Przedsiębiorcy najczęściej zawierają z autorami takich materiałów umowy o dzieło, w których wskazują jego cechy, termin wykonania i wynagrodzenie. Często nie są świadomi, że dzieło może być utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W umowach nie zapewniają więc sobie przeniesienia autorskich praw majątkowych do dzieła lub chociażby udzielenia wyłącznej licencji na korzystanie z niego. Nie budzi wątpliwości, że na skutek zawarcia umowy o dzieło zamawiającemu zostanie przekazane zamówione dzieło. W przypadku jednak dzieł stanowiących utwór przez samo pozyskanie oryginału dzieła zamawiający nie nabywa uprawnień związanych z nabyciem praw autorskich. Oznacza to brak uprawnień do wyłącznego korzystania z tego dzieła i rozporządzania nim, a także pobierania wynagrodzenia za korzystanie z utworu. W zależności od rodzaju utworu może jedynie nastąpić nabycie pewnych ograniczonych uprawnień wynikających z prawa autorskiego. W efekcie zamawiający dzieło nie będzie mógł z niego skorzystać w oczekiwany przez siebie sposób.

Jeśli dla stron umowy było jasne, w jakim celu dzieło stworzono (np. na potrzeby strony internetowej czy publikacji w formie drukowanej) i doszło już do nabycia przez zamawiającego dzieła i skorzystania z niego, można twierdzić, że twórca dzieła udzielił zamawiającemu licencji niewyłącznej. Tylko taka niewyłączna licencja może być udzielona bez zachowania formy pisemnej. Poprzestanie na stwierdzeniu, że zamawiający uzyskał taką licencję nie daje mu jednak pełnego komfortu wykorzystania dzieła stanowiącego utwór, gdyż niewyłączność licencji oznacza, że twórca może udzielić takiej samej licencji innym podmiotom. Lepiej zatem przewidzieć nabycie autorskich praw majątkowych lub co najmniej licencji wyłącznej. Jedynie takie zapisy w umowie zapewniają, że żaden inny podmiot nie będzie korzystał z takich samych oznaczeń czy form graficznych jak zamawiający.

Sylwia Graboś, radca prawny w kancelarii Grynhoff Woźny Maliński