Łatanie braków

Ale sprawa może mieć także drugie dno. Otóż taki sposób rekrutacji może być próbą załatania braków kadrowych po osobach, którym prezesi sądów nie przedłużyli umów cywilnoprawnych, po tym jak minister sprawiedliwości wezwał do ich rozwiązania. Pracę wówczas straciło ponad 1,5 tys. osób.

– Pracujemy nad takimi rozwiązaniami prawnymi, które umożliwią powrót tych pracowników do pracy w sądach – mówił w wywiadzie dla DGP Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości.

Wszystko wskazuje na to, że rozwiązaniem mają być właśnie pracownicy tymczasowi.

– Przypuszczam, że może być to sposób na załatanie dziury po osobach, które pracowały w sądach na umowy cywilnoprawne i którym nie przedłużono tych umów. Braki kadrowe w sądach z okręgu apelacji warszawskiej są bowiem dość spore – przyznaje Igor Tuleja.

Profesor Marek Chmaj, choć podkreśla, że zdaje sobie sprawę z problemów, jakie obecnie występują na rynku pracy, to jednak krytykuje taki sposób prowadzenia rekrutacji w sądach.

– Jeżeli to ma być próba obejścia zakazu zatrudniania ludzi w sądach na umowach śmieciowych, to mi się to bardzo nie podoba. Należy pamiętać, że sąd powinien być pewnym wzorem, zwłaszcza w dziedzinie kultury prawnej. Od sądu oczekujemy więcej – wskazuje prof. Chmaj.

Resort sprawiedliwości odpiera jednak te zarzuty.

– Zabezpieczenie potrzeb kadrowych jest jednym z najtrudniejszych elementów w dziedzinie zarządzania sądem.

W tym kontekście należy zauważyć, że korzystanie z rozwiązań prawnych, które przewiduje ustawa o zatrudnianiu pracowników tymczasowych (Dz.U. nr 166, poz. 1608 z późn. zm.) jest skutecznym i dozwolonym działaniem, jeżeli chodzi o zadania realizowane na stanowiskach pomocniczych oraz stanowiskach obsługi technicznej i gospodarskiej, których terminowe wykonanie przez pracowników zatrudnionych przez pracodawcę (a więc poszczególne sądy) nie byłoby możliwe – twierdzi Joanna Dębek z MS.

I dodaje, że w resorcie trwają prace, których celem jest usprawnienie pracy sekretariatów wydziałów sądów, co niewątpliwie przyczyni się do podniesienia efektywności i spowoduje możliwość bieżącego zabezpieczania potrzeb kadrowych przy wykorzystaniu dotychczasowych, własnych zasobów kadry zatrudnionej w administracji sądowej.

Mniej odpowiedzialności

Igor Tuleja podkreśla, że osoby zatrudniane przez agencje pracy tymczasowej będą zobowiązane do zachowania tajemnicy w takim samym stopniu, jak asystenci sędziów i będą musieli spełnić wymóg niekaralności. Nie wszystkich jednak to uspokaja.

– Mimo wszystko koordynatorzy prawni pozostaną osobami trzecimi dla sądu, bo to nie on będzie ich pracodawcą. Odebranie oświadczenia od takiej osoby o zachowaniu tajemnicy nic nie zmienia. No bo czy to oznacza, że każdy, kto je złoży, będzie miał dostęp do akt sądowych? – pyta retorycznie Piotr Kwaka.

Zdaniem stowarzyszenia w SO w Warszawie dojdzie do naruszenia art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2002 r. nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Przepis ten zabrania przetwarzania danych ujawniających m.in. pochodzenie rasowe, poglądy polityczne czy przekonania religijne, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Podkreśla też, że prezesi sądów będą mieli mało narzędzi prawnych, aby wyciągnąć konsekwencje wobec pracownika tymczasowego, jeżeli np. wyniesie on akta.

– Jedyne, co będą mogli zrobić, to rozwiązać umowę z rzeczywistym pracodawcą koordynatora prawnego, czyli z agencją pracy tymczasowej – twierdzi Piotr Kwaka.

Przypomina, że wobec asystentów w takich sytuacjach wyciągane są m.in. konsekwencje dyscyplinarne.