Polskie sądy niechętnie orzekają karę ograniczenia wolności, choć często bywa ona alternatywą kary pozbawienia wolności. Gminy nie chcą zatrudniać skazanych do nieodpłatnej pracy na cele społeczne z powodu zbyt wysokich kosztów. Resort sprawiedliwości przygotował zmiany zachęcające gminy do tworzenia miejsc pracy dla skazanych.
Publikacja: 30 maja 2008, 03:00 Aktualizacja: 13 czerwca 2008, 11:47
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Mif z IP: 83.30.170.* (2008-05-30 08:08)
Noi nareszcie ktoś ruszył głowa!
2: kurator_s z IP: 79.186.143.* (2008-05-30 10:40)
Eee tam nie orzekają. Tylko skazani nie stawiają się do pracy, nie chcą pracować. I wtedy sądy zamieniają im te karę na zastępczą karę pozbawiania wolności. I koło się zamyka.
Wiele razy się spotkałam ze stwierdzeniem skazanego, że on woli więzienie, a pracować nie pójdzie, bo to wstyd sprzątać ulice.
3: gutek z IP: 62.87.254.* (2008-05-30 14:17)
W USA nawet gwiazdy pracują sprzątając ulice jeśli sąd wyda taki werdykt. I nie ma migania, bo kary w przypadku uchylania się są bardzo dotkliwe. Bardzo dobrze, że rząd chce odciążyć samorządy w ponoszeniu kosztów. Przydałby się zapis (również w kodeksie pracy), że koszty wyposażenia w niezbędny sprzęt BHP, koszty ubezpieczenia oraz inne związane z pracą ponosi tymczasowo skarb państwa, a o kwotę tą zwiększa się ilość koniecznych do przepracowania godzin. W ten sposób kara będzie karą wyłącznie dla skazanego a nie dla społeczeństwa również.
4: Janek z IP: 79.185.155.* (2008-06-01 00:15)
Nareszcie ktoś pomyślał logicznie.Przymusowa praca przyniesie większe efekty niż kary w zawieszeniu, czy kary grzywny. Gminy nie powinny ponosić kosztów związanych z pracą skazanych. Wystarczyłoby, żeby przygotowali front pracy i pracę nadzorowali. Praca na cele społeczne ostudziłaby fantazje kierowców łamiących przepisy. Odczuliby osobiście skutki np.przekraczania prędkości, bo gdy płacą mandaty,to cierpią całe rodziny,a szczególnie dzieci ,bo to pózniej im na chleb nie starczy.

Na obniżenie opłat za energię elektryczną nawet o 30 proc. będą mogli liczyć tzw. odbiorcy wrażliwi: rodziny o niskich dochodach, borykające się z problemami ekonomicznymi, osoby niepełnosprawne lub przewlekle chore.
Czy wręczyliście kiedykolwiek łapówkę lekarzowi?