Sobotnie Zgromadzenie Izby Adwokackiej w Warszawie, przyjęło uchwałę zalecająca składanie adwokatom wniosków o wyłączenie sędziów powołanych na wniosek nowej KRS (tzw. uchwała Giertycha), a w uchwale budżetowej przyznało dodatkowe, ogromne fundusze rzecznikowi dyscyplinarnemu. To wbrew pozorom sprawy połączone. Uchwały te zapadły bowiem przy znikomej frekwencji. Uchwała Giertycha została bowiem uchwalona 55 głosami – czyli zagłosował za nią 1% uprawnionych adwokatów. Wcześniej też lepiej nie było. Uchwałę budżetową głosowało nieco ponad 200 osób, czyli 4% uprawnionych.  Nota bene, rozglądając się po sali obrad widoczne było, że w większość obecnych to członkowie i beneficjenci władz. 

Jeszcze kilka lat hamulcem w przyjmowaniu nieodpowiedzialnych uchwał była zasada minimalnego quorum, co zapewniało reprezentatywność w podejmowaniu uchwał. Teraz zaś Okręgowa Rada Adwokacka przegłosowała likwidację quorum. I oto mamy skutek, garstka adwokatów podejmuje decyzję obowiązującą wszystkich. Okręgowa Rada Adwokacka przyjęła też sposób obradowania nie dający możliwości analizy przez zebranych projektów uchwał. Debata? Owszem, była. Uczestnicy dostali po 3 minuty na zabranie głosu w dowolnej sprawie. Z możliwości z tej skorzystało z 10 adwokatów z czego większość to członkowie izbowych władz. Głos zaś zabrali nie o uchwale Giertycha, tylko z reguły o mojej skromnej osobie. Dziekan tak samo. O mnie mówił chyba z godzinę, a o uchwale Giertycha? Uchwały nie są już czytane, ani dyskutowane. A teraz uchwała Giertycha jest prawem obowiązującym i rzecznik dyscyplinarny zużytkuje te ekstra 200.000 zł na prowadzenie spraw przeciwko adwokatom, którzy się do niej stosować nie będą.

Na marginesie, nie jest jasne, czy podjęte uchwały się ostaną, albowiem zgłoszono poważne zarzuty względem trybu obradowania sobotniego Zgromadzenia. Dziekan zaapelował o przyjęcie proponowanego przez ORA porządku obrad bez punktu „wolne wnioski”. Tymczasem zasady zwoływania i przeprowadzania zgromadzeń izb adwokackich reguluje ustawa prawo o adwokaturze, oraz wydany przez Krajowy Zjazd Adwokatury regulamin  Krajowego Zjazdu Adwokatury oraz zgromadzeń izb adwokackich. Zgodnie z jego §13, porządek obraz zgromadzenia izby powinien zawierać w szczególności szereg wymienionych punktów, w tym punkt „wolne wnioski”. Stanowi to konieczność wynikającą z faktu, że zgodnie z art. 40 prawa o adwokaturze, zgromadzenie izby adwokackiej jest władne do podejmowania także innych uchwał, poza wyborczymi czy finansowymi. A tymi są uchwały zgłaszane przez uczestników, którymi są wszyscy uprawnieni adwokaci.

Pozbawienie jednakże adwokatów obligatoryjnego punktu zgromadzenia oznacza  uznanie, że Zgromadzenie zostało przeprowadzone wadliwie, a uchwały na nim powzięte mogą być uznane za podjęte z naruszeniem prawa. W tej sytuacji mogą zostać uchylone, albo przez Naczelną Radę Adwokacką, albo na wniosek Ministra Sprawiedliwości. Podkreślić należy, że ustawa nie wymaga, aby wadliwe uchwały rażąco naruszały prawo. Wystarczy zwyczajne naruszenie, niezależnie od tego czy chodzi o naruszenie przepisów prawa materialnego, czy też reguł procedowania. Oznaczać to będzie konieczność powtórnego zwołania zgromadzenia izby i dodatkowy koszt dla budżetu Izby w kwocie 100.000 zł. Wątpliwe, aby prezydium ORA, które w obronie swoich stanowisk przygotowało porządek obrad naruszający prawo, poczuło się wtedy do odpowiedzialności i  zrefundowało, ze swoich pokaznych apanaży, ten wydatek. Nie dziwi też przyznanie ogromnych, dodatkowych funduszy na pion dyscyplinarnych: rzecznicy i sędziowie dyscyplinarni będą mieć mnóstwo pracy z adwokatami nie stosującymi się do uchwały Giertycha.