Jak wyliczył UZP, średnia procentowa oszczędność dla wszystkich tegorocznych aukcji to 15,2 proc. Najwięcej, bo ponad 15 mln zł (1/4 kontraktu) zyskał jeden z inwestorów na dogrywce na prace modernizacyjne budynku zakładu przemysłowego.

W tym samym czasie zamawiający przeprowadzili 165 licytacji elektronicznych. Suma oszczędności, liczonych od pierwszej oferty do oferty najkorzystniejszej, wyniosła blisko 18 mln zł. Średnie, procentowo liczone oszczędności były jeszcze wyższe niż przy aukcjach. Wyniosły bowiem ponad 24 proc.

– Wykorzystywanie elektronicznych możliwości przewidzianych w ustawie z 29 stycznia 2004 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759, nr 161, poz. 1078 – dalej p.z.p.) jest po prostu wygodne, wiele pracy wykonuje sam system – przekonuje Anita Wichniak-Olczak, dyrektor departamentu informacji, edukacji i analiz systemowych UZP.

– W licytacji elektronicznej zamawiający nie musi np. badać poprawności złożonych ofert. Ponadto z uwagi na transparentność działań ogranicza się ryzyko wnoszenia odwołań oraz stawiania zarzutów niewłaściwego wyboru oferty najkorzystniejszej – dodaje.

Mali się boją

Jednak wciąż zainteresowanie elektronicznym wsparciem przetargów jest niewielkie i stanowi ułamek procenta wszystkich postępowań. W 2011 r. przeprowadzono ich odpowiednio 651 i 214.

– Licytacja elektroniczna jest nieczytelna, jej zasady trudne do uchwycenia, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do obiegu papierowych dokumentów – uważa Przemysław Szustakiewicz z Uczelni Łazarskiego.

– Sprawdza się, kiedy ktoś dokonuje dużych zakupów dla dużych jednostek, np. miast, jak Warszawa czy Kraków, które mają nawet własne platformy aukcyjne. W mniejszych gminach w takich sytuacjach dobry jest choćby tryb zapytania o cenę – tłumaczy ekspert.

Elektroniczna aukcja a licytacja
Aukcja elektroniczna jest rodzajem dogrywki w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, który można zastosować dla trybów przetargu nieograniczonego, przetargu ograniczonego lub negocjacji z ogłoszeniem.
Tryb licytacji elektronicznej możliwy jest do zastosowania, jeżeli wartość zamówienia jest mniejsza niż kwoty progów: 522 548 zł dla administracji centralnej, 803 920 zł dla strefy samorządowej, 1 607 840 zł dla zamówień sektorowych i 20 098 000 zł dla robót budowlanych.

– Przeprowadzenie licytacji jest dość skomplikowaną operacją i wymaga odpowiednich kwalifikacji. Małe gminy zatrudniają niewiele osób i zazwyczaj nie są one fachowcami w takich sprawach – potwierdza Edward Trojanowski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich.

Jeszcze inaczej widzą sprawę w Urzędzie Miasta Gdyni, który nie korzystał dotychczas ani z licytacji, ani z aukcji elektronicznych.

– Na skutek emocji towarzyszących aukcji bądź licytacji zamawiający może uzyskać niższą cenę – przyznaje Sylwia Szumielewicz-Tobiasz z gdyńskiego magistratu.

– Niestety gdy emocje opadną, złożona oferta może być niezadowalająca dla wykonawcy. Po podpisaniu umowy podejmuje on często próby, żeby dostawy, a szczególnie usługi, które zaoferował, były dla niego jak najtańsze, nie zważając przy tym na obniżenie ich jakości – dodaje Sylwia Szumielewicz-Tobiasz.

Dlatego formy te, zdaniem gdyńskich samorządowców, lepiej sprawdzają się w przypadku dostaw szczególnie łatwych do sklasyfikowania jakościowo (np. dostawa węgla, prostych urządzeń), których akurat urząd ma niewiele.

Co dalej

– Korzystanie przez zamawiających z licytacji lub aukcji elektronicznej samo w sobie nie stanowi wartości dodanej – zaznacza Wojciech Hartung z Kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka.

– Te, jak się przyjmuje, nowoczesne formy powinny pomagać zamawiającym w całym procesie wyboru wykonawcy, a to można osiągnąć, łącząc rozwiązania, które już w p.z.p. istnieją: centralizację zamówień (na różnych szczeblach) oraz szersze wykorzystywanie umów ramowych wraz z elementami licytacji lub aukcji – precyzuje prawnik.

Takie rozwiązania są dość powszechną praktyką m.in. w Wielkiej Brytanii i we Francji.

– Biorąc pod uwagę tempo elektronizacji, która dotyczy wszelkich sfer naszego życia, sądzę, że również system zamówień publicznych będzie zmierzał do jak najszerszego wykorzystania tych narzędzi – uważa z kolei Anita Wichniak-Olczak.

– Elektronizacja to wymierne korzyści w postaci przyspieszenia i uproszczenia procedury, zmniejszenia kosztów postępowania, zwiększenia przejrzystości i konkurencyjności, a tym samym zwiększenia dostępu do rynku zamówień publicznych przedsiębiorcom – przekonuje.