Mężczyzna brał udział w meczu piłkarskim. Doszło do interwencji policji pacyfikującej kibiców. Mężczyzna nie prowokował policjantów i nie brał udziału w burdach, które trwały także po zakończeniu meczu. Policjanci strzelali na oślep. Trafili mężczyznę gumową kulą w twarz. Spowodowało to utratę oka. Poszkodowany doznał kalectwa oraz zeszpecenia ciała. Zażądał od Skarbu Państwa zadośćuczynienia.

Prokuratura umorzyła śledztwo, gdyż stwierdziła, że policjanci działali w granicach przysługujących im uprawnień. Sprawą zajął się sąd okręgowy. I jego zdaniem zebrany materiał dowodowy potwierdził, że działania policjantów miały miejsce w czasie zbiorowego zakłócania porządku publicznego w celu odparcia bezprawnego i bezpośredniego zamachu na funkcjonariuszy policji. Działanie to przebiegało odpowiednio do zaistniałych okoliczności. W konsekwencji mężczyzna nie może domagać się naprawienia wyrządzonej mu szkody na podstawie art. 417 kodeksu cywilnego. Na podstawie tego przepisu można dochodzić odszkodowania, jeśli szkoda została wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej. Sąd przyznał mężczyźnie tylko część żądanej kwoty zadośćuczynienia, w pozostałej części oddalił powództwo.

Sprawa na skutek apelacji została rozpoznana przez sąd II instancji. Sędziowie uznali, że z zebranego materiału wynika, że w chwili postrzału mężczyzna znajdował się w grupie pseudokibiców atakujących policję. Poza tym był pod wpływem alkoholu, nie miał biletu na mecz, a stadion opuszczał na końcu. Okoliczności te wskazują, że mężczyzna na własne ryzyko znalazł się w grupie osób łamiących prawo, czym uchybił zasadom współżycia społecznego, bo podczas zamieszek atakowano inne osoby. Sąd uznał, że jeśli osoba będąca nawet biernym uczestnikiem buntu pseudokibiców poniosła szkodę podczas przeprowadzanej zgodnie z przepisami akcji mającej przywrócić porządek, nie może dochodzić odszkodowania od Skarbu Państwa, nie ma więc podstaw do jego zasądzenia.

Sygn. akt I ACa 859/10.