Jeżeli dostawca stwierdzi, że ze względu na stan majątkowy odbiorcy zapłata rachunku za prąd byłaby wątpliwa, może żądać zabezpieczenia – to tylko jedno z zakwestionowanych przez UOKiK postanowień zamieszczanych w umowach, które muszą podpisywać z przedsiębiorstwami odbiorcy prądu. Jak wynika z raportu urzędu niedozwolonych klauzul jest więcej – na przebadane 44 wzorce, aż 37 zawierało nieprawidłowości.

101 uchybień

Kontrolę u sprzedawców i dostawców energii przeprowadziła delegatura UOKiK we Wrocławiu. Badaniu zostały poddane m.in.: Enea Operator z Poznania, Energa Obrót oraz Energa Operator z Gdańska, RWE Polska z Warszawy, Tauron Sprzedaż z Krakowa oraz Vattenfall Distribution Poland. We wzorcach umownych stosowanych przez przedsiębiorców stwierdzono łącznie 101 różnego rodzaju uchybień.

– Najczęściej prezes urzędu kwestionowała postanowienia ograniczające odpowiedzialność przedsiębiorcy za nienależyte wykonanie umowy oraz niezamieszczanie w kontrakcie wymaganych przez prawo informacji – informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.

Bez odpowiedzialności

W czasie kontroli okazało się, że większość nie chce ponosić odpowiedzialności za przerwy w dostawie prądu, jeżeli są one wynikiem wystąpienia np. obfitych opadów deszczu. Zgodnie z zakwestionowanymi postanowieniami – w takich przypadkach konsument nie miał prawa ubiegać się o rekompensatę.

– Zdaniem UOKiK sytuacje wyjątkowe, takie jak warunki atmosferyczne czy strajki, nie zawsze mogą być uznane za siłę wyższą. Szczególnie tak nazwane nie mogą być sytuacje występujące cyklicznie i dające się przewidzieć – np. opady śniegu zimą w naszej części Europy – mówi Małgorzata Cieloch.

Niedozwolone klauzule

Ponadto prezes UOKiK uznała za niezgodne z prawem postanowienie pozwalające przedsiębiorcy żądać od konsumenta dodatkowego zabezpieczenia. W przypadku gdyby konsument takiego zabezpieczenia nie udzielił, zakład energetyczny nabywał prawo do wypowiedzenia umowy bez zachowania terminu wypowiedzenia.

– Zdaniem urzędu nie istnieją ani podstawy prawne uzasadniające żądanie zabezpieczenia umowy, ani przepisy zezwalające na natychmiastowe rozwiązanie jej w przypadku braku wymaganych gwarancji – twierdzi Małgorzata Cieloch.

Urzędowi nie podobało się postanowienie, na mocy którego konsument, który nie zgadzał się z kosztami wykonanych prac, bezwzględnie musiał najpierw je uregulować, by nie stracić możliwości wnoszenia roszczeń. Chodzi tu o rozliczenia za przyłączenie nieruchomości do sieci energetycznej.

Tymczasem prawo stanowi, że odbiorca powinien mieć możliwość weryfikacji ceny na etapie realizacji umowy.

Efektem kontroli będzie skierowanie przez prezesa urzędu pozwów o uznanie za niedozwolone postanowień stosowanych przez 10 przedsiębiorstw energetycznych, a także wszczęcie 13 postępowań w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.