statystyki

Prawda a prawda sądowa. Co znaczą opinie biegłych?

autor: Artur Kotowski24.04.2018, 10:35; Aktualizacja: 24.04.2018, 10:47
Wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości jest zmiana mentalności – nie tylko śledczych, lecz również organów procesowych. Biegły nie może sądu wyręczać. To właśnie w postępowaniach sądowych uwydatnia się spostrzeżenie, że nauka nie może zastąpić zdrowego rozsądku, a logika to jedynie początek mądrości

Wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości jest zmiana mentalności – nie tylko śledczych, lecz również organów procesowych. Biegły nie może sądu wyręczać. To właśnie w postępowaniach sądowych uwydatnia się spostrzeżenie, że nauka nie może zastąpić zdrowego rozsądku, a logika to jedynie początek mądrościźródło: ShutterStock

Znów zachłysnęliśmy się potęgą nauki, a przez to uwierzyliśmy, że opinie biegłych mają pośród dowodów wyjątkowe znaczenie. To jednak sąd, a nie biegły, ma ustalić prawdę. Pytanie tylko: jaką?

Bulwersująca sprawa Tomasza Komendy każe opinii publicznej pytać, jak to możliwe, że w dobie rozwiniętych technik kryminalistycznych, po wielokrotnej weryfikacji sprawy przez wszystkie możliwe instancje sądowe (sprawa tego – formalnie jeszcze – skazanego poddawana była kontroli zarówno w trybie apelacyjnym, jak i kasacyjnym), po tylu latach okazało się, że mamy do czynienia z przypadkiem tragicznego błędu wymiaru sprawiedliwości i skazaniem osoby niewinnej. W dodatku na długoterminową karę pozbawienia wolności. Sprawa ta ukazuje jednak jeszcze jedną kwestię, do tej pory chyba niepodnoszoną szeroko w dyskursie publicznym. Chodzi o kwestię realizacji zasady prawdy w procesach stosowania prawa. Zasada ta uznawana jest powszechnie w kontynentalnej kulturze prawnej za fundamentalną i stanowi jeden z trzech fundamentów samoświadomości jurydycznej naszego kręgu cywilizacyjnego. W tym kontekście jeszcze bardziej niepokoi doniesienie medialne, w którym przytaczane jest tłumaczenie Sądu Okręgowego we Wrocławiu, w którym zapadł w postępowaniu rozpoznawczym (I instancji) wyrok skazujący w tej sprawie. Jak wskazują w oświadczeniu stosowne władze tego sądu, wyrok zapadły w tej sprawie nie został wydany wskutek procesu poszlakowego. To znaczy, że istniały dowody, których przedmiotem był fakt główny. Przedmiotem dowodzenia było zatem bezpośrednio sprawstwo oskarżonego, a nie tzw. fakty pośrednie (wtórne), które dopiero w łącznym zestawieniu pozwalają na wnioskowanie o czyjejś odpowiedzialności karnej (przypomnijmy, że możliwe jest skazanie kogoś jedynie na podstawie dowodów wtórnych, potocznie zwanych poszlakowymi). W oświadczeniu czytamy, że „wyrok skazujący oparty był przede wszystkim na opinii zespołu biegłych, z udziałem lekarza medycyny sądowej z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu oraz biegłego z zakresu mechanoskopii”. W ustnych opiniach uzupełniających przedstawionych na rozprawie biegli potwierdzili zaś wnioski formułowane w opiniach. Sąd okręgowy w oświadczeniu przypomniał również, że ustalenia w tej sprawie były przedmiotem kontroli przez sąd apelacyjny i – jedynie pośrednio, w zakresie poprawności ich prawnego aspektu – przez Sąd Najwyższy.

Powoływanie się w oświadczeniu na to, że podstawą wyroku były opinie biegłych, jest poniekąd pewnym wybiegiem ze strony sądu, choć przecież niepozbawionym faktycznych podstaw. Trzeba bowiem przypomnieć, że ustalenia faktyczne czyni samodzielnie organ procesowy, nie zaś biegły, który dostarcza jedynie organowi wiadomości specjalnych. Nie zwalnia to od odpowiedzialności organu procesowego z konieczności weryfikacji tych informacji i zestawienia ich z pozostałymi dowodami zgromadzonymi w sprawie.

Można to tłumaczenie sądu potraktować jako wybieg albo szerszy problem – wskazywany zresztą m.in. przez rzecznika praw obywatelskich – co do zbytniej „ufności” organów procesowych – przede wszystkim sądów – do dowodów z opinii biegłego. I orzecznictwo, i poglądy doktryny są natomiast w kwestii mocy tego środka dowodowego dość jasne. Wskazują, że obowiązująca zasada swobodnej oceny dowodów jest przecież przeciwieństwem tzw. teorii legalnej (przyznającej określonym źródłom i w konsekwencji uzyskiwanym z nich środkom dowodowym mniejszej albo większej mocy wiążącej w zakresie ustaleń faktycznych). Innymi słowy nie ma w zebranym materiale dowodów lepszych albo gorszych i wskutek tego nie istnieją lepsze albo gorsze fakty ustalane na ich podstawie. Nie można więc z góry jakiegoś rodzaju dowodu traktować jako silniejszego albo słabszego. Także tego z opinii biegłego.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • dobre sobie(2018-04-24 19:59) Zgłoś naruszenie 40

    Prawda w sądzie? BUUUUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA. W sązie jest tylko "prawda formalna", a nie prawda.

    Odpowiedz
  • Ewa(2018-04-24 14:12) Zgłoś naruszenie 20

    Nasz wymiar sprawiedliwości działa na zasadzie na "chybił trafił z przewagą "chybił, gdyż jest nastawiony jedynie na zysk, a prawda materialna i dążenie do sprawiedliwości nie mają żadnego znaczenia.

    Odpowiedz
  • Smt(2018-04-24 15:45) Zgłoś naruszenie 20

    Autor ma sporo racji- opinia biegłego stała się wygodnym alibi, wymówką zwalniającą sąd z jakiegokolwiek myślenia. W pewnym sensie jest to zrozumiałe- po to Sąd zleca dane zagadnienie fachowcowi, bo ma świadomość że samemu nie posiada wiedzy specjalistycznej. Ale nie może być też tak, że biegły w opinii napisze 2+2=5; skorzystanie ze specjalistycznego źródła nie może podważać oczywistości znanych również laikom. Druga sprawa- choćby zasada krytyki źródłowej (tu: swobodnej oceny dowodów) musi zakładać jakiś margines błędu czy niedokładności biegłego. Kiedyś się mówiło, że Sąd jest najwyższym biegłym. Szkoda że sędziowie dobrowolnie zrezygnowali z takiego podejścia, zbyt często zdają się w 100% na werdykt biegłego. I de facto wyrok wydaje nie Sąd, tylko biegły.

    Odpowiedz
  • dr No(2018-04-24 20:01) Zgłoś naruszenie 20

    Sędziami powinni zostawać ludzie z doświadczeniem życiowym. Przecież jak ktoś nie wie jak wygląda życie realne - to nie jest w stanie dociec prawdy, bo nie jest ludzkim wykrywaczem kłamstw. A ludzie potrafią łżec perfekcyjnie.

    Odpowiedz
  • Joanna(2018-04-25 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    Prawda i prawo są b.proste . Biegli , sędzia , prokurator mogą robić co chcą i są bezkarni....po co czytać akta sprawy ? po co się przemęczać ?Biegli piszą takie bzdury , że nie trzeba mieć wiedzy medycznej aby stwierdzić głupotę opinii , wystarczy skończyć podstawówkę...

    Odpowiedz
  • ja(2018-04-24 15:34) Zgłoś naruszenie 00

    co to za sędzia , który nie rozumie prawa drogowego i oskarza za wjechanie na skrzyżowanie na żółtym świetle , bo biegły napisał ,że oskarżony przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle - tak tylko to czerwone światło było na wszystkich kierunkach .Sędzia nie rozumie jak się projektuje sygnalizację i jak ona działa - to jak może wydawąć wyrok .

    Odpowiedz
  • eve(2018-04-24 20:44) Zgłoś naruszenie 00

    Sędzia jak i pozostali prawnicy nie mogą merytorycznie ocenić opinii bo nie mają wiedzy medycznej, informatycznej. Ustawa o biegłych nic nie zmieni - co z tego, że powstaną bardziej precyzyjne wymogi skoro i tak sędzia będzie zdany na opinię biegłego. Nauka cały czas się rozwija a niektóre dziedziny wymagają znajomości ogromnej wiedzy specjalistycznej. Np. w medycynie, gdzie np. sam lekarz okulista raczej niewiele będzie wiedział na temat np. chorób układu pokarmowego a informatyk nie za wiele wie na temat np. mechaniki i budowy maszyn, ochrony środowiska czy botaniki. Dlatego nikogo nie powinno dziwić opieranie się przez sądy na opiniach biegłych bo niby na jakiej podstawie mogliby to oceniać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane