ZMIANA PRAWA

Przedsiębiorca niezadowolony z rozstrzygnięcia przetargu publicznego będzie od razu wnosił odwołanie do arbitrów działających przy Urzędzie Zamówień Publicznych. To jedna z najważniejszych zmian przewidzianych w dużej nowelizacji prawa zamówień publicznych, którą dziś zajmie się rząd.

Protest, który dotychczas rozstrzygał organizator przetargu, zostanie zlikwidowany. Wykonawcy będzie przysługiwało od razu odwołanie wnoszone do prezesa Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Urząd Zamówień Publicznych liczy, że skróci to czas rozstrzygania środków ochrony prawnej z 45 dni do około 20–25 dni. Likwidację protestów krytykuje jednak Izba Projektowania Budowlanego oraz Stowarzyszenie Architektów Polskich. Zastrzeżenia mają też prawnicy specjalizujący się w zamówieniach publicznych.

– W nowej formule koszty ponoszone przez przedsiębiorcę będą niewspółmierne, bo będzie to koszt przygotowania odwołania, zazwyczaj sporządzanego przez profesjonalnego prawnika, oraz koszt wpisu – uważa Piotr Trębicki, radca prawny i szef działu zamówień publicznych w Kancelarii Gessel.

Podobnego zdania jest Małgorzata Stachowiak, prawnik z Grupy Doradczej Sienna, która także uważa, że likwidacja protestu nie jest dobrym pomysłem.

– Jak wynika z praktyki, zamawiający uwzględniają protesty równie często jak je oddalają. Poddanie rozstrzygnięcia sporu od razu przez odwołanie wiąże się z ograniczeniami w postaci obowiązku wniesienia wpisu – wykonawcy zostają więc zepchnięci do narożnika – wyjaśnia Małgorzata Stachowiak.

Przy mniejszych przetargach, w których w ogóle nie przysługuje odwołanie, przedsiębiorca zamiast dzisiejszego protestu będzie miał prawo poinformować zamawiającego o naruszeniach przepisów. Zamawiający będzie miał też prawo uwzględnić odwołanie.

Zgodnie z projektem Krajowa Izba Odwoławcza będzie mogła unieważniać umowy w sprawie zamówienia publicznego. Nowością będzie także wprowadzenie możliwości orzekania przez Izbę o karach dla zamawiającego.