Palarnia lub zakaz

Jedynym miejscem, w którym będzie można palić w budynkach użyteczności publicznej, będą palarnie, czyli odrębne, wentylowane pomieszczenia. Takie pokoje będzie można wydzielić między innymi na uczelniach, w domach spokojnej starości bądź hotelach. W szpitalach oraz szkołach palarni jednak tworzyć nie będzie można.

Jak wykazała sonda „DGP”, właściciele restauracji i kawiarni wolą jednak wprowadzić w swoim lokalu całkowity zakaz palenia, niż stworzyć palarnię. Jest to równoznaczne z wypraszaniem palących gości na zewnątrz. Stworzenie palarni nie jest bowiem tanią inwestycją i nie wszyscy właściciele niewielkich lokali mogą sobie na nią pozwolić.

Ochoczo do zakładania palarni podeszli natomiast przedsiębiorcy, którzy wynajmują lokale w dużych centrach handlowych.

– Część najemców gastronomicznych będzie budowała oddzielne palarnie. Przykładem może być Hard Rock Cafe w Złotych Tarasach – wyjaśnia Beata Sadowska, rzecznik prasowy Galerii Mokotów i Złotych Tarasów.

W obu centrach panuje już zakaz palenia. Nie można nawet palić przed tymi budynkami, czego nie nakazuje ustawa. Przestrzeganie tego zakazu jest kontrolowane przez ochronę galerii.

Zdecyduje pracodawca

Palarnie będą mogły być tworzone również w firmach. Zmienione przepisy nie będą już jednak zmuszać firm do wydzielania takich pomieszczeń. Od dziś to pracodawcy zdecydują, czy w zakładzie pracy jest wydzielone miejsce, w którym można palić.

– Nie sądzę, aby pracodawcy likwidowali istniejące już palarnie. Dzięki nim mają pewność, że pracownicy nie palą tytoniu w miejscach do tego nieprzeznaczonych – mówi Paweł Sereda z firmy BHP-Budomax.

Podkreśla, że zdarzały się już przypadki pożarów w zakładach pracy z powodu niedopałków.

Palarnie to dobre rozwiązanie także dla współpracowników palaczy. Wiedzą oni bowiem, gdzie znajduje się miejsce przeznaczone do palenia i mogą go unikać, co dodatkowo zmniejsza ryzyko kontaktu ze szkodliwymi substancjami.

Do tej pory zakaz palenia obowiązywał w zakładach pracy poza wyodrębnionymi pomieszczeniami. Firmy musiały je wydzielać, np. ze względu na znaczną liczbę pracowników lub stosowane technologie. Zdarzało się, że Państwowa Inspekcja Pracy lub sądy nakazywały pracodawcom wydzielanie pomieszczeń, w których można palić. Na przykład w wyroku z 4 kwietnia 2007 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że zapewnienie pracownikom określonych pomieszczeń higieniczno-sanitarnych, w tym także palarni, jest bezwzględną powinnością pracodawcy (sygn. akt I OSK 892/06). Po zmianach pracodacy nie muszą już obawiać się zaleceń inspektorów pracy.

–  Nie sądzę, aby firmy tworzyły nowe palarnie, bo będą one musiały spełniać wyśrubowane standardy – mówi Adam Dłubaj z firmy BHP Instal.

Tłumaczy, że miejsce to musi być zaopatrzone w wentylację zapewniającą co najmniej 10-krotną wymianę powietrza w ciągu godziny i obejmować powierzchnię co najmniej 4 mkw. Powinno też być wyodrębnione konstrukcyjnie od innych pomieszczeń i wentylowane w taki sposób, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń.

Bez tabliczki kara

Z sondy „DGP” wynika, że kłopotem dla firm nie będą też nowe obowiązki dotyczące informowania o zakazie palenia. Pracodawca, który jest właścicielem lub zarządcą obiektów, w których prowadzi działalność, musi umieścić w widocznych miejscach odpowiednie oznaczenia słowne i graficzne informujące o zakazie palenia wyrobów tytoniowych na danym terenie.

– Tabliczka z informacją o zakazie palenia kosztuje kilkanaście złotych. Nawet jeśli w firmie do tej pory nie było takich oznaczeń, to nie jest to wielki wydatek – tłumaczy Paweł Sereda.

Kupienie tabliczki będzie przedsiębiorcę zdecydowanie mniej kosztować niż zaniechanie tego obowiązku. Zgodnie bowiem z nowymi przepisami, jeśli w miejscu, gdzie obowiązuje całkowity zakaz palenia, nie pojawią się informacje na ten temat, właściciel lub zarządca budynku zapłaci mandat w wysokości do 2 tysięcy złotych.

Konieczne informacje

Niektóre firmy kampanię informacyjną zaczęły już dawno. PKP Intercity SA, które musiało wprowadzić zakaz palenia w pociągach, rozdaje pasażerom ulotki już od dwóch tygodni.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że dla części naszych pasażerów wprowadzenie zakazu palenia może być sporym utrudnieniem, dlatego chcemy ich odpowiednio wcześnie poinformować i przygotować do zmian – komentuje Małgorzata Sitkowska, rzecznik prasowy PKP Intercity.