Sprzedawca nie odpowiada za wadliwy produkt, jeśli reklamy zachwalającej towar nie znał i nie mógł się o niej dowiedzieć. Z odpowiedzialności jest także zwolniony, gdy kupujący miał świadomość wady nabywanego towaru.
Publikacja: 9 stycznia 2010, 03:00
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: ktt z IP: 84.10.177.* (2010-01-09 09:20)
Nie wprowadzajcie dezinformacji drodzy dziennikarze, może warto przeczytać przepisy,zanim się napisze taki artykuł, albo skonsultować z rzecznikiem praw konsumenta!
2: henryk z IP: 82.143.156.* (2010-01-10 10:05)
cyt:sprzedawca nie zrozumiał opisu zamieszczonego na opakowaniu dlatego, że była ona częściowo lub w całości napisana w języku obcym. A języka tego nie znał, więc nie był w stanie wiedzieć o pewnych cechach rzeczy sprzedawanej.
Zgodnie z prawem/bardzo naruszanym/opis towaru i instrukcja użytkowania ma być w języku polskim więc sprzedawca niech nie tłumaczy się że nie wiedział co sprzedaje.
3: zwykły magister prawa z IP: 83.30.32.* (2010-01-10 13:47)
Witam. Moim skromnym zdaniem w artykule niedostatecznie rozróżniono odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi uregulowanej w kodeksie cywilnym (art. 556 i następne k.c.) oraz na podstawie ustawy z dnia 27 lipca 2002r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (...). Są to regulacje rozłączne a nie komplementarne. Przepisów o rękojmi (art. 556 i następne k.c.) nie stosuje się do sprzedaży konsumenckiej (z mocy art.1 ust. 4 ustawy z 27 lipca 2002r.). Również w przypadku umowy o dzieło, gdy zamawiającym jest konsument, odpowiednie zastosowanie znajdzie właśnie wspomniana ustawa z 2002r. Różnice pomiędzy opisanymi 2 trybami dochodzenia roszczeń z tytułu wady rzeczy/ niezgodności z umową są zasadnicze, np. terminy zgłoszenia defektu, katalog uprawnień - inny w art. 560 k.c. i inny w art.8 ustawy z 27 lipca 2002r. Moim zdaniem Czytelnicy powinni się o tych odmiennościach dowiedzieć na wstępie artykułu, bo w innym wypadku naraża się ich na pojęciowy zamęt i szkoda ich czasu oraz uwagi. Dziękuję i pozdrawiam. Z zainteresowaniem przyjmę wszelką krytykę lub polemikę z moją wypowiedzią.
4: henryk z IP: 82.143.156.* (2010-01-17 12:36)
Panie magistrze prawa jestem zwykłym obywatelem bez żadnych dodatków przed nazwiskiem.To co Pan napisał to typowe P/I/E/R/D/U/, P/I/E/R/D/U.Jako zwykłego klienta nie interesuje mnie kto wyprodukował ale komu płaciłem kupując.Handlowiec podejmując się wykonywania takiego zawodu powinien się liczyć że jak towar będzie wadliwy to klient przyjdzie do niego z reklamacją a nie pojedzie np.do Tajlandii reklamować golarkę.Handlowiec jest takim samym klientem wobec hurtownika albo importera i w tym przypadku powinna działać ta sama zasada.Dalej- importer/hurtownik do producenta.Z całym szacunkiem dla Pana zawodu -to wy prawnicy ubieracie życie obywateli w paragrafy, ustawy,przepisy-stosujecie interpretacje przepisów- ogólnie mówiąc -KOMPLIKUJECIE W ŻYCIU OBYWATELI TO CO JEST BARDZO PROSTE- i później sami się w tych przepisach gubicie.Prosty przykład- prawo o ruchu drogowym/np. mój projekt/Pkt.1- w Polsce obowiązuje ruch prawostronny.Pkt.2-o wszystkich zmianach informują znaki drogowe.Pkt3- w każdym innym przypadku należy się kierować zdrowym rozsądkiem./koniec projektu/ Czyżbym coś pominął ? A wystarczy zapis odnośnie pkt.1- że w sytuacji szczególnej dopuszcza się jazdę lewą stroną i wszystko bierze w łeb- tak jest z polskim prawem- niestety -przepis obowiązujący-furtka.To tyle, a piszę to jako były handlowiec- nigdy nie odesłałem klienta jak miał reklamację- albo wymieniałem towar na dobry, albo zwracałem pieniądze.

Miejscowe przepisy urbanistyczne mają ułatwiać wznoszenie inwestycji na terenach, dla których nie uchwalono dotąd planów zagospodarowania przestrzennego.