W zasadzie winę za bałagan panujący w rejestrze klauzul niedozwolonych zrzucić można by na Sąd Najwyższy. 13 lipca 2006 roku uznał on, że nawet jeżeli konkretna klauzula (zapis, którego stosowanie w umowach i regulaminach jest zabronione) już znalazła się w oficjalnym rejestrze prowadzonym przez UOKiK, to nadal można dopisywać do niego klauzule, których znaczenie jest de facto takie samo, ale mają inną treść. Innymi słowy w rejestrze może figurować wiele zapisów dotyczących jednego problemu.
Publikacja: 16 grudnia 2011, 06:12 Aktualizacja: 16 grudnia 2011, 08:42
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: M z IP: 95.160.185.* (2011-12-16 14:53)
Dopisywać można tylko po co? Skoro istotne jest znaczenie na podstawie którego klauzula jest identyfikowana jako niedozwolona!
2: wjw z IP: 87.248.68.* (2011-12-19 14:04)
Urzędnikom jak zwykle brakuje wyobraźni. Przecież rejestr można usystematyzować według problemu zamiast wrzucać klauzule jak leci.

W postępowaniu upominawczym opłata wyniesie 1/4 opłaty stosunkowej.