Od dziś mieszkańcy okolic lotniska Okęcie mogą żądać odszkodowań od PP Porty Lotnicze za spadek wartości działek i nadmierny hałas.
Publikacja: 4 sierpnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 4 sierpnia 2011, 09:38
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: misiek_68 z IP: 85.221.143.* (2011-08-04 11:53)
Dla uzupełnienie tekstu pozwolę sobie zwrócić uwagę że ustaw prawo o chronie środowiska mówi o szkodzie za którą przysługuje odszkodowanie (Art 136). Powoduje to że powszechnie szkodą jest znawana jako utrata wartości rynkowej nieruchomości oraz koszty rewitalizacji. Nie wielu prawników zauważa niuans prawny wynikjąjcy z praw budowlanego i ustawy o gospodarce nieruchomościami. Szkodą jest utrata użyteczności którą określiło państwo polskie w przepisacy a spadek wartości rynkowej jest tylko konsekwencją.
Jak wycenią to rzeczoznawcy majątkowi? Tylko jedna metoda jest prawodłowa ale ma błąd prawny definicji zużycia. Zgodnie z powszechnie uznanymi regułami w budownictwie budynki takie nie zużyły się tylko mają wadę. Co powoduje konieczność określenia wielkości wady i stwierdzenie czy jest naprawialna czy nie. Jakość operatów szacunkowych będzie decydować o jakiejkolwiek wypłacie.
2: Zbyszek Niemczewski z IP: 79.191.117.* (2011-08-09 11:42)
Jest słuszność w powyższym twierdzeniu (o spadku użyteczności jako szkodzie, a spadku wartości rynkowej jako konsekwencji) ale jaki ma to związek z ugn lub upbud nie bardzo pojmuję.
Po wtóre – moim skromnym zdaniem – skoro powołany w postępowaniu biegły z zakresu szacowania wartości nieruchomości winien sformułować odpowiedź na postawione w tezie dowodowej pytanie – to skąd wniosek o kluczowej roli jakości operatów szacunkowych sporządzanych dla celu ustalenia wartości? Chyba, że masz na myśli ogólną marność opracowań tego typu – ale to przecież inna historia.

Kilkadziesiąt tysięcy nowych obowiązujących w Polsce patentów rocznie – to realna perspektywa, która może zdusić innowacyjność polskich firm.