Celem obywatelskiego projektu ustawy o powrocie do Polski deportowanych i zesłanych jest usprawnienie procesu repatriacji osób, które mają polskie pochodzenie. Wczoraj projekt był rozpatrywany na posiedzeniu sejmowej podkomisji. Posłowie zwrócili uwagę, że obowiązujące dziś prawne regulacje nie działają prawidłowo. Co roku do Polski powraca jedynie 18 rodzin. Według członków podkomisji sejmowej, aby ułatwić deportowanym powrót do kraju niezbędna jest rzetelna współpraca władzy centralnej z samorządami.

– Dziś w naszym kraju nie ma nawet organu, który byłby całkowicie odpowiedzialny za akcję repatriacyjną – komentowała Aleksandra Ślusarek, prezes Związku Repatriantów RP.

Zwrócono uwagę na to, że należy dokładnie określić grupę osób, którą mogłyby objąć nowe przepisy. Zawarte w projekcie regulacje są zbyt mało precyzyjne. Mogłoby to doprowadzić do sytuacji, że o powrót do Polski w drodze repatriacji zabiegałyby zamożne osoby, które pracują dziś np. w Ameryce. Ustalono więc, że przepisy obejmą tylko te osoby polskiego pochodzenia, które zamieszkiwały ZSRR przed grudniem 1991 roku.

Rząd negatywnie ocenił zawarte w projekcie regulacje. Głównie ze względu na szeroki wachlarz świadczeń socjalnych, z których będą mogli korzy- stać repatrianci. Chodzi tu m.in. o przyznanie powracającym do Polski specjalnych dotacji do kolejnego lokalu.

– Po tym jak rodzina opuści dom zapewniony przez ministerstwo, dostanie około 300 tys. zł dofinansowania do kolejnego mieszkania. To olbrzymi wydatek dla naszego państwa – komentował Piotr Stachańczyk, podsekretarz stanu w MSWiA. Jak dodał Stachańczyk, rozwiązania zaproponowane w obywatelskim projekcie mogą stanowić dla budżetu wyda- tek rzędu 700 mln zł. Rocznie na akcje repatriacyjną przeznaczanych jest około 10 mln zł.

700 mln zł może kosztować budżet państwa zwiększenie świadczeń dla osób powracających do ojczyzny