Szczegółowej kontroli będą poddawani wszyscy pasażerowie przylatujący z 14 krajów, które zdaniem władz stanowią potencjalne zagrożenie.

Obywatele z czarnej listy muszą się rozebrać

Na czarnej liście znajdują się cztery państwa uznawane przez Departament Stanu za fundatorów międzynarodowego terroryzmu – Iran, Kuba, Sudan i Syria – a także Afganistan, Algieria, Arabia Saudyjska, Irak, Jemen, Liban, Libia, Nigeria, Pakistan i Somalia.

Każda osoba podróżująca przez jeden z tych krajów będzie poddawana kontroli osobistej, a jej bagaż osobisty zostanie szczegółowo skontrolowany. Listę sporządziły Departamenty Stanu i Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Poza tym w taki sposób wyrywkowo będą sprawdzani pasażerowie ze wszystkich innych krajów.

Winny jest Nigeryjczyk

Zaostrzone środki to efekt zdarzenia, do którego doszło w Boże Narodzenie na pokładzie samolotu lecącego z Amsterdamu do Detroit. 23-letni Nigeryjczyk Umar Faruk Abdulmutallab próbował zdetonować maszynę za pomocą ukrytego w bieliźnie i wniesionego na pokład ładunku wybuchowego. Jak się okazało, wcześniej przez kilka miesięcy przechodził szkolenie w obozie Al-Kaidy w Jemenie. Po tym incydencie prezydent USA Barack Obama zapowiedział uszczelnienie systemu bezpieczeństwa na lotniskach.

Protestują organizacje obrońców praw człowieka

Przeciw nadmiernie drastycznym – ich zdaniem – metodom zaprotestowały organizacje obrońców praw człowieka. – To bardzo niebezpieczne. Nagle wszyscy ludzie są piętnowani jako potencjalni terroryści tylko z powodu kraju, z którego pochodzą – mówił dziennikarzom Nawar Shora z Amerykańsko-Arabskiego Komitetu Antydyskryminacyjnego.

Ale już kilka godzin po wprowadzeniu nowych przepisów znalazły one zastosowanie. Terminal C nowojorskiego lotniska Newark został zamknięty i ewakuowany, bo jeden z pasażerów przeszedł do strefy bezpieczeństwa bez kontroli. Wszyscy pasażerowie musieli opuścić budynek, po czym zostali jeszcze raz sprawdzeni.

Zaostrzone kontrole wprowadzają zresztą nie tylko Stany Zjednoczone. Zainstalowanie urządzeń prześwietlających ubrania zaaprobował w niedzielę brytyjski premier Gordon Brown. Na lotniskach w Wielkiej Brytanii mają się one stopniowo pojawić w ciągu najbliższych tygodni. Nad podobnymi środkami zastanawia się także Holandia. To luki w systemie bezpieczeństwa na amsterdamskim lotnisku Schiphol umożliwiły Abdulmutallabowi wniesienie materiału wybuchowego na pokład samolotu.

bjn

dziennik.pl