Projekt wpłynął właśnie do parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt, którym kieruje posłanka PO Joanna Mucha. – To ważna ustawa. Środowiska zajmujące się ochroną zwierząt dopominały się o nią od lat – mówi posłanka Platformy. To one przygotowały ten projekt, teraz za jego obróbkę biorą się posłowie.

Niehumanitarne traktowanie

Jeśli projekt spotka się z przychylnością posłów, zmiany będą fundamentalne. Co prawda obowiązujące dziś prawo zabrania znęcania się nad zwierzętami, ale w praktyce oznacza to, że prokurator musi udowodnić sprawcy, że chciał i planował skrzywdzenie zwierzęcia. – Nowelizacja zamiast o znęcaniu się mówi o niehumanitarnym traktowaniu. Nieważne: umyślnym czy nie – wyjaśnia Mucha. A to oznacza, że zagrożone karą więzienia będzie np. zostawienie psa w upalny dzień w zamkniętym aucie, co grozi mu śmiercią. Lub zamęczenie czy zagłodzenie na śmierć zwierzęcia pociągowego. I na nic zdadzą się tłumaczenia, że właściciel nie wiedział, jakie mogą być tego konsekwencje.

Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, myśliwi nie będą już mogli – jak dzieje się to dziś – strzelać do biegających w lasach psów. Nowe przepisy przewidują, że w takiej sytuacji będą oni mogli jedynie pouczyć właściciela psa, że czworonogi nie powinny biegać swobodnie po lesie. Myśliwy będzie też mógł odstawić psa do właściciela lub – jeśli go nie odnajdzie – do schroniska. O strzelaniu nie ma mowy. Autorzy ustawy przypominają, że przepis, który dziś na to pozwala, został dopisany do ustawy w 2002 r. przez grupę posłów będących aktywnymi myśliwymi. I doprowadził do bezkarnego zabijania zwierząt domowych.

Nowelizacja ustawy wprowadza również zakaz prowadzenia schronisk dla zwierząt dla zysku. Zamiast przedsiębiorców przytułki dla zwierząt mają prowadzić gminy lub organizacje pożytku publicznego, co zdaniem autorów ma dać gwarancję, że zwierzęta, które trafią do schroniska, będą dobrze traktowane.

Projekt nie przewiduje zaostrzenia kar za krzywdzenie zwierząt. Wciąż mają za to grozić kary od roku do – w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem – dwóch lat więzienia. – To niezwykle cenne, że posłowie zainteresowali się ustawą o ochronie zwierząt – komentuje Piotr Jaworski z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce. Od razu jednak podkreśla: Prawo – nawet najlepsze – to dopiero początek. Klucz do sukcesu tkwi w podejściu organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Niskie wyroki

A z tym jest w Polsce problem. W kwietniu tego roku sąd w województwie zachodniopomorskim wymierzył jedynie karę grzywny mężczyźnie, który w piwnicy zastrzelił z broni myśliwskiej swojego psa.

Natomiast w marcu sąd w Koninie uznał, że człowiek, który przywiązał do wiaduktu konającego psa, któremu chwilę wcześniej pociąg obciął łapy, działał ze szczególnym okrucieństwem. I zasądził tylko rok prac społecznych oraz grzywnę. A mógł orzec nawet 2 lata więzienia.

W policyjnych statystykach odnotowano w 2009 r. 1386 przestępstw znęcania się nad zwierzętami. Problem w tym, że tylko w zarządzie głównym Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zanotowano 4 tys. takich przypadków. Prokuratura zainteresowała się jedynie dwustoma sprawami.