Zgodnie bowiem z regulaminem sprzedaży biletów, którego autorem jest UEFA, w przypadku sporu dotyczącego np. niewłaściwie wystawionego biletu, o racjach stron będą decydować przepisy szwajcarskie, a nie polskie. A te są dużo mniej korzystne dla konsumentów. Nie pozwalają m.in. konsumentowi zwrócić zakupionego towaru przez internet bez podawania przyczyny.

Brak informacji

Aby wykupić bilety na Euro 2012, należy zarejestrować się na stronie internetowej UEFA. Z puli chętnych wylosowane zostaną osoby, które nabędą prawo do zakupu biletów. Losowanie zakończy się 31 marca. Kibice, którzy znajdą się w gronie szczęśliwców, będą musieli od razu uiścić należność za bilet na wybrany mecz. Tym samym zawrą z UEFA umowę sprzedaży biletu.

I tu mogą się pojawić kłopoty. Wystarczy, że w wyniku błędu systemu otrzymamy bilet na inny mecz, niż złożyliśmy zamówienie. Zgodnie bowiem z zamieszczonym na stronie UEFA regulaminem osoby odwiedzające portal automatycznie wyrażają zgodę na jego postanowienia. A te stanowią, że w przypadku sporu obowiązywać będą przepisy szwajcarskie.

– Wirtualni sprzedawcy działający poza granicami UE podlegają przepisom swojego kraju, z którymi musimy się wcześniej zapoznać. Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę z tego, że np. UEFA ma siedzibę w Szwajcarii, w związku z tym konsumenci podlegają innemu prawu – wyjaśnia Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Problem polega na tym, że na stronie UEFA nie ma żadnych informacji na temat szwajcarskiego prawa. Co więcej, spółka Euro 2012, która koordynuje i kontroluje przedsięwzięcia przygotowawcze do Euro 2012 w Polsce, pytana przez nas o obowiązujące w tym zakresie prawo odesłała nas do centrali UEFA w Szwajcarii.

Mniej uprawnień

Jak się okazuje, przepisy szwajcarskie nie są tak korzystne dla konsumentów jak prawo polskie. Nie istnieje np. instytucja zwrotu bez podania przyczyny towaru zakupionego przez internet. W Polsce konsument ma na to 10 dni i nie ponosi z tego tytułu żadnych kosztów.

Jak bowiem tłumaczy dr Katarzyna Lasota Heller, adwokat prowadząca praktykę w Szwajcarii, te kwestie reguluje sam rynek. Firmy, konkurując ze sobą, starają się zapewnić z własnej woli konsumentom jak najwięcej udogodnień związanych z zakupami w sieci. Bardzo często zdarza się więc, że klient może zwrócić bez żadnych konsekwencji towar w ciągu np. 7 dni. Problem polega jednak na tym, że UEFA nie ma konkurencji, więc można się spodziewać, że takich udogodnień nie będzie oferować. Zgodnie z prawem szwajcarskim to od woli sprzedawcy zależy bowiem, czy przyjmie zwrot zakupionego w sieci towaru.

W przypadku sporu

Z regulaminu wynika ponadto, że wszelkie spory będą rozstrzygane przez sąd szwajcarski w Nyonie. Oznacza to, że w przypadku gdy UEFA nie uwzględni naszej reklamacji, trzeba będzie złożyć przeciwko sprzedającemu wniosek do sądu rozjemczego, którym w tym przypadku jest sąd w Nyonie.

Zdaniem polskich prawników takie postanowienie zamieszczone w regulaminie może jednak naruszać prawa polskich konsumentów.

– W niniejszej sprawie klauzula wymuszająca właściwość sądu szwajcarskiego w sporach z użytkownikami strony internetowej UEFA budzi wątpliwości z punktu widzenia przepisów ustawy o ochronie praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny – mówi dr Piotr Brzeziński, prawnik w kancelarii Gide Loyrette Nouel.

Co więcej, zgodnie z prawem unijnym sąd krajowy (tu: sąd polski), rozpatrując sprawy objęte zakresem zastosowania dyrektyw unijnych dotyczących ochrony praw konsumentów, ma obowiązek badać z urzędu swoją właściwość.

– Jeżeli klauzula umowna dotycząca właściwości sądu państwa obcego dla konsumenta jest sprzeczna z dyrektywą 93/13 lub dyrektywą 97/7/WE w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość, wówczas nie wiąże ona konsumenta – wskazuje Piotr Brzeziński.