Osoby niepalące w upalny dzień będą zmuszone zjeść obiad lub wypić kawę wewnątrz lokalu. Tylko w ten sposób unikną dymu tytoniowego i kłótni z palaczami, w której i tak są na straconej pozycji. Osoby palące w ogródkach mogą bowiem powoływać się na ustawę antynikotynową.

– Zakaz nie obejmuje ogródków, ponieważ nie są one pomieszczeniami – wyjaśnia Jan Orgelbrand, zastępca głównego inspektora sanitarnego.

– Ustawowy zakaz dotyczy lokalu, który jest wydzielony przegrodami budowlanymi, np. ścianą. Tymczasem ogródek kawiarniany, usytuowany na zewnątrz kawiarni, niewątpliwie takim pomieszczeniem nie jest – dodaje Aneta Wrona-Kłoczko z Kancelarii Prawnej M. Szulikowski i Partnerzy.

Ponadto w ogródkach piwnych, jak argumentuje Jan Orgelbrand, osoby niepalące nie są narażone na skutki biernego palenia. W tych miejscach natężenie dymu jest o wiele niższe niż w zamkniętej sali.

Tego samego zdania jest poseł Czesław Hoc, który brał udział w pracach nad nowelą ustawy antynikotynowej. Według niego zakaz palenia nie powinien jednak obowiązywać jedynie w niezadaszonych ogródkach. Inna jest sytuacja, gdy ogródek jest częściowo zabudowany, np. ma daszek. Przebywający w takim miejscu palacze nie powinni mieć prawa do zapalenia papierosa. Obejście tego przepisu nie jest jednak zbyt skomplikowane. Restaurator z zadaszonego ogródka może zrobić salę dla palących. Pomieszczenie znajdujące się wewnątrz lokalu, jak nakazuje ustawa, byłoby tymczasem objęte całkowitym zakazem palenia tytoniu.

– Sala dla palących musi być jednak oddzielona od tej dla niepalących, by dym nie przedostawał się z jednego pomieszczenia do drugiego – wyjaśnia poseł Hoc.

Ustawa antynikotynowa obowiązuje od 15 listopada ubiegłego roku. Zgodnie z nią w lokalach gastronomicznych obowiązuje zakaz palenia. Jeśli restaurator nie chce wypraszać palących gości na zewnątrz, może zbudować dla klientów szczelną i wentylowaną palarnię. W lokalach, gdzie znajduje się więcej niż jedno pomieszczenie, można również otworzyć salę dla palaczy.