E-booki darmo: „Zaginiony symbol” Dana Browna ściągnięto już 2497 razy, a „Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi” 1567 razy – tak jeszcze kilka dni temu strona www.ebooki-pobierz.pl zachęcała do skorzystania z jej usług. By mieć dostęp do tysięcy bezpłatnych książek w wersji elektronicznej, wystarczyło się zarejestrować.

Formularz rejestracyjny kierował do serwisu NowyFload.pl. Tam trzeba było „w promocji” wysłać SMS za 1,22 zł. W rzeczywistości jednak wiadomość wysłana pod numer 91 968 kosztowała 19 zł plus VAT. O tym informował zapis ukryty głęboko w regulaminie serwisu. Promocja, owszem, istniała, ale tylko na opłaty dokonane za pomocą MoneyBookers.

Nie wiadomo, ilu internautów dało się na to nabrać. Gdy na forach i blogach zaczęto ostrzegać przed serwisem, strona z darmowymi e-bookami zniknęła. Nadal funkcjonuje NowyFload.pl. Należy do firmy BusinessConcept. Nie można się do niej dodzwonić. A e-maile wysyłane na podane na stronie adresy nie dochodzą do odbiorcy. – To kolejna firma krzak, która zbija kokosy na naiwnych internautach. Są ich już setki na dzikim rynku, którego nikt nie kontroluje – mówi nam ekspert pracujący dla dużego operatora sieci komórkowej.

Prawie złotówka

Nikt nie jest w stanie policzyć, ile płatnych usług SMS Premium funkcjonuje dziś w polskich sieciach. Kilka tygodni temu firma Mobile Internet Technology oszacowała wartość polskiego rynku komercyjnych loterii SMS-owych na blisko ćwierć miliarda złotych. – Wróżby, gry i inne usługi internetowe są warte co najmniej drugie tyle – mówi nam ekspert znający ten rynek.

Pierwsze firmy specjalizujące się w tym segmencie w Polsce pojawiły się dwa lata temu. Od tamtej pory przeżywają prawdziwy boom. Większość działa na podobnej zasadzie jak FHU Zielińscy z Rudawy, czyli właściciel serwisu Data-Smierci.pl. – Czerwonym kolorem i większą czcionką na stronie internetowej wyeksponowali, że cena usługi wynosi 1 zł (1,22 zł z VAT), a małym drukiem na dole strony napisali, że w rzeczywistości to kilkadziesiąt razy więcej – opowiada Aneta Strynik z UOKiK.

Na wniosek Miejskiego Rzecznika Konsumentów z Bydgoszczy UOKiK wszczął postępowanie przeciwko firmie z Rudawy. Prowadzone przez nią serwisy już nie działają. Jednak w ich miejsce jak grzyby po deszczu pojawiły się dziesiątki nowych. – W ciągu ostatniego roku wpłynęło do nas bardzo wiele skarg od osób, które padły ofiarą nieuczciwych firm lub, wysyłając płatne SMS-y, liczyły na wygraną w konkursie telewizyjnym, a potem otrzymały wysokie rachunki za telefon – przyznaje Piotr Dziubak, rzecznik prasowy Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Ziemia niczyja

Mimo skarg nikt nie jest w stanie powstrzymać tego procederu. Policja może wszcząć postępowanie tylko na wniosek poszkodowanego. Ci zazwyczaj machają ręką na stratę. UOKiK może interweniować tylko w przypadku pojedynczych firm. Nawet Urząd Komunikacji Elektronicznej ma związane ręce. – Przepisy nie dają nam możliwości ingerencji w działalność tych firm – przyznaje Dziubak. Tłumaczy, że w aż dziewięciu ustawach znajdują się przepisy, które regulują tę działalność.

Teraz UKE zamierza je ujednolicić. Zespół ekspertów urzędu od kilku miesięcy pracuje nad założeniami do ustawy, która jasno nakazywałaby usługodawcom wyraźne prezentowanie informacji o pełnej cenie SMS-a. Dziś ukrywają je w wielostronicowych regulaminach bądź pisząc małym druczkiem. UKE opublikował też na YouTube specjalny film ostrzegający przed SMS-owymi wyłudzeniami.