Cudzoziemcy, będący obywatelami Unii Europejskiej, oraz członkowie ich rodzin po przyjeździe do Polski nie będą musieli już płacić za wydanie dokumentów pobytowych. To główne założenie rządowego projektu ustawy o wjeździe na terytorium RP. Wczoraj nad projektem obradował Sejm. Wszystkie kluby poselskie zapowiedziały, że w czasie głosowania poprą projekt.

Zgodnie z obowiązującym dziś prawem przyjeżdżający z państw członkowskich za wydanie karty pobytu lub dokumentów potwierdzających wydanie takiej karty muszą zapłacić 30 zł. Tyle samo płacił każdy Polak, który występował o wydanie dowodu osobistego przed zmianą ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Obowiązująca od początku ubiegłego roku nowelizacja tych przepisów zniosła jednak obowiązek uiszczania tego typu opłaty przez obywateli RP. Ponieważ dowód osobisty należy uznać za dokument podobny do dokumentów rejestracyjnych lub pobytowych, uznano, że również i cudzoziemcy powinni być zwolnieni z opłat.

Ponadto zgodnie z unijnym prawem opłata za wydanie dokumentów pobytowych nie może być wyższa dla obywateli Unii niż dla obywateli danego państwa. Tymczasem według szefa Urzędu ds. Cudzoziemców Rafała Rogala tylko w zeszłym roku za wydanie dokumentów pobytowych obywatele Unii i ich rodziny zapłaciły łącznie aż 58 610 zł.

Według nowych przepisów jeśli obywatel Unii opuści nasz kraj lub umrze, jego dzieci nie będą musiały od razu wyjeżdżać z Polski. Jeśli dzieci uczą się w polskiej szkole lub studiują, będą mogły przebywać w kraju do momentu zakończenia nauki. Z takim dzieckiem, jeśli jest ono niepełnoletnie lub wymagające z innych powodów opieki, będzie mógł na terytorium naszego kraju zostać drugi z rodziców.

Projekt zmienia również regulacje dotyczące wydalonych cudzoziemców. I tak za doprowadzenie do granicy takich osób nie będzie odpowiedzialny już komendant wojewódzkiej policji, ale komendant wojewódzkiej straży granicznej. Czas na wydalenie nie może być krótszy niż 31 dni, z wyjątkiem sytuacji gdy pojawia się zagrożenie bezpieczeństwa państwowego, obronności bądź porządku publicznego. Wówczas trwający miesiąc termin może ulec skróceniu.