Łódź od lat ma problemem z dopalaczami. Swego czasu uruchomili państwo specjalny program profilaktyczny. Ale wydarzenia ostatnich tygodni pokazują, że chyba nie ma większych efektów…

Wręcz przeciwnie. Łódź jako pierwsze miasto w Polsce podjęła aktywną walkę z dopalaczami. Wyeliminowaliśmy praktycznie cały handel stacjonarny, wdrożyliśmy działania profilaktyczne w szkołach pod hasłem „Tylko słabi gracze biorą dopalacze” – tę akcję wsparł również Marcin Gortat. Do tego stworzyliśmy Miejski Zespół do Walki z Dopalaczami, aby skutecznie wymieniać się informacjami między policją, prokuraturą, sanepidem, strażą miejską czy naszym wydziałem zdrowia. To tam narodziła się idea zainicjowania prac nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Czasowo udało się też obniżyć liczbę zatruć dopalaczami.

W jaki sposób zlikwidowali państwo stacjonarne sklepy z dopalaczami?

Na pomysł wpadł mec. Jarosław Stasiak z wydziału prawnego urzędu miasta. Wykorzystaliśmy pozwy o immisje – czyli negatywne, uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą. Miasto Łódź jest największym kamienicznikiem w Polsce, praktycznie przy każdej ulicy w śródmieściu znajduje się jakaś nieruchomość miejska, zatem miasto mogło zacząć wytaczać powództwa przeciwko wynajmującym lokale na sklepy z dopalaczami. W aktywne działania włączyły się też służby miejskie i sanepid. Pierwsze uderzenie było bardzo skuteczne, liczba zatruć dopalaczami zdecydowanie spadła. Trzeba jednak pamiętać, że przestępcy nie są bierni i też zmieniają sposób działania. Spółki prowadzące sklepy były zakładane z minimalnym kapitałem zakładowym i przez podstawione osoby. Po nałożeniu kary pieniężnej były natychmiast likwidowane, a w tym samym miejscu otwierano nowy sklep. Trzeba było sięgnąć po niekonwencjonalne rozwiązania, a w dalszej kolejności przede wszystkim zmienić ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Walka z handlarzami dopalaczami to nieustanny wyścig.

W ostatnim czasie w Łodzi z powodu zatrucia dopalaczami zmarło kilkoro młodych ludzi. Problem więc nie zniknął. W jaki sposób mogli kupić te środki?

Niestety handel dopalaczami cały czas ewoluuje. Po wyeliminowaniu sieci stacjonarnej i przejściowym spadku liczby zatruć handlarze zeszli do podziemia, dopalacze sprzedaje się teraz tak jak narkotyki, przez sieć dilerów albo wprost przez internet. Można sobie zamówić paczkę z innego kraju.

Co może zrobić miasto, by temu przeciwdziałać?

Nasz Miejski Zespół do Walki z Dopalaczami stara się to zjawisko rozpracować. Ale nie ukrywajmy, w namierzaniu handlarzy w sieci łódzka policja jest o wiele skuteczniejsza niż miasto. Choć wspieramy ją, jak tylko możemy. Zaczęliśmy też szukać nowych pomysłów.

Jakich?

Prokuratura Okręgowa w Łodzi i komenda miejska policji zaproponowały, by miasto przygotowało nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zaproponowaliśmy trzy projekty robocze. Jeden z nich został wskazany do dalszych prac legislacyjnych. A prezydent Łodzi Hanna Zdanowska zaangażowała do sprawy posłów. Łącznie projekt poparło bodajże 115 posłów i trafił on do laski marszałkowskiej.

Został przyjęty?

Pierwszy projekt był szeroko konsultowany, uwag i propozycji poprawek pojawiło się bardzo dużo, niektóre wzajemnie się wykluczały. Po ich uwzględnieniu i całościowym opracowaniu łatwiej było złożyć nowy projekt i wycofać dotychczasowy. Nad pracami mieli czuwać posłowie PO Małgorzata Niemczyk i Arkadiusz Myrcha.

Ale Ministerstwo Zdrowia was uprzedziło i w trybie błyskawicznym parlament przyjął zaproponowane przez nie zmiany. Jak pan ocenia te resortowe rozwiązania?

Jest to krok w dobrą stronę, ale niewystarczający. Ustawa przeszła z ponadpartyjnym poparciem, a to w obecnej rzeczywistości politycznej o czymś świadczy. Wady oczywiście są, ale lepsze coś niż nic. Przede wszystkim należy wskazać, że przepisy nowej ustawy antydopalaczowej, według mojej wiedzy, nie zostały notyfikowane Komisji Europejskiej, mimo że zawierają tzw. normy techniczne. Skutek tego może być taki, że część przepisów może nie wywierać żadnych skutków dla dotkniętych nimi podmiotów – sądy orzekające w sprawach np. nakładanych kar pieniężnych mogą być zobowiązane do odmowy ich zastosowania z uwagi na naruszenie prawa europejskiego. Problem ten pojawił się już przy ustawie hazardowej. Dla porównania, oba projekty miasta Łodzi były poddane notyfikacji Komisji Europejskiej. Generalnie same rozwiązania są na pewno pożądanym ruchem, zwłaszcza penalizacja obrotu nowymi substancjami psychoaktywnymi. Pozwolą one po prostu na wkroczenie do działania policji, prokuraturze i Centralnemu Biuru Śledczemu Policji. Z naszej strony wątpliwości budzi to, że nadal obrót środkami zastępczymi nie będzie penalizowany – w tym zakresie utrzymano tylko administracyjne kary pieniężne, i to w dość wąskim zakresie. Jeżeli Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzą potrzeby penalizacji obrotu środkami zastępczymi ze względu na wątpliwości prawnokarne, to należy sprawić, żeby przynajmniej system kar pieniężnych był pełny i kompletny, a tego w ustawie zabrakło.

Czy miasto zamierza przygotowywać kolejną inicjatywę dotyczącą zmian w prawie?

Zdecydowanie tak. Nie jesteśmy zadowoleni z regulacji dotyczącej środków zastępczych. System administracyjnych kar pieniężnych w zaproponowanym kształcie będzie mało skuteczny, dodatkowo katalog czynów, za które będą one nakładane, jest stosunkowo wąski. Pracujemy już nad kolejną nowelizacją, pozostającą w duchu założeń Ministerstwa Zdrowia. Główne zmiany mają polegać właśnie na rozszerzeniu katalogu czynów, za które mogą być nakładane administracyjne kary pieniężne, tak żeby objąć nimi pełen zakres działania handlarzy. Chcemy też, by te kary można było nakładać nie tylko na spółki, lecz także na osoby fizyczne. Do tego konsultujemy też pomysł, aby uchylanie się od zapłacenia tej kary pieniężnej było przestępstwem. Wydaje się to całkowicie dopuszczalne. Tym bardziej że Trybunał Konstytucyjny wskazał, iż kumulowanie administracyjnej kary pieniężnej i sankcji karnej nawet za ten sam czyn nie narusza zasady ne bis in idem (nie karze się dwa razy za ten sam czyn). Tak więc proponowana przez nas konstrukcja wydaje się dopuszczalna. Oczywiście to jeszcze wczesny etap prac, ale myślę, że we wrześniu pokażemy gotowy projekt.

Miasto będzie nadal prowadzić działania profilaktyczne. Czy one też się zmienią?

Trwają prace nad kolejną kampanią adresowaną do uczniów. Ma ona być prowadzona przede wszystkim w internecie i social mediach, bo to dziś główne kanały dotarcia do młodzieży. Z tego, co wiem, przewidywanych jest kilka komponentów. Jednym z nich będzie kampania, w której o szkodliwości dopalaczy wypowiadać się będą osoby lubiane przez młodzież. Pojawił się również pomysł, aby na fali większego zainteresowania wojskiem, czy szerzej militariami, poprosić o współpracę byłych żołnierzy elitarnych jednostek, jak GROM czy JWK. Oni też wzięliby udział w tej kampanii. Na pewno też będziemy współpracować z komendą miejską policji, sanepidem i psychologami.

I wtedy już będzie można mówić, że w Łodzi nie ma problemu z dopalaczami. Wierzy pan w to?

Chciałbym w to wierzyć, ale bądźmy realistami – problemu zapewne w 100 proc. nie uda się wyeliminować. Możemy go tylko maksymalnie ograniczyć. Ale warto podjąć tę rękawicę. Już pierwsze użycie dopalaczy powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu. Lekarze znają osoby, które wyszły z uzależnienia od narkotyków. Natomiast prawie nie ma osób, które wyszły z uzależnienia od dopalaczy. Jeżeli zatem możemy doprowadzić, że te substancje znikną z ulic i szkół – będziemy o to walczyć. Zrobiliśmy dużo więcej, niż tak naprawdę miasto powinno. I żeby była jasność – będziemy tę walkę kontynuować, zarówno na gruncie lokalnym, jak i wywierając nacisk na rządzących. Stawka jest zbyt duża, by miasto zostawiło swoich mieszkańców na pastwę handlarzy śmiercią. Nie odpuścimy.

21 Sierpień wtorek  tego dnia weszła w życie znowelizowana ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii

Główne założenia nowelizacji

•Zmiana definicji dopalaczy – do wykazu zakazanych substancji trafi nie dopalacz, a substancja psychoaktywna, która go tworzy; ma znany wzór chemiczny, co pozwala przewidzieć jej działanie.

•Nowe substancje zawarte w dopalaczach będą podlegały ocenie funkcjonującego przy ministrze zdrowia zespołu do spraw oceny ryzyka zagrożeń dla zdrowia lub życia ludzi związanych z używaniem nowych substancji psychoaktywnych.

•Szybsza będzie delegalizacja nowych substancji, ich lista będzie regulowana rozporządzeniem ministra zdrowia, a nie przez nowelizowanie ustawy.

•Dopalacze są traktowane na równi z narkotykami.

•Za samo posiadanie znacznych ilości będą grozić nawet 3 lata więzienia, a za handel nimi – 12 lat; do tej pory handlarzom groziła jedynie kara finansowa.

•Jest obowiązek zgłaszania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadków zatrucia środkiem zastępczym lub nową substancją psychoaktywną.

•Placówki podejrzewające pacjenta o stosowanie dopalaczy muszą powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego.

•Główny inspektor sanitarny do końca marca każdego roku będzie przygotowywał raport podsumowujący zgłoszenia z całej Polski.

•Utworzony zostanie rejestr zgonów i zatruć spowodowanych przez dopalacze.

•Osoby uzależnione mogą liczyć na leczenie, rehabilitację i wsparcie psychologiczne, tak jak osoby uzależnione od narkotyków.

•Przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność związaną z wytwarzaniem, przetwarzaniem, przewozem, wprowadzaniem do obrotu nowej substancji psychoaktywnej, co do zasady będą musieli uzyskać na nią zezwolenie i co roku, do końca marca, przekazać informację za rok poprzedni o prowadzonej działalności.

•Za wytwarzanie lub wprowadzanie do obrotu środków zastępczych nadal groziła będzie administracyjna kara pieniężna od 20 tys. zł do 1 mln zł.

300 tyle wynosi liczba zatruć dopalaczami w kraju w ciągu miesiąca (według danych MZ)