Czemu miał służyć raport

Jarosław Bełdowski

- Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Fundacja FOR sprawdziły, czego praktycznie obywatel może się dowiedzieć dzięki stronom internetowym prowadzonym przez polskie sądy. Wraz z firmą Komitywa.com wypracowaliśmy kryteria i poddaliśmy strony internetowe polskich sądów ocenie ekspertów, którzy opracowali raport. Wyniki nie są budujące. Przy założeniu że maksymalna liczba punktów wynosi 60, najlepszy wynik dla sądów apelacyjnych oscylował wokół 45 punktów. Nieco gorzej jest, jeśli chodzi o sądy okręgowe - najlepszy z nich osiągnął 41 punktów. Podobnie było z wojewódzkimi sądami administracyjnymi.

Adam Bodnar

- Internet jest narzędziem, które może być doskonale wykorzystane przez wymiar sprawiedliwości. W tej sferze całkiem łatwe będzie dokonanie reformy, dzięki czemu zaufanie publiczne do wymiaru sprawiedliwości się zwiększy, a obywatele będą mieli pożytek ze stron internetowych polskich sądów.

Jarosław Bełdowski

- Na stronach internetowych sądów panuje chaos. Brak jest standardów, jak one powinny wyglądać, a ich przygotowanie jest delegowane do poszczególnych sądów, które różnie traktują zadanie ich wykonania i aktualizowania.

Łukasz Rędziniak

- Przede wszystkim cieszę się, że taki raport w ogóle powstał. Jego publikacja zbiegła się z pracą, którą wykonywaliśmy samodzielnie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Co należy poprawić?

Adam Bodnar

- W Polsce nie jest co do zasady dostępne w internecie orzecznictwo sądów powszechnych. Jeżeli chodzi o wojewódzkie sądy administracyjne, to istnieje portal, który monitoruje i zbiera wszystkie orzeczenia sądów administracyjnych, zarówno wojewódzkich, jak i Naczelnego Sądu Administracyjnego (http://orzeczenia. nsa.gov.pl). W przypadku sądów powszechnych decyduje przypadek. Czasami na jednej czy drugiej stronie znajdują się wybrane najważniejsze orzeczenia, ale co do zasady nie mamy do nich dostępu. Wpływa to także na korzystanie z naszych praw. Oczywiście nie chodzi o ujawnianie danych osobowych osób, które zwracają się do wymiaru sprawiedliwości, ale pewnego rodzaju tezy czy zagadnienia pozbawione danych osobowych.

Jarosław Bełdowski

- Przy budowie stron internetowych powinniśmy pamiętać o osobach niepełnosprawnych i niedowidzących. Dla nich internet jest często pierwszą formą kontaktu z sądem.

Adam Bodnar

- Wymóg dostosowania portali internetowych do potrzeb i praw osób niepełnosprawnych wynika z Konwencji ONZ z 2007 roku. Polska co prawda konwencji nie ratyfikowała, ale oczywiście nasza Fundacja chce, aby tak się stało. Jeśli takie wymogi są w prawie międzynarodowym, to warto je uwzględniać.

Łukasz Rędziniak

- Przede wszystkim trzeba się zastanowić, komu i jakiemu celowi ma służyć informacja internetowa. Strony mają zawierać informacje pomocne obywatelowi. Chodzi o to, by mógł on łatwiej korzystać z wymiaru sprawiedliwości, miał do niego łatwiejszy dostęp i dzięki przejrzystości informacji nabrał do sądów większego zaufania.

Maciej Strączyński

- Strony internetowe polskich sądów nie zawierają niezbędnych informacji. Mają służyć każdemu, kto chce w sądzie coś załatwić. Na każdej z nich powinien być pełny opis organizacji i struktury sądu.

Trzeba na nich uwzględnić wszystkie wydziały, ich numery telefonów, faksów, adresy e-maili, dokładne adresy pocztowe. Opisać też trzeba właściwości wydziałów, zwłaszcza w wielkich sądach, w których jest po kilka wydziałów tej samej specjalności. Podać też trzeba nazwiska wszystkich osób pełniących kierownicze funkcje, można też wymienić nazwiska wszystkich sędziów. Rozsądne jest również zamieszczenie na stronie tytułowej fotografii budynku. Pomoże to osobie z innego miasta odnaleźć sąd.

Łukasz Rędziniak

- Funkcjonuje pewna paranoja, gdyż są dwie strony internetowe sądów - oficjalna strona samego sądu i Biuletynu Informacji Publicznej. Z tej ostatniej dowiemy się niewiele, jednocześnie zawiera ona dane nikomu niepotrzebne. Strony BIP-u na pewno nie powinny być przeznaczone do uzyskiwania informacji przez obywateli.

Maciej Strączyński

- Zamiast BIP-u mógłby istnieć Biuletyn Informacji Sądowej. Sądownictwo jest przecież trzecią władzą. Mniejsza zresztą o nazwę, nie chodzi też o tworzenie nowego urzędu. Strony sądów powinny spełniać wymogi informacji publicznej i jako takie zostać uznane za strony BIP-u. Wystarczyłby odpowiedni link ze stron BIP do działu sądowego. Spełnienie warunków dotyczących informacji publicznej należałoby już do prezesów sądów, którym podlegają operatorzy stron. To łatwo zrealizować.

Czy jest potrzebny wspólny portal dla całego wymiaru sprawiedliwości

Jarosław Bełdowski

- Główny postulat autorów raportu to utworzenie jednolitego portalu sądowego. Odwołują się oni do przykładów skandynawskich. Co to znaczy jednolity portal sądowy? Niekoniecznie musi to być strona zastępująca już istniejące. Może to być swego rodzaju brama odsyłająca do stron internetowych wszystkich sądów w Polsce.

Adam Bodnar

- Jeżeli jednak strona internetowa Ministerstwa Sprawiedliwości miałaby stać się takim wejściem, to należy zawsze pamiętać, że sądownictwo jest niezależne od władzy wykonawczej. Z symbolicznego punktu widzenia ważne jest stworzenie czegoś w rodzaju strony www.sadownictwo.gov.pl. Obywatel, wchodząc na tę stronę, znalazłby na niej przede wszystkim bazę linków do stron internetowych wszystkich sądów. Tam na poszczególnych stronach mógłby dotrzeć do wszystkich informacji, które są ściśle związane z określonym sądem. Chodzi o listę sędziów orzekających, adres, historię budynku. Natomiast na stronie www.sadownictwo.gov.pl można zamieszczać informacje, które są ważne dla obywatela i mają zastosowanie niezależnie od sądu, z którym obywatel ma do czynienia, czyli np. instrukcje składania pozwu, skargi konstytucyjnej. Taka strona internetowa może także zawierać bazę podstawowych aktów prawnych. Dzięki temu mógłby powstać porządny publiczny portal, który zawierałby kompleksową listę aktów prawnych. Można by na niej zamieszczać orzecznictwo sądów i trybunałów. Na stronie obywatel znalazłby linki do wszystkich sądów, a jednocześnie informacje praktyczne o znaczeniu ogólnopolskim - niezależnie od miejsca, w którym ma swoją sprawę.

Łukasz Rędziniak

- Zgadzam się z tą koncepcją.

Maciej Strączyński

- Generalnie nie wierzę w cudowną moc centralizacji. Serwis polskiego sądownictwa może ma sens, ale każdy sąd musi sam aktualizować na bieżąco swoje dane. Żadna centrala nie podoła zadaniu. Prowadzę stronę Stowarzyszenia Iustitia w zakresie dotyczącym struktury organizacyjnej i wiem, jak trudno jest wydobywać na bieżąco od zaledwie 30 oddziałów niewielką przecież liczbę rzadko zmieniających się danych. Co by się działo, gdyby miało je podawać 400 sądów! Natomiast przydałby się jakiś system, który odsyłałby zainteresowanych na strony wszystkich sądów według tego samego schematu. Na przykład centralna strona ze strukturą organizacyjną i mapą Polski. Dziś strony sądów mają nawet różne rodzaje nazw, trzeba włączać wyszukiwarki.

Jak można już dziś ujednolicić strony sądowe

Łukasz Rędziniak

- Polska jest krajem zbyt dużym i różnorodnym, żeby było możliwe tworzenie stron internetowych według jednej sztampy. Inne rzeczy powinniśmy zrobić. Pierwszą z nich jest ujednolicenie adresów stron sądowych. Prawie wszystkie sądy potrafiły zestandaryzować adres strony internetowej typu miasto.so.gov.pl. Jednak kilka musiało się wyłamać i zrobić inny adres. To jest niedopuszczalne. Adres musi mieć pewien standard, po to by uczestnicy wymiaru sprawiedliwości, po wpisaniu adresu według wzoru miasto.so.gov.pl, znajdowali to, czego potrzebują. Ministerstwo wystosowało już odpowiednie pismo do sądów, które nie podporządkowały się zasadzie. Inną kwestią jest przygotowanie wytycznych dla sądów. Chodzi zarówno o wytyczne technologiczne, czyli jak segregować informacje, jaka ma być czcionka, jak i merytoryczne, czyli określenie pewnego minimum danych, które muszą być na stronie. To minimum powinno zawierać adresy, sposoby dojazdu do sądu, rozkład sal, telefony, sekretariaty, wydziały, nazwiska sędziów orzekających oraz e-wokandę. Ministerstwo podjęło już prace nad przygotowaniem takich wytycznych.

Maciej Strączyński

- Unifikacja to nie problem. Sądy mają swoich informatyków. Wystarczy określić pewne minimum danych, które na stronie muszą być, i przekazać to prezesom sądów. Tego typu okólników wychodzi z ministerstwa cała masa, w tym setki zbędnych. Musi to być jednak unifikacja treści, a nie wyglądu strony. Obawiam się, że zaraz ktoś wysoko postawiony stwierdzi, że strony sądów mają być jednakowe. Wówczas zaczną się przetargi na opracowanie schematu strony, jednakowej grafiki. Krótko mówiąc, zamówienia publiczne... I dostaniemy figę zamiast sieci stron.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Norwegii, Szwecji, Finlandii i Danii funkcjonuje jeden ogólny portal wymiaru sprawiedliwości. Jako jego podstrony działają serwisy poszczególnych sądów, na których są publikowane informacje o danych teleadresowych poszczególnych sądów, ich strukturach oraz organizacji. Na ogólnym portalu zawarty jest zbiór informacji dotyczących postępowań sądowych oraz prawa. Podobne rozwiązanie przyjęto w Belgii, Holandii, Czechach, Estonii oraz Rumunii. W Wielkiej Brytanii istnieje jeden portal wspólny dla wszystkich sądów Her Majesty's Courts Service (www.hmcourts-service.gov.uk), w obrębie którego znajduje się wyszukiwarka sądów. Po odnalezieniu właściwego sądu obok stałego menu z podstawowymi informacjami o wymiarze sprawiedliwości, aktualnościami, linkami czy formularzami do pobrania rozwija się menu indywidualne danego sądu. Można z niego pobrać m.in. zredagowaną w kilkunastu językach (w tym w języku polskim) ulotkę informacyjną zawierającą informacje na temat funkcjonowania oraz jego dane adresowe wraz z mapą dojazdu. Treść tych ulotek, podobnie jak innych materiałów zamieszczanych na podstronach Her Majesty's Courts Service jest zestandaryzowana, więc klient może mieć pewność, że na podstronie każdego sądu znajdzie ten sam zestaw niezbędnych informacji. Natomiast rozwiązanie zbliżone do polskiego przyjęto m.in. w Rosji, Chorwacji, Francji i Niemczech.