ramka), gdy zawiadomienie nie jest potrzebne. Tyle teoria.

Przywołane na początku dane pokazują zgoła co innego. Coś, co miało być wyjątkiem – a więc niezapowiedziane wizyty urzędników w firmach – w części instytucji kontrolnych stało się podstawową formą działania.

– Dla nas liczy się przede wszystkim skuteczność i zapewnienie odpowiedniej ochrony konsumentom – stwierdza krótko Grzegorz Wrzosek, mazowiecki wojewódzki inspektor inspekcji handlowej w Warszawie.

Chętnie wypowiadają się eksperci, których przedstawione proporcje nie dziwią. Ich zdaniem wszystko dlatego, że zakres przewidzianych prawem wyjątków jest szeroki. Organy po prostu wykorzystują możliwości przewidziane przepisami, a robią to niezwykle chętnie.

– Sytuacje, w których nie dokonuje się zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli, powinny być dokładniej sprecyzowane, gdyż organy – często nie mając pojęcia o prowadzeniu przedsiębiorstwa – uważają, że kontrola z zaskoczenia będzie skuteczniejsza – mówi Joanna Regent, prawniczka fundacji Lex Nostra reprezentującej poszkodowanych przez prawo przedsiębiorców.

Z kolei Patrycja Dzięgielewska z kancelarii prawnej M. Szulikowski i Partnerzy zwraca uwagę na to, że nawet zawiadomienie nie daje pełnej pewności co do terminu kontroli.

– W piśmie nie określa się konkretnej daty. Prawo nakazuje jedynie, by kontrola odbyła się między siódmym a trzydziestym dniem od dnia doręczenia zawiadomienia – wyjaśnia prawnik.

Wszystko to niepokoi ekspertów.

– Przedsiębiorstwo to żywy organizm, więc każda kontrola zakłóca jego funkcjonowanie. Jeśli jest niezapowiedziana, to może nawet prowadzić do paraliżu prac, chociażby przez konieczność nieplanowanego oddelegowania pracowników do zadań związanych z działaniami organu. Znam przypadki, gdy wielokrotne i niespodziewane kontrole na terenie przedsiębiorstwa powodowały utratę kontrahentów – wskazuje Joanna Regent.