Spółdzielnie uzależniają opłaty od liczby mieszkańców lokalu, ale nie wiadomo, jak je weryfikować. Na zmianę wysokości czynszu nie ma wpływu liczba zameldowanych osób, ale informacja sąsiadów. Podwyżkę opłat związanych z mediami można zaskarżyć bezpośrednio na drodze sądowej.
Publikacja: 24 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 24 lutego 2010, 12:17
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
11: ArnoldUPR z IP: 78.8.25.* (2010-02-24 11:43)
najwiekszy skandal to uzaleznianie oplat za smieci od metrazu mieszkania. metry przeciez nie produkuja smieci tylko ludzie. a zeby uniknac balaganu z meldunkami mozna tez wprowadzic taka sama oplate dla wszystkich mieszkan i tyle.
12: spółdzielca z IP: 195.164.254.* (2010-02-24 12:24)
Witam Państwa
W pełni zgadzam się z opiniami zgłoszonymi przez FIX-a. Poprzez zmiany przepisów prawa i dążenie od roku 2005 do unicestwienia spółdzielni mieszkaniowych jako organizacji narobiono bałaganu i zamieszania w sposobie rozliczania osób zamieszkałych w nieruchomościach mieszkalnych spółdzielni. Jestem członkiem spółdzielni, który na co dzień widzi do czego prowadzi brak ujednolicenia zasad wnoszenia przez osoby zamieszkujące w budynkach (właścicieli, członków spółdzielni) opłat z tytułu użytkowania nieruchomości mieszkalnej.
Spółdzielcy przyzwyczajeni przez lata do sposobu naliczenia opłat, w przytłaczającej większości przypadków nie przyjmują do wiadomości, że w obrębie ich budynku nastąpiły zmiany tytułów prawnych poszczególnych lokali, co ma oczywiście wpływ na zmianę sposobu naliczenia wysokości zaliczek wpłacanych na poczet pokrycia kosztów utrzymania nieruchomości mieszkalnej.
Zarządy spółdzielni, też nie kwapią się do przedkładania członkom spółdzielni propozycji zmian, gdyż mają na względzie fakt, iż mogą to być bardzo niepopularne działania, które na dodatek należy poprzeć odpowiednimi argumentami tak prawnymi jaki i stosownymi wyliczeniami ekonomicznymi.
Kolejne rządy tylko pogarszają sytuację, gdyż poprzez nowe pomysły na działanie spółdzielni ograniczają możliwość elastycznego kształtowania polityki ekonomicznej spółdzielni jako prywatnej osoby prawnej zapominając, że forsowanie przekształceń własnościowych lokali w spółdzielniach musi być ściśle powiązane z ekonomią utrzymania poszczególnych nieruchomości meszkalnych w spółdzielni.
13: JUSTUS z IP: 217.76.112.* (2010-02-24 21:47)
Spółdzielnia - po co mi to dziwo?
Do spółdzielni należy kilka milionów ludzi. Zdecydowana większość nic o tym nie wie. Dla członków spółdzielni mieszkaniowych jest ona tylko urzędem ściągającym czynsz. Dla hodowców bydła ich spółdzielnia to zakład produkcyjny. Spółdzielczość to ruch dla ludzi ubogich, chcących normalnego życia.
Mało jest tych, którzy w dzisiejszej Polsce sobie uprzytamniają, że w dziedzinie życia społeczno- gospodarczego, politycznego czy moralnego tylko od czasu do czasu na świecie pojawiają się cenne i twórcze wartości. Ludzkość zawdzięcza je prostym i nieuczonym ludziom, podobnie takim samym ludziom, który zawdzięczamy wartości chrześcijańskie. Teraz mam jednak na myśli wartości i idee spółdzielcze. Chodzi mi o spółdzielczość jako pomysł, wynalazek i odkrycie nazwane przed wieloma laty przez Karola Gidea „cudownym". W tym słowie nie ma wielkiej przesady. Spółdzielcze wartości nic nie straciły na aktualności, co potwierdza jej rozwój w wielu krajach europejskich.
Dobrze realizowana i zorganizowania spółdzielczość jest siłą zdolną do przekształcania i zmieniania polskiego życia gospodarczego i społecznego. Odkrycie idei spółdzielczych w XIX wieku było wydarzeniem epokowym, które można porównać do odkrycia Ameryki, wynalazku druku, maszyny parowej czy też elektryczności. To jedyny realny sposób na dobre życie w globalnej gospodarce światowej, w której człowiek mający do sprzedaży towar o nazwie „praca" jest tylko najemnikiem, przedmiotem, czasami balastem. Możemy nadal korzystać z tego wynalazku, bo nic nie stracił on na swojej atrakcyjności. W obecnych warunkach ekonomicznych i społecznych jest on jednym sposobem na ucieczkę od marginalizacji, od biedy i od beznadziejności. Spółdzielczość we współczesnej Polsce potrzebuje odnowy.
Kryzys spółdzielczych ideałów w Polsce trwa i nic nie wskazuje, że zostanie przezwyciężony. A przyczyn, w mojej ocenie jest wiele. Wśród spółdzielców widać coraz mniej młodych ludzi, trudno znaleźć ich na decyzyjnych i menadżerskich stanowiskach. Narzekania młodzieży na trudny start życiowy nie skłaniają jej do „brania swoich spraw w swoje ręce" w spółdzielczości. Ideał pracy społecznej, solidaryzmu społecznego prawie już znika z naszego życia spółdzielczego. Tli się jeszcze gdzieniegdzie solidaryzm, wspierany zapałem niewielkiego grona idealistów, którzy coraz częściej przegrywają z wyrachowaniem i prywatą. Nie ominęły spółdzielczości rozgrywki różnych grup interesu o zaszczytne funkcje i żenujące targi o wysokie płace i gaże, niewspółmierne do kondycji finansowej wielu spółdzielni. Polskiej spółdzielczości potrzeba dzisiaj nowych Abramowskich, Stefczyków, Wawrzyniaków, Bilińskich, Mielczarskich, Potrzebuje ona znowu księży społeczników, młodych entuzjastów gospodarki społecznej. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa „Modlitwy dla spółdzielni" przez dr Gary Lewisa australijskiego badacza spółdzielczości, który pisał:
„ Boże ocal spółdzielnie! Trzymaj od niej z dala: - Akademików, którzy sprowadzają jej rolę do przypisów w historii,
- Fachowców, którzy wiedzą wszystko o spółdzielczości, lecz nic o współpracy,
- Doradców, którzy myślą, że współpraca mieści się w statucie,
- Menadżerów, którzy sprowadzają współpracę do twierdzenia, że większe jest lepsze, po co więc małe spółdzielnie,
- Polityków, którzy wkładają współdziałanie do zbyt ciężkiego koszyka, a niektórzy próbują używać spółdzielni jako odskoczni w drodze do władzy,
- Rządów, które przycinają spółdzielczość do ich ideologicznych szat,
- Inwestorów, którzy myślą, że pieniądze czynią ich ważniejszymi od demokracji.
Ja do tej modlitwy chcę jeszcze dodać:
Boże trzymaj z dala od spółdzielni:
- prezesów i kierownictw spółdzielni, którzy manipulują jej organami w celu narzucenia i osiągnięcia własnych korzyści, a przede wszystkim utrzymania się na stołku,
- członków spółdzielni ( w tym tych dziś często wchodzących w skład rad
nadzorczych), którzy pomieszali własny interes z ideą wzajemnej pomocy,
- przedsiębiorców działających w rolnictwie, którzy w skorumpowany sposób wyzyskują spółdzielczość jako ostatni bastion protekcjonizmu,
- wszelkiego typu związki branżowe i organizacje krajowe, które ograniczone w swoich kompetencjach stają się swoistą przechowalnią ludzi, którzy nie sprawdzili się na kierowniczych stanowiskach w swoich spółdzielniach.
Na nowo trzeba określić ich rolę i zadania związków i rady krajowej, a przede wszystkim kompetencje, choć ja osobiście jestem zwolennikiem zbudowania zupełnie nowych struktur. Potrzebna jest ewolucyjna budowa odmienionych spółdzielni w oparciu o inne zasady ich funkcjonowania, o wartości i zasady zawarte w deklaracji MZS z 1995 r. Byłym zapomniał o jeszcze o jednym ogniwie tej modlitwy. Śpieszę z uzupełnieniem. Boże ocal spółdzielnie od: - środków masowego przekazu, które współdziałanie opisują jako monstrualne widowisko w jednym cyrku w mieście o nazwie: międzynarodowy korporacjonizm kapitalistyczny. Już nawet lepsze jest milczenie i udawanie przez większość redakcji, że nie ma spółdzielczości w Polsce. Oczywiście modlitwa to zbyt mało na odnowę polskiej spółdzielczości. Potrzebne jest dobre, nowe prawo spółdzielcze. Może to być kodeks spółdzielczy proponowany przez Prezydenta RP. Potrzebne są decyzje rządowe- i to jednoznaczne- jakie ma być miejsce i jaka rola spółdzielczości w Polsce. Metoda " strusia" czyli chowania głowy w piasek przez rząd, bo o wszystkim rozstrzygnie rynek, wyczerpała już swoją siłę sprawczą. Do atrakcyjności idei spółdzielczych musi się przekonać polska młodzież. Najlepiej to zrobić pozwalając młodym ludziom na uczenie się spółdzielczości w oparciu o własne doświadczenia szkolne. Nie można przecież nie dostrzec, że jeszcze e w Polsce istnieje spółdzielczość uczniowska. Ona także wymaga wsparcia z strony rządzących. A warto na nią stawiać, gdyż to doskonała szkoła przedsiębiorczości, samorządności i aktywności. Żal, że nie dostrzega tego obecna minister edukacji narodowej. Wierzę, że to wszystko da się naprawić i po bezkrwawym „przewrocie" kadrowym spółdzielnie znowu zaczną odżywać i odgrywać podobną rolę, jaką mają dzisiaj w krajach „starej piętnastki" UE.
14: olo z IP: 79.175.224.* (2010-02-27 08:33)
MOja spółdzielnia nalicza mi czynsz wszystko od metraża,ja nic nie płace od osoby.myslę ,ze tak jest najlepiej ,inni nie szpieguja ile mam osob. w wiezowcach jest winda ,więć płaca od osoby a nawet i psa,bo jezdzi pare razy dziennie.
15: obywatel z IP: 80.55.176.* (2010-02-28 13:24)
...i znów ten najgłupszy ale życzliwy będzie miał racje...były min. Drzewiecki ma racje...DZIKI KRAJ...
16: Maria z IP: 88.220.148.* (2010-03-04 09:57)
Mam pytanie: czy można naliczyć wstecz ( jeśli tak to za jaki okres) opłaty za czynsz od osoby, która mieszka od 3 lat u mojej sąsiadki. a sąsiadka płaci tylko za 1 osobę?
17: kaska z IP: 156.17.82.* (2010-03-15 07:10)
Popieram głosy FIX i Spółdzielca. Rządzący tylko podkręcają atmosferę podobnie jak gazeta nierzetelnymi informacjami. Od ostatniej nowelizacji ustawy spółdzileczej praktycznie każda nieruchomość rozliczana jest osobno. Nikt nie wytłumaczył ludziom co to oznacza w praktyce . Jak pomierzyć czynniki które nie są na m2 (np ogrzewanie) i liczniki np prądu bo wody to już sprawa skomplikowana. Ludzie się przyzwyczaili do średniej stawki i cen jak w socjalizmie. W mnie np w spóldzielni stawki za ogrzewanie w osiedlu w takich samych budynkach róznią się nawet do 50 % i wielu się buntuje ale takie są wyniki pomiarów ilści pobranego ciepła przez budynki.
Mniej propoagandy więcej konkretnych tłumaczeń dlaczego jak napiszę o problemie wody.
18: kaska z IP: 156.17.82.* (2010-03-15 10:30)
Zgodnie z zapowiedzą poruszę sprawę rozliczania wody i oczekuję na głosy tych którzy krytykują metody rozliczenia wody
1. Do budynku wchodzi określona zmierzona ilośc wody odczyty są komisyjne a liczniki sprawne i legalizowane.
2. Część lokatorów ma liczniki część nie ma (wg prawa nie można ich zmusić do założenia liczników.
3. MPWiK nie chce przejść na indywidulane liczniki bo wtedy problem był po stronie MPWiK analogicznie jak w prądzie.
4. Lokatorzy którzy mają liczniki zalegalizowane i oplombowane podają prawdzie odczyty stanów.
4. Osoby które nie mają liczników rozliczne są w ten sposób że od całego zuzycia wody przez budynek odejmuje się zużycie licznikowców i dzieli na ilość osób zgłoszonych do naliczenia opłaty za użytkowanie lokalu w których nie ma licznika lub osoby te nie podały stanów licnikowych- tzw. ryczałt
Rozliczenie jest więć do zera i do sprawy jakby się nie wraca Ale..
tu wkracza brak możliwości sprawdzenia przez spóldzielnie ile osób mieszka w danym mieszkaniu i ryczałty wychodzą duże ( np 20 m3 na osobę na miesiąc). Ale okazuje się że część mieszkań jest wynajętych zgłoszono do naliczenia 1 osobe (a mieszka 6) sąsiedzi nie chcą się narażać i łazić po sądach.
Jakie są propozycje rozwiązania problemu. Jedna ze spółdzileni we Wrocławiu wpisała w regulamin ryczałt np 10m3 na osobę. Po takim wyliczeniu pozostaje woda nierozliczona którą rozpisuje wg udziałów w nieruchomości .
W praktyce przy pierwszym sposobie gdy wyjechałem i licznik wskazał 0 to do zapłacenia mam zero. W tym drugim będę miał do zapłacenia za wodę mimo iż mnie nie było.
Jakie są propozycje rozwiązań
19: Fix z IP: 87.207.144.* (2010-03-27 12:35)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
20: spółdzielca z IP: 83.27.54.* (2010-07-26 13:47)
Redaktorki z gazety prawne sa tak niedouczeni z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych że szkoda czasu na to aby merytorycznie z nimi dyskutować.
Ich nie obchodzą ludzie ktorzy mieszkaja w blokach , rozliczanie kosztów eksploatacyjnych i trudnosci powstałe po nowelizacji z 2007r. Oni to tylko propaganda: zła spóldzielnia i zły prezes - tylko w tym są dobrzy!
Samorząd może uzyskać pomoc z Unii Europejskiej na budowę sieci szerokopasmowego internetu

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.