Orzekane zakazy stadionowe staną się bardziej realne. Wszystko za sprawą uchwalonej przez Sejm nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Zmienione przepisy wprowadzają zasadę, że jeżeli osoba, która jest objęta zakazem stadionowym, nie stawi się w trakcie meczu piłkarskiego na miejscowym komisariacie, to narazi się na grzywnę, karę ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat. Uchwalone przepisy trafią teraz do prac w Senacie.

Nowe rozwiązania zakładają, że materiał z monitoringu stadionowego będzie musiał być przechowywany przez 60 dni, jeżeli nie jest potrzebny jako dowód w postępowaniu karnym. Obecnie nagrania muszą być przetrzymywane rok.

Zakazy stadionowe miały wyeliminować pseudokibiców z udziału w widowiskach sportowych. Tak się nie stało, gdyż chuligani szybko odkryli, że mogą lekceważyć przepisy. Wszystko dlatego, że obecnie za brak pojawienia się w komisariacie w trakcie meczu nie grożą żadne kary. Teoretycznie w tym czasie osoba z zakazem stadionowym może nie zostać wpuszczona na stadion – o ile dobrze działa monitoring i zostanie zidentyfikowana – ale z powodzeniem może brać udział w rozróbach wokół stadionu. Po zmianach śmiałkowie będą musieli się liczyć z tym, że nie tylko przez kilka lat nie będą oglądać meczów swojej ulubionej drużyny, ale dodatkowo mogą trafić do więzienia.

Ireneusz Raś, poseł Platformy Obywatelskiej, który przedstawiał sprawozdanie w Sejmie, przyznaje, że nowela naprawia często krytykowane niedociągnięcia dotychczasowych rozwiązań. Jednak w 2009 roku, kiedy to zaostrzono sankcje i wydłużono okres zakazów stadionowych rząd przekonywał, że zakazy stadionowe w połączeniu z monitoringiem stadionowym zagwarantują bezpieczeństwo w trakcie meczów. Nie wzięto pod uwagę, że wcześniej istniały podobne zapisy, które również w praktyce nie zdały egzaminu.