zaloguj się do e-DGP
statystyki

Zmiany w egzaminach radcowskich i adwokackich - Kwiatkowski podpisał rozporządzenie

skomentuj

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski 17 maja 2011 r. podpisał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie przeprowadzania egzaminu radcowskiego oraz rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie przeprowadzania egzaminu adwokackiego.

Potrzeba zmiany tych rozporządzeń wynika przede wszystkim z konieczności dostosowania obecnie obowiązujących regulacji do faktycznych potrzeb związanych z przeprowadzeniem egzaminu radcowskiego i adwokackiego, a w szczególności odnoszących się do możliwości rozwiązywania zadań przy użyciu własnego sprzętu komputerowego - mówi minister Krzysztof Kwiatkowski. - Dzięki tym zmianom oraz działaniom organizacyjnym podejmowanym przez nasz resort tegoroczne egzaminy adwokacki i radcowski odbędą się z możliwością wykorzystania komputerów. To realizacja obietnicy jaką złożyłem aplikantom, jak i organom samorządu radcowskiego - dodaje.

Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

Treść obu rozporządzeń można znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości www.ms.gov.pl.

Komentarze: 1

  • 1: Polska Walcząca z IP: 213.17.219.* (2011-05-20 15:25)

    Od maja 2010r trwają w sejmie prace nad ustawą o Państwowych Egzaminach Prawniczych. Projekt ten, obecnie rozpatrywany jako projekt poselski, stworzony został w Ministerstwie Sprawiedliwości w okresie, kiedy ministrem był adwokat Zbigniew Ćwiąkalski. Projekt wzbudza wiele emocji, zwłaszcza wśród prawników niezrzeszonych w korporacji zawodowej adwokatów lub radców prawnych – czyli przez tzw. doradców prawnych.


    Doradcy prawni wykonują z pewnymi wyjątkami te same czynności, co adwokaci i radcowie prawni z tą różnicą, że nie mają swojego samorządu zawodowego. Nie mogą też występować w charakterze pełnomocnika lub obrońcy w sprawach karnych oraz występować przed Sądem Najwyższym i Trybunałem Konstytucyjnym. W sprawach cywilnych mogą reprezentować klienta, jeżeli są u niego zatrudnieni na umowę o pracę lub związani z nim stałym stosunkiem zlecenia. Poza tymi wyjątkami, w praktyce wykonują te same czynności, co członkowie korporacji. Dzięki temu doradcy prawni stali się realną i jedyną konkurencją dla adwokatów i radców prawnych. To było możliwe dzięki uchwalonej w roku 2004, ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Dzięki tej ustawie tysiące prawników dla których drzwi korporacji były zamknięte, odnalazło się z powodzeniem na rynku.
    Ale żaden młody prawnik nie odnajdzie się już na wolnym rynku, ponieważ autorzy ustawy o Państwowych Egzaminach Prawniczych postanowili ten wolny rynek zlikwidować – uważa Marcin Gomoła, prezes Ruchu Młodego Pokolenia - Pokolenie 89 organizacji, która zrzesza ludzi, którzy rozpoczynali karierę zawodową po 1989r. Likwidacja wolnego rynku usług prawniczych ma polegać na stworzeniu nowego, regulowanego ustawą o Państwowych Egzaminach Prawniczych zawodu doradcy prawnego. Zawód ten ma pozwalać dzisiejszym prawnikom działającym na zasadach swobody działalności gospodarczej, na wykonywaniu jedynie „podstawowych czynności prawniczych”. Czyli w praktyce na ograniczeniu kompetencji doradców prawnych. „To pierwszy krok do tego, aby doprowadzić do bankructwa dzisiejszych doradców. Kto skorzysta z usług prawnika, który jest od „podstawowych czynności prawniczych”, skoro obok będzie miał kancelarię adwokat lub radca, który będzie mógł świadczyć pełną pomoc prawną? Jaka firma lub urząd zatrudni takiego prawnika? Może lepiej powrócić do starych sprawdzonych metod, dorzucić jeszcze do projektu ustawy przepisy karne – penalizując w ten sposób świadczenie usług prawniczych przez konkurentów korporacji i problem z głowy” - irytuje się Jarosław Mirończuk – członek zarządu Stowarzyszenia FairPlay.
    Analizując ustawę o Państwowych Egzaminach Prawniczych nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jej autorom zależało na odgórnym podziale rynku. Zgodnie z tym zamysłem, najszerzej uprawnieni będą adwokaci i radcowie prawni (zrzeszeni przymusowo w korporacji), doradcy natomiast otrzymają uprawnienia zawodowe na tyle wąskie, aby nigdy już nie weszli na pole zastrzeżone dla adwokatów i radców prawnych, ale na tyle szerokie, aby nie mogli narzekać, że zakazuje się im działalności. Ustawa o Państwowych Egzaminach Prawniczych to przykład gospodarki nakazowo-rozdzielczej w najczystszej postaci. Ponadto, aby rozpocząć działalność, doradca będzie musiał zaliczyć egzamin prawniczy przed komisją, w której mają zasiadać adwokaci i radcowie prawni. Tym sposobem dyplom wyższej uczelni prawniczej stanie się nic nie wartym kawałkiem papieru – mówi Marcin Gomoła i dodaje: prawnik który skończył renomowaną uczelnię, odbył staże w międzynarodowych kancelariach i ma wieloletnie doświadczenie na rynku w obsłudze spółek notowanych na giełdzie papierów wartościowych, dzięki tej ustawie będzie mniej wart niż niezweryfikowany przez nikogo obiektywnie adwokat lub radca prawny z okresu PRL-u.
    Adwokaci i radcowie prawni to w większości prawnicy niezweryfikowani? A jednak.
    W 1982 roku, w momencie wejścia w życie ustawy o radcach prawnych, zgodnie z jej art. 79, na listę radców prawnych mogła zostać wpisana osoba, która posiadała co najmniej pięcioletni okres zatrudnienia na podstawie stosunku pracy na stanowisku odpowiadającym funkcji radcy prawnego. Ponadto, wpisani na listę radców prawnych, na podstawie z art. 77 uchwalonej w roku 1982 ustawy o radcach prawnych, prawnicy nie odbywali aplikacji radcowskiej i nie zdawali egzaminu radcowskiego. Dzisiejsi radcowie prawni to w istocie prawnicy, którzy przed 1982 rokiem prowadzili obsługę prawną jednostek gospodarki uspołecznionej, zgodnie z ówczesnymi potrzebami i przepisami. W praktyce posiadali mniejsze uprawnienia niż dzisiejsi doradcy.
    Nie lepiej wygląda obraz adwokatury. W okresie od roku 1982 do roku 2004 wyłączenie w gestii samorządu adwokackiego leżało, kto zostanie przyjęty na aplikację adwokacką i dopuszczony do wykonywania zawodu. Adwokatura skrupulatnie wykorzystała otrzymany przywilej i przyjmowała w swoje szeregi głównie „osoby ze środowiska”. Zdarzały się okręgi samorządu adwokackiego, w których 100% przyjmowanych na aplikację kandydatów było blisko spokrewnionych z członkami palestry. Wtedy właśnie powstał kultowy dowcip: „Członek komisji egzaminacyjnej pyta młodego prawnika: dlaczego chce Pan zostać adwokatem?. Prawnik odpowiada: Tato nie wygłupiaj się.”
    Adwokatura nie kryła się ze swoimi preferencjami. Ówczesny Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, rekomendowany przez PO: Stanisław Rymar - publicznie twierdził, że z dwóch tak samo zdolnych kandydatów wybrałby do zawodu dziecko adwokata...
    O jakiej więc weryfikacji możemy mówić ? Z pewnością nie o obiektywnej i rzetelnej.
    Oczywiście nikt adwokatom i radcom prawnym nie zarzuca braku umiejętności i wiedzy niezbędnej do wykonywania zawodu. Większość z nich to świetni profesjonaliści. Tyle tylko, że nie zostali w obiektywny sposób zweryfikowani, a pomimo tego domagają się weryfikacji swojej konkurencji – doradców prawnych. Dlaczego więc w oparciu o powołane w okresie PRL-u samorządy zawodowe, a nie w oparciu o prawników, którzy działali na wolnym rynku na zasadach swobody działalności gospodarczej buduje się rynek usług prawniczych w XXI wieku?
    Ponieważ mamy być rzeczpospolitą korporacyjną – mówi Marcin Gomoła. Nie ważne, czy jesteś mądry, czy głupi, masz doświadczenie zawodowe czy nie. Jeżeli nie jesteś członkiem korporacji lub nie jesteś wpisany na listę zawodów regulowanych, to masz być nikim. Wtedy nie będziesz zagrożeniem dla systemu. Szybko przestaniesz go kwestionować, jak nie będziesz miał pracy. Schylisz potulnie głowę i sam zapukasz do drzwi korporacji. Poddasz się temu systemowi z głodu. W końcu każdy musi jeść i każdy chce zarabiać – każdy chce utrzymać rodzinę i dzieci. To czysta forma korporacjonizmu – dodaje.
    Przypomnijmy. Korporacjonizm to idea społeczno-ekonomiczna, stworzona w XIX wieku, która zakłada za podstawę porządku społecznego, przymusowe zrzeszanie się wszystkich pracujących w danym zawodzie. Problem tylko w tym, że korporacjonizm nigdy nie był (wbrew temu co twierdzą członkowie korporacji i stowarzyszeń zawodowych) podstawą i elementem systemu demokratycznego. Zasada subsydiarności, na którą niesłusznie powołują się członkowie korporacji, dotyczy pozarządowych organizacji społecznych (NGO), a nie przymusowych samorządów zawodowych. Warto też podkreślić, że korporacjonizm (do którego nawołują zwolennicy samorządów zawodowych) został przyjęty jako podstawa funkcjonowania tylko w takich krajach jak: Argentyna za rządów Perona, Portugalia za rządów Salazara, w Hiszpanii za czasów gen. Franco oraz w faszystowskich Włoszech za czasów Mussoliniego.
    A teraz, za sprawą ustawy o Państwowych Egzaminach Prawniczych, będzie funkcjonował również w Polsce.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter