Jak poinformował minister, we wtorek wieczorem skończył się dwudniowy maraton uzgodnień poprzedzony pracą w poszczególnych resortach. "Udało nam się uzgodnić stanowiska w kwestii całościowego bądź częściowego zderegulowania kolejnych ponad 200 zawodów. Będę jeszcze indywidualnie spotykał się z niektórymi ministrami, aby przekonać ich do poszerzenia tej listy" - zapowiedział.

Lista obejmuje wszystkie branże - poza ministerstwami sportu oraz nauki, które już w pierwszej transzy zgodziły się otworzyć dostęp do wszystkich swoich zawodów, oraz poza MSZ i resortem skarbu, gdzie nie ma zawodów regulowanych.

"Jeśli uda się to przeprowadzić przez Sejm, będzie to największy zastrzyk wolności gospodarczej od czasu ustawy ministra Mieczysława Wilczka (z grudnia 1988 r., uchwalonej za rządów M. Rakowskiego - PAP)" - uważa Gowin.

Ma on nadzieję, że jeszcze w tym roku parlament uchwali przynajmniej pierwszą z transz deregulacji - 49 zawodów. Na razie jednak, jak dodał, rząd jest przed decyzją w tej sprawie. "Tu decydujący głos ma premier Tusk i wicepremier Pawlak - nie tylko dlatego, że są liderami koalicyjnych partii. Premier i minister gospodarki to dwie najważniejsze osoby, jeśli chodzi o kwestie wolności gospodarczej" - podkreślił Gowin.

Minister wskazał zarazem, że pracując nad deregulacją z góry założono, że jest grupa profesji, co do których regulacje muszą pozostać. Wskazuje je lista Komisji Europejskiej i są to np. lekarze, pielęgniarki, położne, architekci, zawody prawnicze. "Nie planujemy żadnych działań mających otwierać dostęp do zawodów medycznych - lekarzy i specjalności lekarskich. Natomiast w kwestii pozostałych zawodów wychodzę z założenia, że nie powinno być świętych krów. Przykład profesji prawniczych pokazuje, że poziom regulacji jest kwestią otwartą" - dodał.

Pytany o zgłoszony przez PiS postulat wykreślenia z konstytucji art. 17 Gowin wskazał, że różne są intepretacje tego zapisu, a dziś widzi się go tak, że przynależność do samorządu jest warunkiem wykonywania zawodu.

"Ja nie jestem przekonany, czy ta interpretacja jest słuszna. Właściwsze byłoby zapytanie o to Trybunału Konstytucyjnego.

Dopiero jeśli TK orzeknie, że przynależność do samorządu jest obligatoryjna dla kogoś, kto chce wykonywać zawód zaufania publicznego, to wtedy otworzy się przestrzeń do debaty, czy należy zmieniać konstytucję" - uważa. Według zapisu art. 17 można powoływać samorządy zawodowe, aby sprawowały należytą pieczę nad właściwym wykonaniem zawodów zaufania publicznego.