W Polsce ochrona zabytków jest niedostateczna. Wynika to ze słabej egzekucji prawa przez konserwatorów zabytków oraz lekceważenia problemu przez sądy i prokuraturę - uważa wiceszef Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Tomasz Merta.
Publikacja: 3 marca 2010, 15:41 Aktualizacja: 3 marca 2010, 15:45
Za istotny problem ws. ochrony zabytków wiceszef resortu kultury uznał także brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, w których ustala się co konkretnie podlega ochronie zabytkowej. "To prawda, że samorządy często nie chcą tych planów, dlatego byłaby zupełnie inna sytuacja, gdyby samorządy miały obowiązek ich posiadania" - zauważył Merta.
Przytoczył w tej sprawie informacje Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN z 2007 r., według których średnie pokrycie powierzchni Polski miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego wynosiło 24,2 proc. W gminach miejskich wskaźnik ten był wyższy i wynosił 41,8 proc.
Merta przypomniał też, że obowiązek posiadania przez gminy miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego został zniesiony 27 marca 2003 r. poprzez przyjęcie przez Sejm ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. "To praprzyczyna naszych obecnych problemów" - dodał.
Jak powiedziała obecna na posiedzeniu komisji stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, poważnym problemem, poza brakiem miejscowych planów, jest także ich słaba jakość. "Nie widzę np. takich planów, gdzie byłyby regulacje dotyczące umieszczania reklam. Takich rzeczy po prostu tam nie ma" - mówiła konserwator.
W Polsce, zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, istnieją następujące możliwości prawne ochrony zabytków (realizowane przez wojewódzkich konserwatorów zabytków): wpis od rejestru zabytków, uznanie za pomnik historii, utworzenie parku kulturowego oraz ustalenie ochrony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
1: Vesemir z IP: 80.53.75.* (2010-03-04 08:23)
""W wielu przypadkach konserwator okazuje się słabszy w starciu np. z urzędniczą retoryką, która mówi o konieczności usprawniania i przyspieszania procesu inwestorskiego" - podkreślał Merta"
No to uściślijmy: organ administracji architektowniczno - budowlanej ma 65 dni na wydanie pozwolenia na budowę. Przed jego wydaniem musi uzyskać postanowienie uzgadniajace od konserwatora. ten jednak ma aż 30 dni na wydanie takiego postanowienia. W praktyce wygląd to więc tak: wniosek o pozwolenie na budowę - wezwanie o braki (często jest niekompletny) - 7 dni na uzupełnienie + czas na dotarcie przesyłki do organu - czas na analizę sprawy i przygotowanie projektu decyzji do uzgodnienia i dopiero sprawa trafia do konserwartora. A ten może ale nie muis zmieścić się w trzydzistu dniach. A inwestor stoi na organem i grozi pozwem cywilnym bo kredyt, bo odsetki, bo inne zobowiązania. Skróćcie wiec czas, w jakim konserwator miałby wydać opinię.

Dobra wiadomość dla kierowców, a zła dla rządu: najprawdopodobniej nowe egzaminy na prawo jazdy będą dopiero od 2014 r., ale to oznacza nałożenie kar przez Brukselę.