Chcesz zacząć mieszkać w budynku, za którego budowę zapłaciłeś i którego jesteś właścicielem? Nic z tego. Jeżeli pozwolenie na budowę dostał deweloper, nie masz prawa złożyć wniosku o pozwolenie na użytkowanie. A to oznacza, że nie wolno ci legalnie zamieszkać w twoim własnym lokum. W takiej absurdalnej luce prawnej od lat tkwią nasi czytelnicy.

Brak norm prawnych

650 tys. zł zapłacili nasi czytelnicy deweloperowi za dom w jednej z warszawskich dzielnic. Dom stoi, ale oni, z ciężko chorą córką, nie mogą się do niego wprowadzić, bo inwestor nie wystąpił o pozwolenie na użytkowanie. Czytelnicy mieszkają obok, w przyczepie kempingowej. Jak długo jeszcze? To zależy od tego, kiedy Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrzy skargę kasacyjną, którą dzisiaj złożyli.

Wszystko przez przepisy prawa budowlanego, które jako jedyny podmiot uprawniony do starania się o pozwolenie na użytkowanie obiektu wskazują inwestora. A inwestorem jest deweloper, a nie właściciel. Wprowadzenie się zaś bez pozwolenia oznacza naruszenie prawa i ryzyko kar, liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych.

W sprawie naszych czytelników nie popisał się również sąd. Stosując ściśle przepisy, uznał, że nie ma możliwości, by przyjąć, że to przyszli mieszkańcy, a nie deweloper, mają interes w tym, by uzyskać pozwolenie na użytkowanie domu.

Zgoda na użytkowanie

Zgoda na użytkowanie

źródło: DGP

– Organy administracji architektoniczno-budowlanej oraz warszawski WSA, zamiast stosować w tej sprawie wykładnię proobywatelską, stosowały wykładnię całkowicie przeciwną. Nie uwzględniały orzecznictwa NSA – twierdzi radca prawny Joanna Chruściel.

Problemy z deweloperem

– W 2008 r. kupiliśmy segment w warszawskim Wawrze, za który zapłaciliśmy 650 tys. złotych. Ostatniej wpłaty mieliśmy dokonać, gdy deweloper wykończy i odda dom do użytkowania. Niestety, w związku z tym, że w trakcie budowy popełniał liczne błędy, których później nie chciał naprawić, mój mąż dokończył dom sam i do wpłaty nie doszło – opowiada nam Barbara Makuch.

– Jesteśmy już po postępowaniu sądowym, które przeniosło na nas własność nieruchomości. Ale co z tego? Nie mieszkamy w domu, bo prawo nam na to nie pozwala. Rok temu skończyły się nam pieniądze i nie stać już nas na wynajmowanie mieszkań. Mieszkamy więc w przyczepie campingowej pod własnym domem! – skarży się czytelniczka.

Sytuacji, w jakiej się znalazła, winny jest zarówno brak dobrej woli dewelopera, jak i luka w przepisach.

– Zgodnie z art. 59 ust. 7 prawa budowlanego (pr. bud.) stroną postępowania o wydanie pozwolenia na użytkowanie obiektu budowlanego jest wyłącznie inwestor. Oznacza to, że co do zasady wszelkie inne podmioty, włącznie z właścicielami nieruchomości, nie są uprawnione do wystąpienia z wnioskiem o wydanie przedmiotowej decyzji – wyjaśnia adwokat Michał Gruca.

Ustawa – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 243, poz. 1623 ze zm. – pr. bud.) pojęcia inwestora jednak nie definiuje.

– Na gruncie analizy przepisów prawa budowlanego można stwierdzić, że inwestorem jest podmiot, który posiadając prawo dysponowania nieruchomością na cele budowlane, realizuje inwestycję poprzez podejmowanie właściwych dla danego etapu procesu inwestycyjnego czynności; w tym, po zakończeniu budowy, wykonuje czynności niezbędne do rozpoczęcia legalnego użytkowania obiektu – wylicza radca prawny Leszek Binkowski z kancelarii prawnej Bartoszewska Binkowski Sp. k.