statystyki

Budowa na granicy działki sąsiada będzie łatwiejsza

autor: Arkadiusz Jaraszek29.07.2009, 03:00
  • Wyślij
  • Drukuj

Inwestor będzie mógł wybudować dłuższy i wyższy bliźniak niż budynek sąsiada. Obecnie ściany takich obiektów muszą się ze sobą dokładnie pokrywać.



Łatwiej będzie można zbudować tzw. bliźniak, czyli dom przylegający ścianą do domu sąsiada. Nie będzie on musiał bowiem mieć dokładnie takich samych wymiarów jak obiekt na sąsiedniej działce. Zgodnie z projektem rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, który przygotowało Ministerstwo Infrastruktury, dopuszczalne będzie budowanie bliźniaków wyższych i dłuższych niż budynek sąsiada. Projekt ten zmienia przepisy obowiązujące od dwóch tygodni, które nakazują, by budynki wzniesione na granicy działki dokładnie przylegały do siebie ścianą. Nie mogą więc one różnić się między sobą wysokością i długością.

– Obowiązujące od dwóch tygodni przepisy były krytykowane przez inwestorów, których zdaniem wprowadzanie ograniczeń co do wielkości budynków nie jest potrzebne – mówi Zbigniew Radomski, dyrektor Departamentu Rynku Budowlanego i Techniki w Ministerstwie Infrastruktury. – Chcemy przeprowadzić konsultacje i sprawdzić, czy usunięcie obowiązujących od dwóch tygodni ograniczeń pozytywnie wpłynie na budownictwo i ład przestrzenny – dodaje.

Zgodnie z projektem rozporządzenia inwestor będzie mógł wybudować obiekt na granicy sąsiedniej działki, czyli np. bliźniak, jeżeli w jakiejkolwiek części będzie on przylegał do budynku postawionego na sąsiedniej działce. Jeżeli inwestor złoży wniosek o pozwolenie na budowę lub wniosek o zatwierdzenie projektu budowlanego, a dokumenty te opracował na podstawie obecnie obowiązujących przepisów, które zawierają ograniczenia co do wysokości i długości budynku, to będzie musiał się do nich dostosować. Ściana jego budynku będzie musiała dokładnie pokrywać się ze ścianą budynku na sąsiedniej działce. Takie same ograniczenia będą dotyczyły tych, którzy dokonają zgłoszenia budowy lub wykonania robót, jeśli nie potrzeba pozwolenia na budowę.

WARUNKI ZABUDOWY

Budynek na działce budowlanej powinien stać od granicy z sąsiednią działką budowlaną w odległości nie mniejszej niż:

● 4 m – budynek zwrócony ścianą z otworami w stronę tej granicy,

● 3 m – budynek zwrócony ścianą bez otworów w stronę granicy.

● 1,5 m od granicy lub bezpośrednio przy tej granicy – budynek zwrócony ścianą bez otworów w stronę tej granicy, jeżeli wynika z planu miejscowego albo decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.

Odległości w przypadku zabudowy jednorodzinnej:

● bezpośrednio przy granicy z sąsiednią działką lub w odległości mniejszej niż 3 m, lecz nie mniejszej niż 1,5 m – budynek ze ścianą bez otworów, na działce o szerokości mniejszej od 16 m

● bezpośrednio przy granicy z sąsiednią działką budowlaną – budynek przylegający do ściany budynku na sąsiedniej działce.






  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:GP
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 23

  • 1: Maria z IP: 79.186.71.* (2009-07-29 05:42)

    Dla kogo są korzystne te nowe rozwiązania prawne? Dla lobby budowlanego a nie dla zwykłych ludzi.Jak do władzy wróci PiS to zmieni te przepisy.

  • 2: Zenek z IP: 217.8.188.* (2009-07-29 06:58)

    Do Marysi : z tego co się orientuję, to program PiS w odniesieniu do deregulacji zagadnień związanych z budownictwem i planowaniem przestrzennym jest zbieżny z programem PO.
    Problem polega na konieczności przezwyciężenia oporu urzędników i lobby quasi-naukowego, które są absolutnie przekonane, że wszelkie zmiany legislacyjne zmierzające do przyznania inwestorom większej swobody muszą skończyć się klęską (mówiąc kolokwialnie). Zakładają, że inwestorzy na pewno będą budowali byle jak, brzydko i wręcz niezgodnie ze sztuką budowlaną.
    Z drugiej strony słuchając polskich architektów można istotnie nabrać przekonania, że coś jest na rzeczy, skoro normą jest przekonywanie do tego, że można dowolny budynek, w dowolnym stylu wybudować w dowolnym miejscu i w zasadzie nie ma znaczenia jego otoczenie (takie było moje doświadczenie z architektami, którzy przekonywali mnie do swoich wizji "nowoczesnej" architektury).

  • 3: mietek z IP: 86.171.70.* (2009-07-29 07:56)

    No to teraz bedzie jak w Anglii - otwierasz okno a tu ... mur. Uwierzcie ludzie tutaj mieszkaja jak sardynki w puszce w tych stloczonych budyneczkach.

  • 4: mikesz z IP: 83.31.249.* (2009-07-29 08:48)

    To prawda. PIS przed wyborami w 2007 roku stworzył rekami min. Barszcza najbardziej liberalny projekt zmian w prawie budowlanym. A odnosząc się do artykułu to mamy kolejny przykład wprowadzania absurdów. Bliźniak, którego części nie pasują do siebie !? I pytanie dyr. Departamentu w min. Infrastruktury - zobaczymy jak to wpłynie na ład przestrzenny. Odpowiadam bardzo prosto Panie dyr. Radomski. Dostawianie do domu o pewnej formie innego domu o zupełnie innej formie i większych gabarytach prowadzi nas do kubizmu a na ład przestrzenny nie wpłynie bo go nie ma dzięki wielkiej pracowitości takich urzędników jak Pan. Ład przestrzenny w każdym kraju jest odwzorowaniem ładu umysłowego.

  • 5: Zenek z IP: 62.233.184.* (2009-07-29 09:50)

    mikesz - nie mogę się z Tobą nie zgodzić.
    Jedna dodatkowa uwaga - po moich doświadczeniach z architektami nabrałem przekonania, że problemem są nie tylko urzędnicy ale również specyficznie ukształtowani architekci. Błąd chyba jest popełniany już na etapie kształcenia. Żaden z architektów, z którymi rozmawiałem, nie widział potrzeby wpisywania budynku w jego otoczenie, czyli nie dostrzegał problemu, jak budynek wpłynie na otoczenie oraz jak otoczenie wpłynie na estetyczny odbiór nowego budynku. Z tego wnoszę, że nikt ich takiej podstawowej zdawałoby się sprawy nie nauczył, a jeśli ich tego uczono, to niewielki ślad tego pozostał (proponowali mi na wstępie nowoczesną bryłę z płaskim dachem dla domu na przedmieściach w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, na stosunkowo dużej działce sąsiadującej z budynkami o dachach o kącie nachylenia ok. 30-40, przy planie zagospodarowania przestrzennego, w którym zastrzeżono wymóg dachu o takim jak wyżej kącie nachylenia dachu dwuspadowego lub czterospadowego; ostatni pacjent przekonywał mnie, że zgoda na inną bryłę, niż zastrzeżona w planie, jest kwestią odpowiedniego "wychodzenia w urzędzie", a na moje pytanie czy to będzie pasowało do otoczenia i czy nie wprowadzi zamętu, a przez to nie obniży atrakcyjności mojego budynku odpowiedział, że przecież to jest mój budynek i on ma się mi podobać, a nie jest istotne, czy będzie się podobał sąsiadom, którzy postawili kiczowate dworkopodobne budynki; zatem kwestia jego dopasowania do "kiczowatego otoczenia" jest nieistotna, bo otoczenie jest kiczowate - całkiem logiczny wywód :); jestem legalistą i nie uznaję "wychodzenia" czegoś sprzecznego z prawem miejscowym, ale zafascynował mnie sposób myślenia architekta o ładzie przestrzennym; na marginesie odniosłem wrażenie, że nie widzi specjalnej potrzeby odbycia wizji lokalnej). I teraz pytanie o ład umysłu ... bardzo trafne

  • 6: wieśniaczka z IP: 83.13.55.* (2009-07-29 10:17)

    Nie obchodzi mnie czy sasiad wybuduje szałas czy pałac. Powinnam jednak mieć prawo żądać żeby ta inwestycja nie przeszkadzała mi w życiu codziennym, tj. np. nie zasłaniało mi to dostępu do światła, nie przełaziły do mnie jego szczury czy inne robactwo, nie spływały jego ścieki, nie fruwały jego smieci itd.itp. Powinny być ograniczenia ustawowe żeby właśnie chronić prawa tych co już mieszkają przed tymi, którzy przy całkowitej swobodzie prawa mogą im zafundować całkowite bezprawie. Fajnie byłoby też żeby rodzaj architektury pasował do otoczenia, więc chyba jednak nie powinno być w tym temacie całkowitej swobody. Wystarczy przejechać trochę po naszym pieknym kraju i zobaczy się wiele nowych koszmarków, które gdzie indziej byłyby całkiem udanym dziełem. Targowanie się opcji politycznych która postawi na swoim uważam za wielce nieetyczne i społecznie szkodliwe. Wybrańcy narodu powinni tworzyć prawo tak by służyło ono narodowi, a nie jednostkom które akurat mają swoje 5 minut bądź ich sympatykom.

  • 7: Andrzej z IP: 156.17.32.* (2009-07-29 10:39)

    Ja, to nazywam przestrzennym myśleniem, którego nikt w Polsce nie uczy i nie mówi o tym.
    Przestrzenne myślenie polega na tym, że widzi się skutki pewnych działań. Skutkiem tej ustawy będzie to, że ludzie będą budować się na dużych działkach, ponieważ w/w problem nie będzie miał wpływu na to czy ktoś postawi mi dom przy granicy czy też nie jeśli będę miał dużą działkę. Ceny małych działek powinny spaść, dzielenie dużych połaci ziemi na małe przestanie się opłacać a ceny ziemi w konsekwencji spadną. A co do złośliwych sąsiadów to trzeba im się odpłacać tym samym, a więc jak postawi budkę przy granicy to postawić mu coś podobnego w miejscu gdzie jemu nie będzie pasowało. Ustawa ta liczy też na dodatkową prace dla sądów i prawników.

  • 8: dc z IP: 95.50.45.* (2009-07-29 10:42)

    przeciętny kowalski którego stać na bardzo przeciętny i tani dom nie dywaguje nad tym czy dom ma gdzieś pasować tylko czy jest tani,funkcjonalny (i ewentualnie ładny), architekci obsługujący swoich klientów-przeciętnych kowalskich mają praktyczne rozeznanie (którego się nie nabędzie w czasie edukacji) jak zadowolić kowalskiego tj. żeby było tanio i funkcjonalnie, więc moze lepiej nie posądzać architektów o brak wiedzy, lecz po prostu zmienić architekta na takiego który spełni wymagania klienta tj. rozpozna na wejsciu że inwestor nie liczy się z kosztami to mu wówczas wepchnie droższy projekt np. wykonany na indywidualne zamówienie, co ludzi upchanych jak sardynki w puszce to tak samo jest np. w niemczech- unifikujemy się więc z UE również pod względem urbanistycznym

  • 9: cd z IP: 95.50.45.* (2009-07-29 11:16)

    każdy powinien budować tak jak chce (mam na myśli kształt i kolor domu jednorodzinnego) - nie każdego przecież stać na dom dopasowany do np. istniejących domów które znajdują się w okolicy bo tę okolicę upodobali sobie ileś lat wcześniej ludzie bardziej majętni i których było stać na wyszukaną architekturę a teraz żal im że w sąsiedztwie powstanie zwykła bylejaka parterówka albo jakiś inny klocek - w konsekwencji wylewają swoje żale np. w ww. komentarzach lub gdzieś indziej, sprowadzające się do tego że powstająca zabudowa powinno pasować do (ich) bezpośredniego otoczenia oraz ogólnej ich wizji tego otoczenia, na typowej wsi nikt nikomu nie truje o pasowaniu budynku do otoczenia bo każdy tam wie że każdy buduje sie jak może i za ile może - problemy pojawiają się dopiero w sytuacji opisanej jak wyżej lub wtedy gdy na typową wieś sprowadzi się w miarę majętny mieszczuch który ma swoje wyobrazenia o tym jak powinien wyglądać dom budowany przez sąsiada,
    ograniczenia w zakresie usytowania budynku na działce są natomiast jak najbardziej uzasadnione ponieważ posadowienie budynku przy granicy działki może skomplikować życie sąsiadowi który będzie się budował za jakiś czas,

  • 10: Kasia z IP: 80.53.60.* (2009-07-29 11:39)

    ad pkt 6 "wieśniaczka" całkowicie się z Panią zgadzam i popieram.Wyobrażam sobie bezprawie w państwie prawa w nowym wydaniu. Mieszkam w bloku wielorodzinnym, który jest usytuowany ok. 4 m od sąsiedniej granicy od niedawna osoby prywatnej (biznesmeni i spółka), który chce jak najbliżej granicy wzdłuż bloku podudować coś , np. pizzerię, dom weselny czy coś innego przynoszacego znaczne zyski). Z pewnością wykorzysta te nowe przepisy , a my nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Jestem głęboko rozczarowana nowymi zmianami w prawie budowlanym. jestem z przyspieszeniem wydawania odpowiednich zezwoleń ale nie za bezprawiem w budowaniu jakkolwie i gdziekolwiek, bez względu na dobro już tam mieszkajacych sąsiadów.

Dowiedz się więcej

Poradniki

Galerie