statystyki

Za emotkę na Facebooku można stracić pracę

autor: Karolina Topolska10.05.2018, 08:25; Aktualizacja: 10.05.2018, 08:41
Czy można zwolnić pracownika za lajkowanie i używanie nieodpowiednich (zdaniem pracodawcy) emotikonów?

Czy można zwolnić pracownika za lajkowanie i używanie nieodpowiednich (zdaniem pracodawcy) emotikonów?źródło: ShutterStock

W jednym z kwietniowych wydań „Przeglądu” opisano przypadek pielęgniarki, która miała zostać zwolniona dyscyplinarnie z pracy w związku z aktywnością w mediach społecznościowych. Nie przypadła ona bowiem do gustu pracodawcy. Konkretnie chodziło m.in. o wstawienie na Facebooku ikonki „zdziwionej buźki” pod informacją o wznowieniu budowy bloku operacyjnego szpitala i o polubienie artykułu o przywróceniu przez sąd do pracy zwolnionych pracowników szpitala. Pracodawca najpierw wezwał ją do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych. Wtedy pracownica zawiesiła swoją aktywność na portalu i usunęła wszystkie polubienia. Twierdziła też, że nie udostępniała negatywnych treści ani nie komentowała słownie poczynań władz szpitala. Mimo to została zwolniona. Pracodawca uznał bowiem, że działała na jego szkodę. Tymczasem zdaniem współpracowników jako związkowiec miała prawo opiniować poczynania dyrekcji szpitala (kobieta była sekretarzem komisji zakładowej związku zawodowego). Pojawiają się więc liczne pytania. Czy można zwolnić pracownika za lajkowanie i używanie nieodpowiednich (zdaniem pracodawcy) emotikonów? Czy negatywna opinia wyrażona przez pracownika nie w sposób wyraźny i słownie, a dorozumiany i np. graficznie, może być podstawą do zwolnienia? Czy powyższe zachowania można uznać za działanie na szkodę spółki? I wreszcie, czy związkowiec ma w takim przypadku większą swobodę niż szeregowy pracownik, bo wynika to z jego funkcji związkowej?

OPINIE EKSPERTÓW

Pracownika można zwolnić za publiczną krytykę pracodawcy – niezależnie od tego, czy jest ona wyrażona słownie, czy też poprzez lajkowanie stron internetowych lub umieszczanie emotikonów (tzw. buziek) – jeżeli podczas aktywności poza godzinami pracy pracownik naruszył obowiązki pracownicze. Oczywiście rozstrzygnięcie w danej sprawie uzależnione jest od konkretnych okoliczności, które nie są nam w całości znane.

Działanie zatrudnionego w przestrzeni internetowej poza godzinami pracy powinno być oceniane przez pryzmat prawa pracownika do ochrony jego prywatności, a jednocześnie praw pracodawcy m.in. do ochrony jego dobrego imienia.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • ZuzaS(2018-05-11 13:25) Zgłoś naruszenie 06

    W takim razie może czas pomyśleć o własnym biznesie? Bez szefa, bez przełożonych - samemu decydować o to co kiedy i komu lajkujesz ;) Przy rozwijaniu własnego biznesu polecam agencję reklamową Tech-Media

    Odpowiedz
  • gosc(2018-05-14 20:10) Zgłoś naruszenie 00

    1. Wine należy udowodnić. Trzeba udowodnić ze to ta osoba na pewno to napisała. 2. Dobrze by było w prawie dodać stanowisko. Trzeba rozróżnić kiedy jesteśmy tylko pracownikami, a kiedy już osobami prywatnymi lub publicznymi. Np. w Polsce za osobę publiczna uważa się osobę wykonującą prace publiczna i od niej np. w umowie można wymagać zachowania poufności, czy pewnego zachowania w godzinach nie będącymi godzinami pracy. Wielu polityków i dziennikarzy broni się ze po godzinach pracy są osobami prywatnymi i mogą np. iść w marszach organizowanych przez innych, w myśl wolności słowa i wyznania religii. 2. Morał jest taki ze lepiej mieć konta anonimowe, jeśli dany serwis na takie pozwala. 3. Mamy takie prawo ze właściciel firmy może oskarżyć anonimowe osoby np. o mobbing (np. za lajka) co może czasami wiązać się z próbą ujawnienia danych osobowych. Ale czasami kłóci się to z przyjętym regulaminem danego serwisu, oraz sposobem wyświetlania treści. Chodzi mi oto ze nie powinno się nazywać treścią publiczna w miejscu gdzie żeby przeczytać treść trzeba być zarejestrowanym oraz treść nie jest widoczna w inny publiczny sposób, oraz serwis zezwolił np. na lajka lub lajki w regulaminie tylko zarejestrowanym użytkownikom na zasadach zgodnych z prawem. A ujawnienie w jakikolwiek sposób danych osobowych w trakcie rozprawy osobom innym niż pracownikom sądu z zachowaniem tajemnicy służbowej, bez wykazania winy może zamienić osobę oskarżoną w osobę poszkodowaną. Chodzi o sam fakt ze jeśli treści nie są ogólnie dostępne dla wszystkich, to czy można takie treści nazwać publicznymi. Kontrowersyjne może być np. wniosek jednego z sądów, który uznał ze nagranie kogokolwiek bez jego zgody niszczy dobro nagranego. Jest to niezgodne z ogólną przyjętą, ze do szkody dochodzi tylko w przypadku upublicznienia nagrania. Ale pokazuje to jak decyzje sadów mogą być rożne. Czy z tego powodu znikną kamery i fotoradary ? No chyba nie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane