Po etapie postępowania administracyjnego powinno następować odwołanie do wyspecjalizowanego sądu powszechnego, a nie do sądu polubownego.
Publikacja: 6 lipca 2009, 03:00 Aktualizacja: 6 lipca 2009, 09:15
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Viator z IP: 83.27.219.* (2009-07-06 05:30)
Dziwnie ewoluuje Prawo ZP. Od orzekania przez amatorów wśród których byli ludzie wszystkich zawodów ( ówczesny prezes szczycił się, żę ma wśród nich np. rusycystów i ginekologów) po stan obecny. Niezmienne pozostają tylko 2 rzeczy, ta praca pozostaje domeną mieszkańców Warszawy i najbliższych okolic i synekurą dla grupki urzedników i nadal jest systemem niewydolnym. Dlaczego nie przenosi się orzecznictwa do rozbudowanego systemu sądowniczego?
2: Kuba z IP: 87.204.150.* (2009-07-07 10:59)
Procedury odwoławczej nie przeniesie się do "rozbudowanego systemu sądowniczego" między innymi dlatego, żeby na orzeczenie w pierwszej instancji nie trzeba było czekać między 6 a 12 miesięcy.
Natomiast przyznanie organowi administracji publicznej pn. KIO (to, że KIO jest organem quasi-sądowym - ładnie brzmi, ale nie prawda) uprawnienia do unieważniania umów o zamówienia publiczne to już zbyt daleko posunięte rozwiązanie (obawiam się, że jest ono niekonstytucyjne).
Orzekanie o nieważności umów powinno pozostać we właściwości niezawisłych sądów, a nie szczególnego organu administracji takiego jak KIO.

Organ powinien przyjąć dokument w formie elektronicznej i nadać mu bieg. Brak spełnienia wymogu pisemności nie może być w tym przeszkodą – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.
Czy nowa ustawa emerytalna powinna zachować przywileje dla rolników, górników i sędziów?
Nowy system emerytalny będzie chronił trzy grupy: rolników, sędziów, górników