Publiczna dyskusja trwa odkąd zaprezentowano założenia do projektu "Ustawy o zawodzie adwokata", która miałaby zastąpić Prawo o adwokaturze i ustawę o radcach prawnych. Deklarowanym przez autorów celem projektu jest "zreformowanie adwokatury w taki sposób, by uczynić z niej instytucję dostosowaną do zmian, jakie w ostatnim ćwierćwieczu dokonały się w międzynarodowym i europejskim systemie społeczno-politycznym", a jednocześnie "instytucję silną i niezależną - taką, która będzie w stanie sprostać wyzwaniom i zagrożeniom dla praworządności".

Izb adwokackich miałoby być 11 - tyle co okręgów sądów apelacyjnych. Obecnie są 24 okręgowe izby adwokackie i 19 izb radcowskich. Zmianie ma też ulec model odpowiedzialności dyscyplinarnej członków samorządu adwokackiego. Ich rzecznik dyscyplinarny miałby na czas kadencji zawieszać pełnienie funkcji adwokackiej, by zajmować się tylko prowadzeniem "dyscyplinarek". Sąd dyscyplinarny w adwokaturze miałby tylko jedną instancję - od jego wyroku można byłoby się odwołać do sądu apelacyjnego.

Zasady kształcenia zawodowego w nowej adwokaturze miałyby według projektu zakładać, że aplikanci będą znać cały program szkolenia z wszystkich 14 gałęzi prawa, bo dziś aplikant w istocie nie wie, z czego może być pytany na kolokwiach zaliczeniowych. Szkolenia mogłyby się odbywać w ramach e-learningu, ale mieć charakter praktyczny, warsztatowy.

Resort chce, by sprawy przejmowania majątku obu korporacji oraz władz w nowej adwokaturze regulowała osobna ustawa przejściowa

Resort chce, by sprawy przejmowania majątku obu korporacji oraz władz w nowej adwokaturze regulowała osobna ustawa przejściowa, zakłada się też czasowy "parytet" we władzach (adwokatura liczy niecałe 10 tys. członków, radców jest około 30 tysięcy).

Najwyższe władze adwokatury i radców prawnych nie wyraziły wprawdzie sprzeciwu wobec takiej propozycji zmiany, ale reprezentanci obu samorządów wyrażają się o nim sceptycznie, pytając jaki właściwie interes publiczny przemawia za tym, by łączyć oba zawody bez ich zgody. Kością niezgody między korporacjami jest m.in. to, że radcowie prawni mogą pracować na etat - czego nie wolno adwokatom.

Nie ma też propozycji rozstrzygnięcia kwestii prawnej: jaka jest możliwość spowodowania, by kilkadziesiąt osób prawnych - jakimi są izby adwokackie i radcowskie - połączyły swe majątki w jeden, jeśli nie wyrażą na to zgody.

"Projekt powstał bez jakiejkolwiek konsultacji społecznej"

O problemach z uzyskaniem tej zgody świadczą uchwały podejmowane w ostatnim czasie przez okręgowe izby adwokackie z całego kraju, które zarzucają projektowi utworzenia nowej adwokatury niekonstytucyjność i niecelowość; dopatrują się w nim wręcz chęci szkodzenia adwokaturze przez państwo, które nierzadko jest ich przeciwnikiem procesowym.

Okręgowa Rada Adwokacka w Siedlcach uznała, że projekt jest arbitralną oceną wizji zawodu dokonaną przez urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości "bez praktycznej znajomości tak pryncypiów wykonywania zawodu adwokata, jak i realiów z jakimi na co dzień stykają się adwokaci". "Projekt powstał bez jakiejkolwiek konsultacji społecznej. Nie uznaje dialogu zainteresowanych a jest wyłącznie środkiem do uzyskania określonych celów politycznych" - napisali.

Adwokaci z ORA w Olsztynie uznali, że projekt "zmierza do osłabienia adwokatury i ograniczenia jej niezależności, dąży do rozmycia jej dotychczasowych, sprawnie działających struktur, majątku, tradycji i niezaprzeczalnych historycznych osiągnięć. Pod płaszczykiem populistycznych deklaracji ministerialny projekt prowadzi w istocie do przekształcenia adwokatury w bezkształtną masę prawnych usługodawców" - uważają. Ich zdaniem, "wbrew szumnym zapowiedziom i gołosłownym deklaracjom, zasadniczym skutkiem wprowadzenia nowych uregulowań będzie ograniczenie samorządności adwokatury, oderwanie jej od tradycji, etosu oraz ponad dziewięćdziesięciu lat doświadczeń".