Choć nowy model postępowania dyscyplinarnego sędziów obowiązuje od 3 kwietnia, to do rzeczywistych zmian jeszcze daleka droga. Aby proces tworzenia nowych sądów dyscyplinarnych mógł ruszyć z kopyta, potrzebne są m.in. odpowiednie przepisy wykonawcze. Przygotował je i przedstawił minister sprawiedliwości, jednak znajdują się one dopiero na etapie opiniowania.

Sądy dyscyplinarne nie będą zbyt liczebne

Sądy dyscyplinarne nie będą zbyt liczebne

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pierwszy projekt rozporządzenia wyznacza liczbę etatów orzeczniczych w sądach dyscyplinarnych (patrz: grafika), drugi natomiast wprowadza dodatki dla prezesów takich jednostek oraz sędziów w nich zasiadających.

Według poprzedniego modelu czyny sędziów były oceniane w I instancji przez specjalne składy orzecznicze tworzone z sędziów sądów apelacyjnych. Teraz mają się tym zajmować wyodrębnione sądy dyscyplinarne działające również przy sądach apelacyjnych. Przepisy nie określiły jednak, jak liczne będą te jednostki. Ustawodawca pozostawił tę decyzję w gestii ministra sprawiedliwości, a ten, jak widać z projektu, uznał, że 127 orzekających wystarczy.

Nieco innego zdania są prezesi niektórych sądów. Jan Gibiec, prezes wrocławskiego sądu apelacyjnego, uważa, że przewidziana w projekcie liczba 12 orzekających w sądzie dyscyplinarnym tworzonym w tej apelacji może okazać się niewystraczająca dla zapewnienia sprawności tego typu postępowań. Zwiększenia etatów w sądzie dyscyplinarnym domaga się również Krzysztof Szewczak, prezes SA w Lublinie. Jego zdaniem w tym SD powinno orzekać nie 9, a 12 sędziów.

Aby zostać sędzią sądu dyscyplinarnego, obecnie wystarczy legitymować się 10-letnim stażem pracy, bez względu na szczebel, na którym się orzeka. Zdaniem Sławomira Pałki, sędziego Sądu Rejonowego w Oławie, byłego członka KRS, nie będzie większego problemu z zapełnieniem 127 wakatów.

– Jestem pewien, że chętni się znajdą. I nie należy tego potępiać. Dobrze bowiem byłoby, gdyby do sądów dyscyplinarnych zgłosili się sędziowie mający odpowiednie doświadczenie i autorytet w środowisku – zaznacza sędzia.

O tym jednak, kto ostatecznie otrzyma władzę sądzenia kolegów, zdecyduje minister sprawiedliwości po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa.

– I to jest najsłabszy punkt tych przepisów. Decyzja MS będzie arbitralna. Minister nie będzie musiał się z niej tłumaczyć i wskazywać, co zdecydowało o tym, że jeden sędzia może orzekać w sprawach dyscyplinarnych, a inny już nie – podkreśla były członek KRS.

Drugi projekt rozporządzenia przewiduje, że zarówno prezesi sądów dyscyplinarnych, jak i sędziowie w nich orzekający otrzymają specjalne dodatki. Ci pierwsi mają dostawać co miesiąc nieco ponad 1,8 tys. zł, natomiast ci drudzy ponad 1,3 tys. zł. Do tej pory sędziowie sądzący kolegów nie mogli liczyć na dodatkowe pieniądze. Sprawy dyscyplinarne były traktowane jak kolejna kategoria spraw, które należy osądzić w ramach podziału obowiązków.

– Z jednej strony nie są to bardzo duże pieniądze. Z drugiej jednak, patrząc na dotychczasowe statystyki i zakładając, że ten trend nie ulegnie znacznej zmianie, sędziowie ci nie będą mieli zbyt dużo dodatkowych obowiązków związanych z zasiadaniem w sądach dyscyplinarnych. Średnio bowiem sądy te rozpoznawały dotąd jedną – dwie sprawy miesięcznie – zauważa Pałka.

Mogą się więc zdarzyć miesiące, że niektórzy sędziowie nie rozpoznają ani jednej sprawy dyscyplinarnej. Tymczasem dodatek będzie wypłacany w sposób stały.

Wynagrodzenie ekstra za pracę nad sprawami dyscyplinarnymi mają otrzymywać również sędziowie Sądu Najwyższego. Tutaj jednak pieniądze są dużo większe, bo dodatek ma wynosić 40 proc. „wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego łącznie”. Co ciekawe, w ich przypadku ustawodawca tłumaczył, że ma to być rekompensata za całkowity zakaz podejmowania przez sędziów Izby Dyscyplinarnej SN dodatkowego zatrudnienia. W przypadku sędziów sądów powszechnych takiego zakazu nie wprowadzano.

Zapytaliśmy więc MS, jakie były przyczyny przyznania orzekającym w sądach dyscyplinarnych w I instancji specjalnego dodatku. Odpowiedzi na razie nie otrzymaliśmy. Z uzasadnienia projektu rozporządzenia wynika jedynie, że minister wziął pod uwagę, że „wykonywanie obowiązków sędziego sądu dyscyplinarnego (...) jest niezależne od służbowych związanych z zajmowanym przez sędziego miejscem służbowym”.