Od kilku miesięcy można zaobserwować wysyp przetargów na obsługę prawną. Jeszcze przed niespełna dwoma laty usługi tego typu mogły być zamawiane z wolnej ręki. Wcześniej zawarte umowy zakończyły się, a kolejne, zgodnie z obowiązującą od stycznia 2010 r. nowelizacją ustawy – Prawo zamówień publicznych, powinny już być zawierane w trybach konkurencyjnych.

Problem w tym, że w wielu takich przetargach jedynym kryterium oceny ofert jest cena. Z jednej strony prowadzi to do obniżania cen.

– Widziałem oferty, gdzie godzina doradztwa prawnego była wyceniana trzy-, a nawet czterokrotnie taniej, niż wynoszą standardowe stawki przy tego typu zleceniach – mówi Artur Wawryło z Centrum Obsługi Zamówień Publicznych.

Z drugiej strony pojawia się pytanie o jakość takiego doradztwa.

Gorsza jakość obsługi prawnej może odbić się na decyzjach administracyjnych czy wytaczanych przed sądami sprawach. W konsekwencji będzie to oznaczać straty, także finansowe, dla urzędów. Co gorsza jednak decyzje podejmowane na podstawie nietrafionych opinii prawnych uderzą ostatecznie w mieszkańców czy przedsiębiorców.

Tanie to nie zawsze dobre

Przykłady przetargów na usługi prawnicze, w których cena jest jedynym kryterium oceny ofert, nietrudno znaleźć. Wystarczy zajrzeć na ich strony internetowe, gdzie zamieszczne są specyfikacje przeprowadzanych przetargów. Warszawski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi właśnie takie postępowanie w zakresie doradztwa przy zamówieniach publicznych. O tym, kto wygra, zdecyduje wyłącznie cena. Podobnie jest w ogłoszonym niedawno przetargu na obsługę prawną w Mazowieckim Centrum Polityki Społecznej. Tak samo postępuje Opolski Zakład Przewozów Regionalnych, który właśnie poszukuje prawników do bieżącej obsługi prawnej.

W przetargach samorządowych stosowanie tego kryterium jako jedynego również jest bardzo częste. Powiat łęczyński szuka firmy, która będzie mu doradzać przy realizacji projektu Wirtualne Powiaty. Kieruje się wyłącznie ceną. Podobne przykłady można mnożyć.

– Kierując się wyłącznie ceną, zamawiający musi liczyć się z tym, że otrzyma usługę z której nie będzie zadowolony. Nie chodzi tu zresztą tylko o samą jakość pomocy prawnej, ale też o to, czy będzie ona dostosowana do jego oczekiwań. Dla przykładu – część doradców jest bardzo ostrożna i formułuje swoje opinie, robiąc wiele zastrzeżeń. Dla urzędnika liczy się zaś praktyczna podpowiedź, jaka decyzja jest obarczona mniejszym ryzykiem – komentuje Tomasz Zalewski, partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds.

Warunki to nie wszystko

Zamawiający tłumaczą najczęściej, że nie muszą stosować dodatkowych kryteriów, gdyż tak formułują warunki udziału w przetargu, że mogą je spełnić jedynie doświadczone i sprawdzone kancelarie.

– Problem w tym, że firma składająca ofertę może podeprzeć się cudzym doświadczeniem. Zamawiający nie ma zaś żadnej pewności, czy kancelaria użyczająca swojego doświadczenia będzie w rzeczywistości pomagać w obsłudze prawnej – mówi Tomasz Zalewski.

Dlatego jego zdaniem lepszym rozwiązaniem jest ocena doświadczenia jako jednego z kryteriów. Przy niej liczą się wyłącznie referencje firmy składającej ofertę, a nie cudze.

Uczynienie z doświadczenia kryterium, a nie warunku startu w przetargu zwiększa też konkurencyjność.

– Jeśli zamawiający rygorystycznie sformułuje warunek dotyczący doświadczenia, to w przetargu wystartuje wąska grupa wykonawców – tłumaczy Włodzimierz Dzierżanowski z Grupy Doradczej Sienna.

Dodaje, że chodzi raczej o to, by wystartować mogło wielu, ale zwyciężył ten, kto zaproponuje najlepszy stosunek jakości do ceny.