Możliwe, że jeszcze dziś skarga Komisji Europejskiej na Polskę trafi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ma ona dotyczyć m.in. przeniesienia dotychczasowych sędziów SN, którzy ukończyli 65 lat, w tym Małgorzaty Gersdorf, w stan spoczynku.

– Skarga jest gotowa i może być wysłana w każdej chwili. Dobrego wrażenia nie zrobiło to, że dzień po wizycie premiera w SN prezydent mianował 10 sędziów do Izby Dyscyplinarnej. To jak granie na nosie. Nie można wykluczyć, że polski rząd się zreflektuje. Ale za wiele się już wydarzyło, żeby ktoś miał złudzenia – usłyszeliśmy od jednego z unijnych urzędników. Stanowisko polskich władz także jest znane. – Nie ma podstaw, by KE skierowała skargę do TSUE. Organizacja wymiaru sprawiedliwości jest kompetencją państw członkowskich – mówi wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. – Wiemy, że skarga jest gotowa. Przygotowali ją, zanim otrzymali naszą ostatnią odpowiedź – usłyszeliśmy od osoby zbliżonej do rządu.

W zeszłym tygodniu wydawało się, że po rozmowie premiera Mateusza Morawieckiego z dotychczasową I prezes SN Małgorzatą Gersdorf widmo skargi się oddaliło. Spotkanie miało wysondować, czy możliwe jest obniżenie napięcia wokół zmian w SN oraz nowelizacja ustawy o SN. Chodziło m.in. o przywrócenie do orzekania sędziów przeniesionych niedawno w stan spoczynku i o status Gersdorf. Dla prezydenta i rządu jest byłą I prezes, ale ona sama i wielu sędziów SN oraz znaczna część opozycji uważa ją za urzędującego prezesa. – Tu był możliwy jakiś manewr, ale po tym, co zrobiła, stał się niemożliwy. Zwłaszcza gdyby Komisja wystąpiła ze skargą do TSUE – mówi jeden z polityków obozu rządowego.

Chodzi o informacje o treści spotkania, które pojawiły się na portalu Onet.pl, i publiczne deklaracje Gersdorf o warunkach brzegowych. – Sędziowie zwolnieni po 65. roku życia będą powracać na stanowiska, ja pozostaję pierwszą prezes SN z mocy konstytucji, bez żadnych warunków, należy też przywrócić konstytucyjny charakter Krajowej Rady Sądownictwa – mówiła. Od innych osób zbliżonych do rządu można usłyszeć, że choć szanse na kolejne spotkania maleją, to nie można ich wykluczyć. Do spotkania Morawieckiego z Gersdorf doszło za wiedzą prezesa PiS. Rządowi zależy nie tylko na obniżeniu napięcia wobec zmian w SN, ale i przygotowanej przez resort sprawiedliwości reformy prawa karnego. Stąd nie można wykluczyć, że nowelizacja prawa o Sądzie Najwyższym powstanie. Pretekstem byłoby dopasowanie wysokości uposażeń sędziów SN przeniesionych w stan spoczynku do art. 180 ust. 5 konstytucji, który mówi, że powinno ono wynosić 100 proc., a nie 75 proc. ostatniego wynagrodzenia, jak jest w ustawie.

Na razie strona rządząca, nie zważając na obiekcje Brukseli, realizuje kolejne kroki w celu przebudowy SN. Kancelaria Prezydenta szykuje się do nominacji drugiej grupy nowych sędziów. – Czekamy na uprawomocnienie uchwał KRS i przygotowujemy dokumentację dla prezydenta. W tym tygodniu prezydent ponownie będzie w USA. Gdy stamtąd wróci, będzie mógł przeanalizować wskazania KRS i podjąć decyzję – mówi prezydencki minister Andrzej Dera. W czwartek Andrzej Duda powołał 10 sędziów, którzy mają orzekać w Izbie Dyscyplinarnej SN. Są wśród nich prokuratorzy kojarzeni z ministrem sprawiedliwości (wśród nich Małgorzata Bednarek i Adam Roch, który zasłynął poleceniem przesłuchania kobiety w trakcie porodu) oraz sędziowie sympatyzujący z dobrą zmianą.

Wśród nominatów znalazł się również prof. Jan Majchrowski, który po wybuchu konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego stanął na czele zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Zespół miał się zajmować problemami związanymi z funkcjonowaniem TK. Majchrowski jest typowany na osobę, która będzie kierować pracami Izby Dyscyplinarnej, przynajmniej do czasu wyboru jej prezesa. Ustawa stanowi, że do tego momentu obowiązki prezesa ID wykonuje najstarszy wiekiem sędzia w izbie. – Jesteśmy zadowoleni, że została powołana Izba Dyscyplinarna. To ważny krok na drodze reformy wymiaru sprawiedliwości – podkreśla minister Mucha.

W Naczelnym Sądzie Administracyjnym znajduje się wniosek o zabezpieczenie procesu obsady Izby Dyscyplinarnej (ID), który złożył jeden z uczestników konkursu odrzucony przez KRS. Chce on, by NSA nakazał powołanym przez prezydenta osobom powstrzymanie się od orzekania w SN, dopóki nie zostanie rozpatrzone odwołanie od uchwał KRS o wyborze kandydatów na sędziów ID. Nieoficjalnie wiemy, że NSA zajmował się już tym wnioskiem, a w piątek minął tygodniowy termin na jego rozpoznanie. Nie udało się ustalić, jaka zapadła decyzja. Skład orzekający mógł np. uznać, że w sprawie występuje zawiłe zagadnienie prawne i skierować sprawę do składu poszerzonego, odsuwajc decyzję w czasie.

Rządzący jednak spieszą się do uruchomienia ID. Zdaniem sędziów pośpiech wcale nie wynika z troski o procedowanie spraw, które już czekają na rozpoznanie. Nie ma ich zresztą wiele. Z odpowiedzi na interpelację poselską udzielonej przez wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka wynika, że 21. Sędziowie obawiają się, że rządzący zechcą wykorzystać Izbę Dyscyplinarną do tłumienia krytyki płynącej ze środowiska. Świadczyć mają o tym ruchy powołanych przez ministra sprawiedliwości rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców.

Pod koniec zeszłego tygodnia wezwali oni do siebie czterech sędziów znanych z publicznych wystąpień w celu złożenia wyjaśnień. Wszyscy wezwani to członkowie Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, włącznie ze stojącym na jej czele Krystianem Markiewiczem. – To, co się dzieje, ma wywołać wśród sędziów efekt mrożący i zamknąć nam usta – mówi Markiewicz. Z taką interpretacją nie zgadzają się przedstawiciele prezydenta. – Izba ma stać na straży wymiaru sprawiedliwości i przywrócić do niego zaufanie. Podkreślał to prezydent, wręczając nominacje – mówi Mucha i dodaje, że działalność ID nie dotyczy orzekania, więc nie ma mowy o efekcie mrożącym.