Aplikanci pracują w kancelariach prawniczych bez wynagrodzenia, nawet pięć dni w tygodniu. Inspekcja Pracy chce sprawdzić, czy taka praca u patrona w wymiarze pełnego etatu jest legalna. Korporacje nie dają zgody na dodatkową pracę i nie zgadzają się na zwalnianie z opłat.
Publikacja: 21 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 21 stycznia 2010, 10:03
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
171: Irakay z IP: 83.31.226.* (2010-01-26 09:59)
@rutra
Pamiętaj, że są Patroni i patroni. Są też Aplikanci i aplikanci. Z ulicy nikogo nie przyjmiesz, bo odpowiadasz za niego. W czasach internetu łatwo adwokata/radcę/notariusza zarówno szkalować jak i słusznie mu wypomnieć błędy. Nic się nie ukryje. A przecież co klienta obchodzi, że prostą robotę zepsuł aplikant, który musi mieć równe szanse.
Do roboty zawsze potrzeba uczniów - tak jak w średniowieczu, ale uczniem nie zostaje każdy kto chce. Już na jakimś formum pisałem, że z 4 studentów na praktykach tylko jeden był zainteresowany czymś innym niż wpisem w "dzienniczku". Ten jeden właśnie u mnie pracuje i mam nadzieję, że jak skończy studia i dostanie się na aplikację to zostanie u mnie w kancelarii. No i oczywiście mu płacę, ma nawet "swoich" klientów, którzy prawdopodobnie za nim pójdą. I tu pewnie niektórych rozbawię, ale cieszę sie, że za nim pójdą. Ten student po prostu zajmuje się inną dziedziną niż ja. Mogą skontrolować jego pracę, stawać w sądzie, ale sam nie mógłbym rozwijać kancelarii w tym kierunku. Włśnie w taki spób zdobywa się patrona, pracodawcę, klientelę i to nawet przed zostaniem aplikantem.
Kto powiedział, że aby zostać radcą prawnym nie trzeba się napracować, pomyśleć, mieć pomysł?
172: Sanczo z IP: 85.222.87.* (2010-01-26 18:31)
@ rutra
Nie mam zamiaru się tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem, natomiast w skali kraju dostało się bardzo dużo osób do rejentów i nie wiem, na podstawie jakiej wiedzy twierdzisz, że wszyscy są po rodzinie. To jest najpospolitsze powielanie plotek i własne oderwane od realiów interpretacje, by wytłumaczyć sobie swoje niepowodzenia.
Każdy normalnie myślący człowiek brał przed egzaminem pod uwagę, że bardzo ryzykuje idąc na tą aplikację w przypadku, gdy dostanie się mnóstwo osób. Mało tego, nikt do końca asesury nie może być pewien, że będzie otwierał kancelarię. Zresztą z tego naboru uda się to niektórym, nie oszukujmy się, że będzie inaczej.
173: rutra z IP: 80.238.108.* (2010-01-26 20:52)
@ Sanczo
nie wiem na jakiej podstawie wnosisz, że moje twierdzenia wynikają z osobistych niepowodzeń. Abstrahując od faktu, że osobiście nie mam najmniejszych powodów do narzekań, (no może z wyjątkiem kiepskiego kształcenia na masowych aplikacjach) rozmawiamy tu o sprawach natury ogólnej. A jak się sprawy mają to każdy kto ma styczność z branżą wie doskonale. Regułą jest niestety nepotyzm i wyzysk aplikantów co opisuje komentowany artykuł, wyjątkiem zaś - uczciwe podchodzenie do aplikantów, rzetelny nabór i przyzwoite zarobki.
Zdziwiło mnie tylko twoje twierdzenie, iż branie po znajomości to nie nepotyzm i wszystko jest wtedy etycznie. Jeśli jak twierdzisz pracujesz bez znajomości (i to w notariacie ! - ewenement) to absurdalnie takie twierdzenia brzmią w ustach kogoś takiego, mnie w każdym razie obrażają bo wiem ile mnie kosztowało zdobyć uczciwie pracę. Jeśli ciebie to nie rusza to mnie dziwi...
No chyba, że przypadkowo sam wyłożyłeś się o własne nogi i bronisz sposobu w jaki sam znalazłeś pracę...
174: Sanczo z IP: 83.24.118.* (2010-01-27 11:44)
@ rutra
rozmawiamy o sprawach natury ogólnej, ale jakoś tak się składa, że pod moim adresem wypowiedasz (pod nr 167) tekst, żebym, cytuję : powiedział otwarcie, że znalazłem pracę dzięki znajomościom, bez owijania w bawełnę i robienia z ludzi głupków - to widać, że manipulujesz tym dialogiem, bo to nie jest tekst dot. spraw ogólnych, tylko mojej osoby. Nie rób więc ze mnie idioty, zarzucając mi wycieczki osobiste, skoro ty je inicjujesz.
Co do zarzutu nepotyzmu, dla mnie jest niedorzeczny. Notariusza nie wiążą żadne przepisy o organizowaniu konkursów na aplikantów, bo nie ma on obowiązku ich przyjmowania. Zgoda, że taki system nie pozwala na dostanie się na etat najlepszych, ale to nie jest moim zdaniem spisek notariuszy, lecz symptom słabości państwa, które przejęło od korporacji organizację egzaminu wstępnego, ale już nie zapewniło aplikantom zatrudnienia i płacy. Tylko tak można organizować nabór do notariatu.
175: z. z IP: 79.184.187.* (2010-01-28 17:33)
@emplawyer (spod 141)
To trzeba było, skoroś taki mądry, wystartować do egzaminu radcowskiego w dniach 01-4.12.2009 r.
Test i kazusy znajdują się na stronie MS, nie były trudne.
Teraz "pokrzywdzone" osoby około 30-ki (mi wiek ani rodzina nie przeszkadzały, żeby aplikację odbyć i pozytywnie zakończyć, a poza tym na aplikacji radcowskiej nie trzeba rzucać dotychczasowej pracy) mogą przystąpić do egzaminu adwokackiego lub radcowskiego BEZ APLIKACJI.
Tyle tylko, że zamiast to zrobić, siedzą i labiedzą na tym forum.
Ja zanim zacząłem aplikację adwokacką też pracowałem w urzędzie i wydawało mi się, że jestem debeściak w swojej branży. Tak się tylko składa, że gałęzi prawa jest więcej, a Ty masz o nich pojęcie blade.
176: z. z IP: 79.184.187.* (2010-01-28 17:44)
Jedno jest pocieszające. Kiedyś pod podobnymi "artykułami" w GP lub Rzepie były tysiące komentarzy.
Teraz ta liczba maleje, bo pozostali tutaj tylko najbardziej zatwardziali frustraci, którzy nie znają nawet możliwości, jakie dają im obecne ustawy korporacyjne.
Wystarczy 5 lat pracy w urzędzie (kancelarii, policji, sg itd) i proszę, można do państwowego egzaminu zawodowego przystąpić bez aplikacji. Takich osób w tym kraju są tysiące. I co? Do egzaminu w grudniu przystąpiło łącznie niecałe 300 osób (do obu egzaminów), z czego większość po aplikacjach lub w ich trakcie.
Skoro tutaj narzekający to tacy fachowcy, że poradzą sobie przed sądem, to bez wątpienia daliby radę zdać test jednokrotnego wyboru (nietrudny, zapewniam) napisać apelację karną, cywilną (na radcowskim to był pozew), umowę i skargę do WSA.
Do roboty zatem, a nie stawiać się ciągle w pozycji pokrzywdzonego.
Ja skończyłem studia w 1998 r (uczyłem się na nich jeszcze kk z 1969 r. i Małej Konstytucji). Pomimo to, gdy pojawiła się szansa to od razu ją wykorzystałem.
Każdy, kto dzisiaj narzeka to zwykła oferma.
177: rutra z IP: 83.31.28.* (2010-01-30 10:24)
@ Sanczo
nie uważam, że zarzut nepotyzmu jest niedorzeczny. Byłby gdyby przyjęcie swojaków do kancelarii nie zamykało niespokrewnionym drogi do zawodu. Ale tak nie jest, bo nie oszukujmy się - właśnie po to się prowadzi taki tryb naboru aby zwiększyć liczebność notariatu (skoro już jest mus) tylko o ludzi jakoś tam skoligaconych, a odsiać resztę zwyczajnych bez pleców.
Więc nie mogę zrozumieć, jak można dalej uparcie twierdzić, że tu nie ma nic niezdrowego i nieetycznego ? Twardy bój o kasę przy użyciu prymitywnych środków. I tyle.
178: Stowarzyszenie "STOPPA" z IP: 83.8.9.* (2010-02-05 18:44)
Ciężko pozbyć się w tym kraju " Mózgowej Komuny ".
Upadł system - lecz NIE upadły metody wyuczone w tym systemie. Dlatego też inaczej myślący młodzi adepci (nie tylko prawa) mają w głowie również metody starego systemu. Dlatego, iż nauczycielami tych młodych byli i częściowo są "stare betony", którym ciężko jest oddać namiastkę (w ich mniemaniu) "władzy" (sędziowskiej, prokuratorskiej,adwokackiej).
Dlaczego młodzi adepci prawa nie potrafią zrobić konkurencji "temu środowisku" poprzez stworzenie Własnej Organizacji.
Więcej możemy ujawnić w naszym Stowarzyszeniu www.stoppa.com.pl
oraz www.gazetabezprawna.sektor3.wroclaw.pl
Jednym z przykładów jest zastąpienie ławników (ludzi bez znajomości prawa) młodymi stażystami z dyplomem prawa. Wiemy jak to zrobić.
Jeżeli nie masz ochoty terminować u patrona za darmo możesz otworzyć Naszą Kancelarię.
179: megi z IP: 85.222.0.* (2011-05-20 12:08)
Prawnicy, adwokaci, artyści (zdecydowana większość), niestety tracą przez brak szacunku do innych, którzy wykonują pracę np. dostawców.
Polega to na tym, że nie umieją podziękować elegancko za usługę,
nie wiedzą co to jest np. napiwek, który nie jest konieczny aczkolwiek jest to miły gest doceniający dostawę pod nos.
Żenujące są sytuacje, gdy np. znany aktor-aktorka (młode pokolenie), czeka na 0,20 zł. reszty.
Aktor też czeka na oklaski a to przecież jest również takim podziękowaniem publiczności.
Więcej klasy drodzy artyści, adwokaci, dziennikarze i wszyscy znani!

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.