Podczas wczorajszej debaty „DGP” i Forum Obywatelskiego Rozwoju na temat skuteczności naszego wymiaru sprawiedliwości minister zapowiedział też znaczące zmiany w warszawskim sądzie apelacyjnym. Tutaj bowiem wpływa najwięcej spraw, a na rozstrzygnięcie czeka się najdłużej. – Rozważamy przesunięcia dwóch sądów okręgowych z apelacji warszawskiej do innych apelacji – mówił minister sprawiedliwości. Zdaniem resortu takie przesunięcie spraw do mniej obciążonych sądów skróci czas ich rozpoznawania. Przewlekłość postępowań jest zmorą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dochodzenie należności w naszych sądach trwa średnio 830 dni. Dla porównania na Litwie tylko 210, a we Francji – 331 dni.

Coraz wyższe nakłady na wymiar sprawiedliwości nie przekładają się na efektywność zarządzania budżetami sądów. Dlatego ministerstwo chce zastąpić nieefektywne sądy rejonowe wydziałami zamiejscowymi. Dotyczy to na przykład sądu we Wschowie. Pracuje w nim czterech sędziów, w tym prezes. Utrzymanie tej placówki kosztuje niewspółmiernie dużo. – Struktura sądów pochodzi z czasów, w których ludzie dojeżdżali tam furmankami. Dzisiaj odległości między sądami mogą być większe bez uszczerbku dla obywatela – tłumaczy Kwiatkowski.

Oczekiwanie na rozstrzygnięcie w sprawach majątkowych ma skrócić rozszerzenie dostępu do ksiąg wieczystych przez internet. W pierwszej kolejności otrzymają taką możliwość komornicy i notariusze. Odciąży to wydziały ksiąg wieczystych w sądach rejonowych, które za każdym razem muszą wydawać odpis księgi.