"Niedopuszczalne jest, aby w demokratycznym państwie prawnym ocena konkretnego orzeczenia przybierała postać ataku na sędziego, takie zachowanie nie mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki" - napisano w oświadczeniu przesłanym PAP, podpisanym przez wiceministra sprawiedliwości Jacka Czaję.

Ministerstwo odniosło się do poniedziałkowych słów Kaczyńskiego komentujących wyrok sądu okręgowego zakazującego rozpowszechniania spotu wyborczego PiS pt. "Kolesie".

"Cała Polska widziała tę młodą osobę, która jako sędzia ogłaszała i uzasadniała wyrok w sprawie spotu. Już mniejsza o ten wyrok, chodzi o uzasadnienie. Ta młoda dama uznała, że w Polsce o wszystkim decyduje Bruksela, a polski rząd nie ma nic do gadania (...) otóż, ja bym chciał, żeby Polacy nie aprobowali takich ludzi w polskim aparacie państwowym" - m.in. mówił J. Kaczyński o sędzi Fronczyk, która ogłosiła wyrok.

"Sędziowie pełnią niezwykle odpowiedzialną służbę publiczną i nie mogą być poddawani takiej krytyce"

Jak głosi oświadczenie, wypowiedź prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość uznać należy "za oburzającą". "Przytoczona wypowiedź nie zawiera żadnych argumentów prawnych odnoszących się do trafności orzeczenia, odwołując się jedynie do oceny osobistych przymiotów sędziego" - napisał Czaja.

W ocenie wiceministra "świadczy to o braku poszanowania władzy sądowniczej i niezrozumieniu bądź nieakceptowaniu określonych prawem procedur rozstrzygania spraw, w tym mechanizmu kontroli orzeczeń wydawanych przez sądy pierwszej instancji".

"Sędziowie pełnią niezwykle odpowiedzialną służbę publiczną i nie mogą być poddawani takiej krytyce, która przybierając formę personalnego i bezzasadnego ataku, staje się groźna dla demokratycznego społeczeństwa" - napisano w oświadczeniu.

Sąd zakazał PiS rozpowszechniania nieprawdziwej informacji zawartej w spocie

W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie zakazał rozpowszechniania spotu wyborczego PiS pt. "Kolesie" i nakazał przeproszenie PO za naruszenie jej dobrego imienia i wprowadzenie w błąd wyborców. Sąd zakazał PiS rozpowszechniania nieprawdziwej informacji zawartej w spocie, jakoby rząd zwalniał stoczniowców, załatwiał firmie senatora Tomasza Misiaka zlecenie na 48 milionów złotych, a żonie ministra Aleksandra Grada zlecenie na 50 milionów złotych, jak również informacji sugerującej, jakoby prezydent Warszawy przyznała "swoim ludziom" nagrody w wysokości 58 milionów złotych.

W poniedziałek Sąd Apelacyjny podtrzymał zakaz rozpowszechniania nieprawdziwej informacji w spocie PiS, jakoby rząd załatwiał zlecenia firmie senatora Tomasza Misiaka, a także żonie ministra Aleksandra Grada.

W środę płatne ogłoszenie z przeprosinami zamieszczono w stacjach telewizyjnych i na portalach internetowych

Jednocześnie sąd uznał za uzasadnione zażalenie PiS dotyczące tej części spotu, w której jest mowa o zwalnianiu przed rząd stoczniowców oraz o przyznaniu przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz nagród "swoim ludziom". Oznacza to, że PiS może emitować swój spot, ale tylko częściowo. Nie mogą się w nim znaleźć informacje uznane przez SA za nieprawdziwe.

SA orzekł też, że PiS musi przeprosić za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o tym, że rząd miał załatwić zlecenia żonie Grada i firmie Misiaka. Komitet Wyborczy PiS ma opublikować, w ciągu 48 godzin od uprawomocnienia się orzeczenia, płatne ogłoszenie na antenie TVN24, TVN, TVP1, Polsat News i Polsat, w paśmie czasowym między godz. 20 a 22.

W środę płatne ogłoszenie z przeprosinami zamieszczono w stacjach telewizyjnych i na portalach internetowych.