"Nie sądzę, żeby Demokraci zdezawuowali całkowicie budowę systemu antyrakietowego, są jednak wobec niego bardzo sceptyczni" - powiedział Pastusiak w poniedziałek w Słupsku (Pomorskie) w czasie publicznej debaty poświęconej instalacji tarczy antyrakietowej.

Demokraci uważają, że "sama technologia nie jest jeszcze doskonała"

Według niego, Demokraci uważają, że "sama technologia nie jest jeszcze doskonała i jeśli trzeba na coś łożyć pieniądze, to na badania, żeby system był skuteczny i w 100 procentach niezawodny".

"W ich ocenie nikt w tej chwili nie zagraża Stanom Zjednoczonym, bo tzw. państwa hultajskie, o których mówi prezydent Bush, nie mają ani środków przenoszenia, ani broni jądrowej, więc nie ma sensu się spieszyć z budową tarczy" - powiedział Pastusiak.

Jak dodał, "Demokraci mają wreszcie zastrzeżenia do samej idei systemu antyrakietowego, który ich zdaniem może sprowokować dodatkowy wyścig zbrojeń i narazić na szwank stosunki z Rosją, z którą Stany Zjednoczone się liczą, bo Rosja oprócz USA jest jedynym krajem mającym zdolność strategicznego uderzenia nuklearnego".

"Poza tym demokraci uważają, że jeśli prezydent Bush ma rację mówiąc, iż tarcza ma służyć bezpieczeństwu sojuszników europejskich, to wobec tego niech Europejczycy płacą za to" - stwierdził Pastusiak.

"Lokalizacja tarczy w Redzikowie nie przyniesie miastu żadnych korzyści"

Według uczestniczącego w debacie prof. Andrzeja Pepłońskiego, kierownika katedry bezpieczeństwa narodowego Akademii Pomorskiej w Słupsku, "lokalizacja tarczy w Redzikowie nie przyniesie miastu żadnych korzyści".

"Przy budowie instalacji na pewno nie będą pracowały firmy cywilne, bo każdy element tarczy, nawet skład betonu do silosów, stanowi tajemnicę wojskową" - powiedział prof. Pepłoński.

W opinii naukowca "z punktu widzenia wojskowego i politycznego powstanie tarczy jest uzasadnione, ale jej lokalizacja w odległości kilku kilometrów od stutysięcznego miasta to poważne nieporozumienie".

"O ile się orientuję w USA podobne urządzenia są instalowane na odludziu. Na Pomorzu jest kilka miejsc z wojskowymi lotniskami i tam powinna się znajdować się tarcza" - dodał.

Z kolei dr Bronisław Nowak, historyk z Akademii Pomorskiej w Słupsku i b. wojskowy pilot i radny, nazwał tarczę "wrzodem, który będzie ropiał naszym wnukom i prawnukom". "Tylko przez 2-3 lata możemy liczyć na inwestycje związane z tarczą, która będzie tu stała przez 100 lat" - ocenił Nowak.

Wskazując na dużym lotniczym zdjęciu miejsce wybrane, według niego, przez Amerykanów na instalację tarczy, Nowak powiedział, że obiekt znajdzie się kilkaset metrów od administracyjnej granicy Słupska, 300-400 m na północ od osi pasa startowego dawnego wojskowego lotniska w Redzikowie.

Taka lokalizacja tarczy - jego zdaniem - całkowicie wyklucza budowę cywilnego lotniska w Redzikowie. Nowak dodał, że mieszkańcy Słupska powinni też przestać się karmić mitami związanymi z zaopatrywaniem amerykańskiej bazy w żywność oraz budową osiedla jednorodzinnych domków dla rodzin stacjonujących tu żołnierzy.

"Żaden artykuł żywnościowy nie trafi za ogrodzenie, bo musi mieć certyfikat amerykańskiego departamentu obrony. Nie ma też mowy o ściąganiu przez amerykańskich żołnierzy z tajnego i ściśle strzeżonego garnizonu rodzin" - stwierdził Nowak.

Starosta powiatu słupskiego Sławomir Ziemianowicz powiedział w poniedziałek PAP, że jeszcze w tym tygodniu wszystkie słupskie samorządy - powiat, miast i gmina wiejska - zamierzają przestawić rządowi polskiemu listę inwestycji, które w tym regionie powinny zostać wsparte przez władze państwowe jako rekompensata za umieszczenie tu tarczy.

Ziemianowicz dodał, że samorządom zależy głównie na pomocy w uzbrojeniu terenów Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i inwestycjach komunikacyjnych.

Poniedziałkowa debata odbyła się w auli Akademii Pomorskiej. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt osób. Debatę zorganizowało Stowarzyszenie Europejczyk, Centrum Inicjatyw Obywatelskich i Pomorskie Stowarzyszenie Pilotów Wojskowych.

Choć Redzikowa jako miejsca lokalizacji elementów amerykańskiej tarczy oficjalnie jeszcze nie wymieniono, wiele wskazuje na to, że to właśnie na tym dawnym wojskowym lotnisku zostaną zbudowane wyrzutnie pocisków przechwytujących.

Wstępne porozumienie w sprawie instalacji tarczy negocjatorzy obu stron parafowali w ubiegły czwartek. W środę w Warszawie umowa zostanie podpisana.