Wszystko przez to, że regulujący sprawę przepis rozporządzenia z 2002 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego wykracza poza granice upoważnienia ustawowego i jest niekonstytucyjny.

Orzeczenie WSA to dobra wiadomość dla kierowców, których policja błędnie informowała o rzeczywistym stanie punktów.

Z tego powodu wielu w porę nie zdecydowało się na szkolenia zmniejszające liczbę punktów. Po pewnym czasie w skrzynce czekała na nich decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy. Gdy dopiero wtedy decydowali się na szkolenie, administracja i sądy uznawały, że nie ma to już znaczenia.

– Ten wyrok oznacza, że zatrzymano mi prawo jazdy niezgodnie z obowiązującym prawem. Od pięciu miesięcy nie mam nie tylko prawa jazdy na kategorię B. Straciłem też kategorię zawodową. Nie mogłem więc pracować. Gdy moja sprawa zakończy się pozytywnie, to będę się domagał odszkodowania – mówi kierowca ciężarówki z woj. pomorskiego, któremu zatrzymano prawo jazdy. Także jego policja błędnie informowała o rzeczywistym stanie punktów karnych i dlatego na kurs zdecydował się już po przekroczeniu 24 punktów.

Orzeczenie WSA nie ma jednak bezpośredniego skutku dla innych podobnych spraw. Nie ma mocy powszechnie obowiązującej. Sąd, widząc niekonstytucyjny przepis rozporządzenia, może odmówić jego zastosowania.

Ale do czasu wydania przez Trybunał Konstytucyjny wyroku o wyeliminowaniu przepisu z obrotu korzysta on wciąż z domniemania legalności i żaden organ administracji nie może odmówić jego zastosowania, nawet jeśli ma wątpliwość co do jego niekonstytucyjności.