Przedsiębiorcy coraz częściej sięgają po Facebooka, by promować się w sieci. Prowadzenie strony firmy powierzają pracownikom. Zazwyczaj odbywa się to w ten sposób, że osoba, która ma już prywatny profil w serwisie, zakłada firmową stronę, przyporządkowując ją do własnego profilu. By zalogować się na Facebooku, używa więc tego samego hasła i loginu.

Ryzyko biznesowe

Jedna z użytkowniczek forum prawnego opisuje, że pracowała w firmie ponad rok i do jej obowiązków należało prowadzenie między innymi właśnie tzw. fan page’u. Była jego jedynym administratorem, ale pracodawca nie przedłużył z nią umowy.

– Czy teraz, kiedy już w tej firmie nie pracuję, pracodawca może zażądać ode mnie bezpłatnie przekazania strony firmowej – zastanawia się internautka. Odpowiedź nie jest oczywista, a prawnicy polecają pracodawcom ostrożność w tym zakresie.

– Prowadzenie firmowego profilu za pomocą osobistego konta pracownika może się wiązać z ryzykiem zarówno biznesowym, jak i prawnym – ostrzega Marcin Lewoszewski z kancelarii CMS Cameron McKenna. Problem pojawia się, gdy pracownik odpowiedzialny na fan page odchodzi z firmy, nie zawsze z własnej woli. Zdarza się, że nie przekazuje danych niezbędnych do logowania do firmowego profilu, przez co pozbawia pracodawcę możliwości wpływu na treści tam zamieszczane. Bywa i tak, że mając możliwość moderowania i dodawania treści na stronie, zaczyna działać na niekorzyść firmy. Utrata kontroli nad profilem czy jego usunięcie może się okazać dla przedsiębiorcy poważnym problemem.

– Tracą przede wszystkim mali przedsiębiorcy – uważa dr Michał Gajlewicz, specjalista od reklamy z Uniwersytetu Warszawskiego. Taka strona może mieć dla nich szczególnie dużą wartość marketingową. Koszt promowania się w telewizji jest wysoki, a dzięki portalowi można nie tylko precyzyjnie dotrzeć do grupy docelowej, ale też taka reklama prawie nic nie kosztuje.

– Utrata promocyjnej strony, która prowadzona była przez lata i znajduje się na dużym, popularnym portalu, jest więc dla przedsiębiorcy ogromną stratą – przyznaje Michał Gajlewicz.

Wizerunek w sieci

W przypadku pozostawania strony w niepowołanych rękach mogą ucierpieć dobre imię i wizerunek przedsiębiorstwa. Są one chronione prawem w taki sam sposób jak dobra osobiste osób fizycznych. Dlatego też pracownik, który po rozwiązaniu stosunku pracy nadal prowadzi taki profil, naraża się na zarzut naruszenia dóbr osobistych pracodawcy, jeśli zamieszcza na profilu nieakceptowane przez przedsiębiorcę treści, które godzą w jego dobre imię lub ujawniają tajemnicę firmy. Jak zauważa Lewoszewski, prowadzenie firmowego profilu bez zgody byłego pracodawcy może mieć także negatywny wpływ na wiarygodność i reputację przedsiębiorstwa.

– Strona na Facebooku jest takim samym wizerunkiem przedsiębiorcy jak strona internetowa – dodaje Tomasz Lustyk, adwokat prowadzący własną praktykę.

Wyjaśnia, że nie wydając kodów dostępu, pracownik przywłaszcza sobie element wizerunku tej firmy. Przedsiębiorca może skierować sprawę do sądu. Przysługuje mu w tej sytuacji ochrona z art. 43 kc.

– Zgodnie z prawem przedsiębiorca może żądać zaniechania tego działania, a także usunięcia jego skutków – wyjaśnia mec. Lewoszewski. Jeśli zatem pracownik publikował takie treści, musi bezwzględnie je usunąć. To jednak nie koniec roszczeń wobec nieuczciwego pracownika. Zdaniem Lewoszewskiego były pracodawca może nawet żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego byłego pracodawcy została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany przedsiębiorca może żądać jej naprawienia.

W pierwszej kolejności jednak przedsiębiorca może zażądać od pracownika, by przekazał mu kod dostępu do firmowej strony.

– Jest to kwestia bezdyskusyjna, że były pracownik powinien przekazać hasła dostępu do takiej strony, nawet jeśli jest ona przypisana do jego prywatnego profilu, ponieważ jest to element jego pracy – uważa Tomasz Lustyk.

Pracownicy tłumaczą się jednak tym, że prowadzenie firmowej strony w serwisie nie było jasno określone jako ich obowiązek. Uważają więc, że były szef nie może od nich niczego egzekwować. Zdaniem mec. Lustyka, jeśli pracodawca nie ustalił z pracownikiem dokładnego zakresu obowiązków, rzeczywiście może być to pewien problem. Jednak to, że obowiązki nie wynikały z treści umowy, nie oznacza wcale, że pracownik nie był zobowiązany ich wykonywać. Również argumenty, że pracownik prowadził stronę hobbystycznie, poza godzinami pracy, nie zmieniają znacząco jego sytuacji.

– Wprawdzie w takim przypadku właścicielem treści danej strony jest pracownik, ale jeśli prowadził on stronę firmy bez wiedzy pracodawcy, przedsiębiorca może żądać zaprzestania wykorzystywania wizerunku firmy, usunięcia naruszeń i odszkodowania za ewentualne szkody, co w praktyce może oznaczać zamknięcie strony na Facebooku. Może też żądać odszkodowania za bezumowne korzystanie z wizerunku w sposób sprzeczny z wolą właściciela firmy – dodaje Tomasz Lustyk.

Naruszając dobra osobiste byłego pracodawcy, pracownik naraża się też na odpowiedzialność karną. Taka sytuacja może mieć miejsce, gdy będzie umieszczał na profilu firmy niezgodne z prawdą informacje przedstawiające przedsiębiorcę w złym świetle.

– W takim przypadku w grę wchodzi odpowiedzialność za przestępstwo pomówienia.Grozi za nie kara do 3 lat pozbawienia wolności – zauważa Marcin Lewoszewski.