statystyki

Sąd Najwyższy rozpoznaje tylko spory o wartości ponad 10 tys. zł

06.01.2010, 13:21; Aktualizacja: 06.01.2010, 14:45

Sąd Najwyższy może rozstrzygać tylko takie spory, w których chodzi o kwotę przekraczającą 10 tys. zł - orzekł w środę SN. Jeżeli jest ona niższa, SN musi odrzucić skargę.

reklama


reklama


SN rozpoznawał skargę kasacyjną Jerzego L. przeciwko ZUS w Krakowie. Chodziło o przeliczenie i w efekcie podwyższenie emerytury.

Jerzy L. pracował 35 lat, m.in. w Hucie Lenina (obecnie ArcelorMittal Poland S.A.. oddział Kraków). Poza wynagrodzeniem wynikającym z angażu, otrzymywał również rozmaite premie i dodatki wynikające z układu zbiorowego pracy. Były one potwierdzane jedynie na tzw. paskach przekazywanych pracownikowi przy wypłacie, a nie wynikały wprost z angażu.

Wnioskując w 2006 r. o zmianę metody wyliczania emerytury, Jerzy L. chciał, by była mu ona wyliczona z 20 lat, w których uzyskiwał najwyższe wynagrodzenie, zamiast z 10 ostatnich lat pracy, kiedy nie zarabiał szczególnie dużo. ZUS-owi przedstawił nie tylko potwierdzenia wynagrodzenia wynikające z umowy o pracę, ale także tzw. paski za wypłatę premii, dodatków hutniczych itd.

Dla Jerzego L. oznaczało to, że będzie otrzymywał emeryturę o ok. 800 zł niższą

ZUS przeliczył emeryturę. Ponieważ jednak wziął pod uwagę jedynie wynagrodzenia wynikające z angażu, Jerzy L. złożył skargę do sądu. Ten jednak uwzględnił jego żądanie częściowo, biorąc pod uwagę tylko niektóre świadczenia dodatkowe. Dla Jerzego L. oznaczało to, że będzie otrzymywał emeryturę o ok. 800 zł niższą od tej, która przysługiwałaby mu po uwzględnieniu wszystkich dodatków za pracę (tj. ok. 1500 zł zamiast ok. 2300 zł).

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Jerzy L. dowodził, że różnica między kwotą emerytury, jaką otrzymywał w 2006 r. a tą, którą powinien był dostawać po przeliczeniu, z uwzględnieniem nie tylko wynagrodzenia za pracę, ale także wszystkich dodatków oraz premii, wynosi ok. 18 tys. zł. Podkreślał, że jest to więcej niż wynosi minimalna kwota, której musi dotyczyć spór, aby mógł być rozpoznany przez SN.

SN skargę odrzucił. Uznał, że sporna kwota jest niższa niż 10 tys. zł. Należy bowiem brać pod uwagę wysokość emerytury, którą przyznał Jerzemu L. ZUS po uwzględnieniu jego zarobków z 20 wybranych lat, choć bez dodatkowych świadczeń. SN nie zgodził się z tezą Jerzego L., że wartością sporu jest różnica między kwotą, jaką emeryt dostawał a tą, jaką mógłby otrzymywać, gdyby ZUS, przeliczając mu emeryturę, uwzględnił wszystkie dodatkowe świadczenia (premie, dodatki), czyli gdyby w całości uwzględnił jego żądanie. Skoro zaś sporna kwota jest niższa niż 10 tys. zł, to SN nie może jej rozpatrzeć.

reklama


Źródło:PAP

Polecane

reklama

  • wjw(2010-01-06 14:22) Odpowiedz 00

    Bardzo sprytnie. A podobno u nas nie ma prawa precedensów.
    Wystarczy przejrzeć orzecznictwo SN aby zdanie zmienić.

  • ja(2010-01-06 14:44) Odpowiedz 00

    Wystarczy przeczytać ustawę i zobaczyć, że jak byk stoi 10 TYSIĘCY

  • student(2010-01-06 16:43) Odpowiedz 00

    A emeryt nie maił prawnika? Czy prawnik nie umiał czytać?

  • l(2010-01-06 17:32) Odpowiedz 00

    sady jasno sie wypowiadaja

  • sokrates(2010-01-06 19:37) Odpowiedz 00

    Wg KPC przed Sadami swoje zarobki mozna udowadniac wszelkimi mozliwymi srodkami , nawet zeznaniami swiadkow .A wiec gdzie popelniono blad ,ze powodowi nie obliczono w sposob wlasciwy emerytury?. SN nie rozpatrzyl skargi kasacyjnej ,bo odpowiedni przepis tak mowi . Prawdopodobnie skarge odrzucil
    W zwiazku z tym , nalezy postawic pytanie , co ma robic powod , gdy Sady robia tak jak chca ,wiedzac ,ze w sprawach ,gdzie ze wzgledu na wartosc skarga kasacyjna nie przysluguje ,powod nie ma moznosci wniesienia zadnego srodka odwolawczego do SN . Sady II instancji w takich sytuacjach wyczyniaja takie kuglarstwo ,ze niekiedy mozg staje , nie mowiac o innych czesciach ciala . Potrafia w majestacie prawa po prostu klamac . Ale jest jeszcze TK i w nim jest nadzieja , ze to zmieni . I to juz niedlugo , bo 12 stycznia 2010 r. bedzie rozpatrywana skarga konstytucyjna w sprawie jak powyzej . SK 2-09 Trzymajmy kciuki za pozytywnym wynikiem tej skargi konstytucyjnej

  • marti(2010-01-06 23:10) Odpowiedz 00

    Uratuje nas tylko wprowadzenie pięciu dodatkowych instancji, albo siedmiu. Trzeba się przecież sądzić tak długo, aż wyrok będzie dla nas korzystny. A z drugiej strony wszystkie wyroki powinny zapaść w ciągu dwóch tygodni, bo każdy ma prawo do szybkiego rozpoznania jego sprawy. A poza tym wszystko za darmo, bez opłat, z adwokatem, którego sobie wybiorę. A, i pozwalniać sędziów i pracowników sądów, bo są głupi i skorumpowani...

  • Witalis(2010-01-15 12:36) Odpowiedz 00

    Sądownictwo polskie jest sfeminizowane. Poziom intelektualny niektórych sędzi (niektórych sędziów też) jest żenująco niski. Zwykle, zamiast samodzielnie interpretować przepis prawa, wyłączają myślenie i uciekają się do poszukiwania orzecznictwa lub opinii doktryny. A w normalnym stanie rzeczy orzecznictwo i poglądy doktryny powinny wspierać, a nie zastępować samodzielne rozumienie prawa. Na sali rozpraw zbytnio dominują emocje, zamiast racji.
    W rankingu kancelarii prawnych pod względem dochodowości jest tylko jedna kancelaria złożona w przeważającej ilości z kobiet w I dziesiątce.
    Jeśli ktoś powie, że to wynika z preferencji klientów, a nie z jakości usług prawnych, to zwrócę uwagę na rankingi obiektywne. Wśród wynalazców (właścicieli patentów) ilość kobiet nie przekracza 6 procent. W rankingu szachistów w I dziesiątce światowej są tylko 2 kobiety. W teleturniejach opartych o wiedzę lub analizę do finału dochodzi w 80 % mężczyzna. W psychologicznych opracowaniach stwierdza się jednoznacznie, że kobieta nie ma na ogół wysokich zdolności analitycznego myślenia.
    Z czego zatem wynika przekraczający 75 % wskaźnik feminizacji sądownictwa w sądach rejonowych i okręgowych? Odpowiedź - z doboru negatywnego. Świadczy to źle o polskim sądownictwie. Jest to skorelowane z niskim poziomem orzecznictwa. A jeszcze możemy doczekać się parytetów w ciele ustawodawczym, co pogrąży wszystkich w bezprawiu totalnym.

  • Witalis(2010-01-15 12:45) Odpowiedz 00

    Dopuszczalność skargi kasacyjnej w zależności od wartości przedmiotu sporu jest w moim przekonanie niezgodna z zasadą równości wobec prawa i zakazem dyskryminacji ze względu na stan majątkowy.
    Mianowicie, osoby dobrze sytuowane majątkowo na ogół nie toczą sporów sądowych o drobne należności. Oni zwykle procesują się o wysokie stawki. W przeciwieństwie do tego, osoby ubogie niezwykle rzadko mają podstawy do roszczeń o wysoką stawkę. Oznacza to de facto, że osoby niemajętne są pozbawione zasadniczo dostępu do SN, czego nie można powiedzieć o osobach majętnych.
    Zwracam uwagę na to, że wartość przedmiotu sporu jest pojęciem w prawnym znaczeniu obiektywnym. Ale nie jest to obiektywne kryterium dla osób prowadzących spór przed sądem. Dla jednego bowiem milion to mało, a dla innego tysiąc to jedyny dochód na utrzymanie siebie i rodziny (a więc wszystko, czym dysponuje).
    Zrozumiałe jest ograniczenie dostępu do SN. Jednakże kryterium wartości pieniężnej jest niesprawiedliwe i - tak uważam - niekonstytucyjne. Narusza zasadę równości w dostępie do sądu. Narusza to więc także Konwencję o ochronie praw człowieka i podst. wolności.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama