Ponad 27 proc. kierowców przyznaje się, że prowadziło samochód pod wpływem alkoholu lub na kacu – wynika z przedstawionych wczoraj badań TNS OBOP. Ich wyniki pokazują, że 78 proc. kierowców z tej grupy wsiadło za kółko nie bezpośrednio po wypiciu alkoholu, ale dopiero na drugi dzień na kacu. Wyniki te zostały przedstawione przy okazji uruchamianej przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego kampanii społecznej „Nie jedź na kacu. Włącz myślenie”.

– Policja nie prowadzi odrębnych statystyk dotyczących tego, czy zatrzymani nietrzeźwi kierowcy byli dopiero co po wypiciu alkoholu, czy na kacu. Wszystkich traktujemy jednakowo, gdy zawartość alkoholu przekracza dopuszczalne normy – mówi Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji.

Dlatego za jazdę na kacu można zostać ukaranym, tak samo jak za prowadzenie auta zaraz po wypiciu kilku kieliszków. W obu przypadkach jazda jest tak samo niebezpieczna. Prowadzenie na kacu jest jednak bardziej zgubne, gdyż nie zawsze odczuwa się skutki wypitego dzień wcześniej alkoholu. Badanie TNS OBOP pokazuje, że panuje opinia, iż osoba, która wyspała się, zjadła pożywne śniadanie, wzięła kąpiel i wypiła kawę oraz dużo innych płynów może prowadzić samochód.

– Kierowca taki w dalszym ciągu może być choćby w stanie po spożyciu alkoholu, czyli ma w wydychanym powietrzu od 0,2 do 0,5 promila alkoholu, co jest wykroczeniem – mówi Marek Konkolewski.

Za taki czyn traci się prawo jazdy na okres od 6 miesięcy do nawet 3 lat. W przypadku gdy zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu przekroczy 0,5 promila, to mamy do czynienia z przestępstwem, a nie wykroczeniem. Sąd orzeka wówczas zakaz prowadzenia pojazdu od roku do dziesięciu lat.