Od razu wszystko

Trzeba więc będzie teraz pamiętać, że obowiązek podania wszystkich okoliczności faktycznych już przy pierwszej merytorycznej czynności procesowej będzie dotyczył wszystkich, a nie tylko przedsiębiorców. Konieczność wyłożenia na piśmie i sądowi, i drugiej stronie wszystkiego, co się wie i chce osiągnąć w postępowaniu, będzie dotyczyła obydwu stron niezależnie od tego, czy są reprezentowane przez zawodowego pełnomocnika (adwokata lub radcę prawnego), czy działają samodzielnie.

Tym samym prekluzja dowodowa, która polega na pomijaniu przez sąd spóźnionych twierdzeń i wniosków, została rozciągnięta na całe postępowanie cywilne. Będzie tylko wobec wszystkich podsądnych lekko zmiękczona tym, że sąd będzie mógł – ale nie musiał – pominąć dowody przedstawione później.

Może się więc okazać, że wszystkie procesy cywilne będą polegały wyłącznie na dowodzeniu prawdy formalnej, ponieważ już nikomu nie będzie przychodziło do głowy dochodzenie prawdy obiektywnej.

Nie zawsze bowiem pozwany będzie potrafił w ciągu dwóch tygodni (a jest to termin, który wolno wyznaczyć przewodniczącemu składu na wniesienie odpowiedzi na pozew) zebrać i wyartykułować wszystkie argumenty, którymi zechce odeprzeć twierdzenia powoda.

Co gorsza, przewodniczący może również przed pierwszym posiedzeniem zobowiązać strony do złożenia dalszych pism przygotowawczych, oznaczając porządek ich składania, termin i okoliczności, jakie mają być w ten sposób wyjaśnione. Jednocześnie w toku sprawy złożenie pism przygotowawczych jest możliwe tylko wtedy, kiedy sąd tak postanowi.

Dla pozwanych przedsiębiorców, i to nie tylko małych, którzy nie zawsze mają fachowego pełnomocnika, lecz także dla średnich i dużych, zostały przy tym zachowane wszelkie niedogodności ustanowione wraz z uchwaleniem przepisów dotyczących postępowań gospodarczych.

Zachowanie prekluzji oznacza bowiem także ciąg dalszy procesów kartonowych. Mówi się tak o procesach wszczynanych pozwem na kilkudziesięciu lub kilkuset stronach, zaopatrzonym w załączniki mieszczące się w wielu segregatorach, przesyłanych do sądu w paczkach. I może się zdarzyć, że na takie pismo procesowe pozwany będzie musiał odpowiedzieć w ciągu dwóch tygodni.

Najem po licytacji

Niepokój przedsiębiorców budzi również zmiana przepisu mówiącego o losach długoterminowych umów, dotyczących najmu i dzierżawy lokali w razie egzekucji z nieruchomości. Od 3 maja nabywca zlicytowanego budynku, biura lub sklepu będzie mógł wypowiedzieć najem lub dzierżawę w ciągu miesiąca od uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności. Rzecz będzie dotyczyła umów zawartych na czas oznaczony dłuższy niż dwa lata, co w przypadku przedsiębiorców nastawionych na długie działanie nie jest wcale rzadkie.

Nabywca prawa własności do lokalu będzie wprawdzie musiał zachować roczny termin wypowiedzenia, ale tylko jeśli umowa nie przewiduje na to krótszego terminu. Chodzi oczywiście o zapewnienie większej atrakcyjności transakcji związanych z postępowaniem egzekucyjnym, kiedy przedmiotem licytacji jest budynek z lokatorami.

Pominięto jednak przy tym interesy osób niebędacych dłużnikami, które zawierając np. na 30 lat umowy najmu czy dzierżawy zainwestowały w adaptację nieruchomości, która miała im służyć jako fabryka, sklep względnie biurowiec.

Tym samym rozszerzono uprawnienia syndyka w postępowaniu upadłościowym. Może on bowiem wypowiedzieć długoterminową umowę najmu lub dzierżawy opatrzoną datą pewną jedynie na podstawie postanowienia sędziego komisarza.

W dodatku dzieje się tak tylko wtedy, kiedy umowa utrudnia likwidację masy upadłości albo gdy czynsz znacząco odbiega od przeciętnie stosowanych dla podobnych nieruchomości. Może się więc okazać, że długoterminowe umowy i dbanie o cudzą własność jak o własną stanie się nieopłacalne.

Podstawa prawna
Ustawa z 16 września 2011 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 233, poz. 1381).