Reformy procedury cywilnej zawsze kończą jak rewolucje – nadzieję wieńczy rozczarowanie. W maju 2012 r. na śmietnik historii powędruje prekluzja dowodowa w sprawach gospodarczych, a wszyscy uczestnicy postępowań, w tym przedsiębiorcy, staną się sobie równi. Cena, którą przyjdzie za to zapłacić, będzie wysoka: zabiegając o sprawność procesów, ustawodawca wprowadził reglamentację pisania pism procesowych przygotowujących rozprawę.

Strumień świadomości w obecnych pismach

W pismach przygotowujących rozprawę należy podać zwięźle stan sprawy, wypowiedzieć się o twierdzeniach i dowodach strony przeciwnej i wskazać własne dowody. Obecnie dodano jeszcze możliwość wskazania podstaw prawnych żądań lub wniosków. Dotychczas strony także mogły je podawać, ale przebiegłemu ustawodawcy chodziło o stworzenie pełnej definicji – teraz każde pismo, które będzie zawierało choćby jeden element z art. 127 k.p.c., będzie objęte reżimem zakazów.

Zdarza się oczywiście, że pisma nie wnoszą niczego do sprawy. Jeszcze częściej nie odpowiadają kodeksowym wymaganiom, a zwłaszcza nie są zwięzłe. Takie pisma – w trybie art. 130 k.p.c. – powinny być poprawione przez stronę w terminie tygodniowym, a po jego bezskutecznym upływie, powinny być zwrócone. Sąd nie może przyjmować pism, które są wyłącznie emanacją potrzeby pisania, a prowadzący postępowanie sędzia powinien umiejętnie organizować jego przebieg, m.in. dyscyplinując treść wymienianych pism, a nie sprowadzając się do roli pośrednika w przekazywaniu cierpliwych ponad miarę stert papieru. I obecnie więc nadmiar pism nie musi stanowić żadnej przeszkody dla sprawności postępowań. Prawo jest zwykle bardzo proste, tylko wystarczy je stosować.

Kartki na pismo w procesie

Podobno w obecnym stanie prawnym nie wiadomo, kiedy strony mogą składać pisma przygotowawcze. Taką wątpliwość zgłosił ustawodawca w uzasadnieniu zmian w k.p.c. Praktyka co prawda nie miała wątpliwości – pisma składano, gdy strona uznała to za wskazane. To bodaj Lech Wałęsa zżymał się kiedyś, że „miała być demokracja, a każdy mówi, co chce...” i najpewniej zainspirował tym ustawodawcę. Ten uznał, że nie może być tak, aby w kontradyktoryjnym procesie strony składały pisma, kiedy chcą, bo podobno nadużywają tej możliwości. Mimo więc całego asortymentu sposobów przeciwdziałania nadużyciom w obecnej procedurze, potrzeba dalszego regulowania okazała się silniejsza. Na anarchię pism znaleziono proste antidotum – ustalanie przez przewodniczącego kolejności i terminów ich składania, a w toku postępowania – zakaz składania pism przygotowawczych bez uprzedniego zarządzenia sądu. Bez zezwolenia będzie możliwe jedynie złożenie pisma zawierającego wniosek dowodowy. Rozpoznawanie wniosków o wydanie zezwolenia na złożenie dodatkowego pisma czy wyznaczenie ewentualnego posiedzenia niejawnego w celu wysłuchania stron dla ustalenia, co chciałyby zawrzeć w piśmie, dostarczy zapewne nie mniej atrakcji niż przeczytanie najdłuższego i najgłupszego nawet pisma procesowego. Będą dodatkowe uciążliwości, strata czasu i koszty. Tym jednak nikt nie zaprząta sobie głowy. Znalazło się bowiem rozwiązanie, które będzie godnym następcą prekluzji.

Zwrócić przed przeczytaniem

Kiedy nie udawało się dotrzymać dwutygodniowego terminu na odpowiedź na apelację, adwokaci składali ją po terminie ufając, że sędzia i tak pismo przeczyta. Zapewne część adwokatów nadal będzie tak postępować i składać pisma bez zezwoleń sądu. Zwłaszcza że jak zwykle duża część uczestników postępowań nie dostrzeże na czas zmian w procedurze. Jednak czy w takiej sytuacji będą mogli obciążyć klienta kosztami sporządzenia pisma, które następnie urzędowo zostanie zwrócone? Być może sądy będą chciały zawiadamiać w takich razach rady adwokackie i składanie pism bez zezwolenia stanie się dodatkowo uciążliwe. Sędziowie mogą jednak zastosować zasadę zwracania niechcianych pism przed ich przeczytaniem. Sprawa zrobi się poważna.

Sąd będzie takie pisma zwracał, co oznacza, że będzie je odsyłał. W aktach sprawy, poza zarządzeniem o zwrocie, nie będzie żadnego śladu pisma. Nie przeczytają go więc też sędziowie w sądzie odwoławczym. Na zarządzenie o zwrocie pisma nie ma zażalenia, zatem zarządzenie takie nie będzie musiało być uzasadniane. Nic to, bo zaskarżanie zarządzenia o zwrocie na podstawie art. 380 k.p.c. także się nie uda. Art. 362 k.p.c., dotyczący stosowania przepisów o postanowieniu do zarządzeń przewodniczącego, dotyczy jedynie przepisów zamieszczonych w rozdziale 2 (Postanowienia sądu) działu IV (Orzeczenia) k.p.c., co zapewne będzie oznaczało, że w apelacji sąd odwoławczy nie będzie mógł brać pod uwagę wadliwości zarządzeń o zwrocie pisma z powodu braku zezwolenia na jego złożenie. Pisma wpadną w prawdziwą czarną dziurę.

W uzasadnieniu projektu zmian do k.p.c. ustawodawca uspokajał, że „zwrot odpowiedzi na pozew lub pisma przygotowawczego nie wyklucza prezentowania twierdzeń i dowodów przez stronę na rozprawie z zachowaniem reguł wynikających z art. 217 k.p.c.” oraz, że „przewodniczący, a w toku sprawy sąd, będą także mogli przed podjęciem decyzji co do wymiany pism przygotowawczych wysłuchać strony na posiedzeniu niejawnym (nowy art. 207 par. 4 k.p.c.)”. Praktyka wskazuje, że składanie oświadczeń procesowych na rozprawie jest ulotne i niezbyt skuteczne, a wyznaczanie posiedzeń w celu „spotkania się sądu z pełnomocnikami” to rzecz z kategorii science fiction. Przecież i obecnie sąd może wyznaczać takie posiedzenia (art. 149 par. 1 k.p.c.), ale o spotkaniach nie słychać.

Załącznikiem w absurd

Z każdej, najbardziej nawet absurdalnej sytuacji, jest jednak jakieś wyjście. Także absurdalne, ale jednak. Pismem niepodlegającym rygorom zakazu składania bez zezwolenia sądu będzie załącznik do protokołu. Załącznik taki nie jest pismem przygotowawczym. Ze względu na ogólny zapis art. 161 k.p.c. można w nim zawrzeć prawie dowolną treść. W każdej zatem sytuacji, w której strona będzie chciała złożyć pismo przygotowawcze, powinna składać załącznik do protokołu ostatniej rozprawy. Sąd nie będzie miał podstaw do jego zwrotu, a żaden przepis nie ogranicza pisania załączników w dowolnym czasie w toku procesu.

Pisuj do mnie na Berdyczów – utarło się mówić w dawnej Polsce, kiedy spodziewana korespondencja nie była adresatowi miła. Jednak w rzeczywistości, wbrew popularnemu rozumieniu, berdyczowski adres oznaczał pewność doręczenia, bowiem było to jedyne miejsce, w którym można było korespondencję skutecznie doręczyć. A to ze względu na gwarantowaną obecność adresatów na dziesięciu jarmarkach rocznie i... ze względu na świetnie działającą miejscową pocztę. Ta sprostała wyzwaniu. Praktyka bowiem, w kontrze do wydumanych teorii, zawsze radzi sobie doskonale. Z zakazem składania pism przygotowawczych też sobie poradzi.

Jakie zmiany wprowadzi nowela kodeksu postępowania cywilnego

Tak zwana duża nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego ukazała się w Dzienniku Ustaw 3 listopada, a wejdzie w życie po 6 miesiącach od opublikowania, a więc 4 maja 2012r. Od tego momentu spory między przedsiębiorcami będą rozpatrywane w takim samym trybie jak między innymi obywatelami. Nowe przepisy nakładają też większe obowiązki na uczestników postępowania cywilnego. Strony sporu będą musiały podawać dowody na poparcie swoich twierdzeń już w pierwszych pismach kierowanych do sądu (np. pozew i odpowiedź na niego czy sprzeciw od wyroku). Zmienią się również zasady procedury, która ma się opierać na tzw. zasadzie lojalności. Zgodnie z nią sąd będzie musiał ustalić, które kwestie między stronami są sporne, a które należy pozostawić poza rozstrzygnięciem. Po dokonaniu takiego ustalenia poinformuje o tym strony na rozprawie.

W każdej sytuacji, w której strona będzie chciała złożyć pismo przygotowawcze, powinna składać załącznik do protokołu ostatniej rozprawy

Andrzej Michałowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej, laureat Złotego Paragrafu, nagrody przyznawanej przez „DGP” najlepszym prawnikom