Chodzi o setki tysięcy starych filmów, zdjęć czy wydawnictw konspiracyjnych, których twórców nie można zidentyfikować, nie jest znany ich los ani ewentualni spadkobiercy. Dziś nie można ich nawet pokazać na wystawie.

Unikatowa kopia

„Mania. Historia pracownicy fabryki papierosów” to jeden z pierwszych filmów polskiej gwiazdy kina niemego Poli Negri. Unikatową kopię tego filmu przed czterema laty przywiózł do Polski pewien kolekcjoner z Czech.

Obraz trafił do zasobów Filmoteki Narodowej. – To najprawdopodobniej jedyna kopia tego filmu na świecie – chwali się Paweł Śmietanka, kierownik zespołu restauracji taśmy filmowej w Filmotece Narodowej. Kilka miesięcy temu film udało się zdigitalizować. Próżno jednak szukać go w internetowych zasobach filmoteki. Nie ma szans na kupienie go w wersji na DVD. Wszystko dlatego, że to – podobnie jak ponad 130 innych przedwojennych filmów fabularnych zalegających na półkach Filmoteki Narodowej – dzieło osierocone.

Los filmu z Polą Negri dzieli wiele książek, wierszy, dokumentów, utworów muzycznych czy zdjęć, których autorzy zaginęli, nie ma z nimi kontaktu bądź nie można ustalić ich spadkobierców. Wydawcy nie mogą opublikować ich wznowień czy włączać do antologii. Większości z tych tytułów nie znajdziemy też w rozrastających się katalogach bibliotek elektronicznych. Problemem są bowiem autorskie prawa majątkowe, które wygasają dopiero 70 lat po śmierci twórcy.

Autorzy zginęli podczas wojny

W wielu przypadkach są to utwory anonimowe bądź opatrzone jedynie pseudonimem czy akronimem, więc nie sposób jest ustalić ich autorstwa. – Ponadto wielu autorów zginęło tragicznie w czasie II wojny światowej i nie wiadomo, czy i gdzie żyją ich następcy prawni – tłumaczy Joanna Potęga z Biblioteki Narodowej.

Zwykły czytelnik Biblioteki Narodowej nie będzie miał więc szansy obejrzeć unikatowego albumu kart pocztowych ocalałych z pożogi powstania w getcie warszawskim. Ich autor Chaim Goldberg najprawdopodobniej zginął wówczas wraz z całą rodziną. Ale ocalałego albumu nie można udostępniać publicznie. Leży zabezpieczony w archiwum.

Żaden z podobnych tytułów nie ujrzy światła dziennego, dopóki nie zmieni się prawo. – Chcemy to rozwiązać, gdyż często status dzieł osieroconych mają utwory ważne dla naszej kultury, których nie chcemy skazywać na zaleganie w magazynach – mówi mec. Dominik Skoczek, dyrektor departamentu prawnego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Resort przymierza się do nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Na razie zlecił analizy nad istniejącymi i proponowanymi modelami dotyczącymi rozwiązań tego problemu w innych krajach.

Sprawą dzieł osieroconych od kilku lat zajmują się Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska. Sierotki, jak mówią o nich bibliotekarze, stanowią olbrzymi odsetek europejskich zbiorów. British Library szacuje, że 40 proc. jej kolekcji chronionej prawami autorskimi to dzieła osierocone. Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych podała z kolei, że do tej grupy należy nawet 85 proc. nagrań muzycznych powstałych przed 1968 r.