statystyki

Andrzej Kidyba przedstawia: Złote myśli studentów prawa

autor: Andrzej Kidyba21.04.2018, 08:00
Egzamin czasami pozwala też profesorowi dowiedzieć się czegoś więcej z dziedziny, którą uprawia

Egzamin czasami pozwala też profesorowi dowiedzieć się czegoś więcej z dziedziny, którą uprawiaźródło: ShutterStock

Egzamin czasami pozwala profesorowi dowiedzieć się czegoś więcej z dziedziny, którą uprawia. Dlatego w tym felietonie postanowiłem zebrać niektóre złote myśli studentów, które są na tyle wyjątkowe, że warto, by inni je poznali.

Dzisiaj trochę lżejszy temat, bardziej związany z primaaprilisową atmosferą, choć ze względu na cykl publikacji felietonów tekst trochę spóźniony. Chciałbym poświęcić nieco uwagi egzaminom dla studentów, póki jeszcze są (egzaminy). Boję się, że wraz z „nowoczesnością” studiowania zniknie jakakolwiek forma sprawdzania wiadomości, a w formie ustnej, to już w ogóle! A właśnie ta postać, którą preferuję, daje możliwość kontaktu ze studentem, zrozumienia (lub nie) jego intencji, wsłuchania się w język polski, którym operuje (choć nie zawsze) itp. Stąd często zadaję pytanie dodatkowe: kto napisał fragment: „chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”. Najczęstsza odpowiedź to: Mikołaj Rej lub Jan Kochanowski, a nie Juliusz Słowacki. O utwór, w którym fraza ta się znajduje, po Rejach i Kochanowskich, już nie pytam, bo o „Beniowskim” pewnie nie słyszeli. Ale za Kochanowskim ciągnie się marzenie „by rozum był przy młodości” (to „Odprawa posłów greckich”).

Egzamin czasami pozwala też profesorowi dowiedzieć się czegoś więcej z dziedziny, którą uprawia. Dlatego w tym felietonie postanowiłem zebrać niektóre złote myśli studentów, które są na tyle wyjątkowe, że warto, by inni je poznali. Nie tylko zamknięci w gabinecie w czasie egzaminu studenci i profesor.

Zacznę od pierwszej odpowiedzi na pytanie dotyczące teorii organów. Gdy usłyszałem słowa: „Jeżeli u osoby prawnej następuje zanik organu...”, dostrzegłem głębię tego stwierdzenia. Przypomniał mi się Otto von Gierke, który przyjął, że organ jest równoznaczny z pojęciem narządu ruchu, mowy itp. (a może czegoś innego?) u człowieka. Ta antropomorfizacja charakteryzująca teorię organów Gierkego stanęła mi przed oczami, gdy usłyszałem o zaniku organu. Ale czy jest większa różnica między organem kadłubowym, brakiem organu a zanikającym organem? Choć działaniu osoby prawnej bez organu lub z organem kadłubowym poświęcono naprawdę wiele orzeczeń Sądu Najwyższego, m.in. wyroki z 5 listopada 2010 r. (sygn. akt I CSK 63/10), z 18 września 2015 r. (sygn. akt I CSK 737/14), z 20 lutego 1987 r. (sygn. akt I PR 1/87).

Z problematyką osoby prawnej wiąże się inna wypowiedź: „osoba prawna wykonuje prawa organu”. Tu też nie można się tylko uśmiechnąć, trzeba docenić poważną wiedzę studenta. Bo choć zdanie to jest z gruntu fałszywe, to jednak zgodnie z ustawą z 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (Dz.U. z 2004 r. nr 146 poz. 1546) towarzystwa funduszy inwestycyjnych mające osobowość prawną są ich organami. I w tym przypadku zdanie błędne staje się prawdziwe. Jednak wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco, czy też wyjątek powinien być interpretowany ściśle (exceptio est strictissimae interpetationis).

Poza problematyką organów również prokura dostarcza egzaminacyjnych uśmiechów. Choć studentów w pomysłach na prokurę przebił ustawodawca, wprowadzając prokurę mieszaną (niewłaściwą – art. 1094 par 11 kodeksu cywilnego). Od tego momentu jestem absolutnie tolerancyjny dla radosnej twórczości studentów, bo przecież oni w ten sposób nie szkodzą, w przeciwieństwie do ustawodawcy. Studenci dosyć twórczo traktują zarówno udzielenie prokury, jak i jej typy. „Prokura jest narzucana sądownie” – tego zdania niestety, w odróżnieniu od cytowanych powyżej, obronić się nie da. Ale że „prokurent nie może udzielić podprokury” to już tak, wszak prokurent nie może udzielić dalszej prokury (art. 1096 zd. 1 kodeksu spółek handlowych). Natomiast problemem może być wyjaśnienie istoty prokury łącznej. Zacytuję dwie odpowiedzi. Zdaniem jednego ze studentów „prokura łączna występuje, gdy ten sam prokurent występuje w dwóch różnych przedsiębiorcach”. I tu trzeba dostrzec głębię prezentowanej myśli, bo przecież została poruszona kwestia może nie tyle prokury łącznej, ile dokonywania tzw. czynności prawnych z samym sobą, co wymaga uznania. Zdaniem drugiego studenta „prokura łączna polega na wzajemnym informowaniu się prokurentów o podjętych przez nich czynnościach”. Choć nie o to chodzi w prokurze łącznej, to również tu należy docenić troskę o jakość oświadczeń woli przedsiębiorcy, czemu ma służyć informowanie się.

Prokura okazuje się również ciekawa z punktu widzenia jej typów. Poza tymi, które już znamy, wyróżniono prokurę główną. Otóż „prokurent główny to taki prokurent, który sprawuje nadzór prokurencki”.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (48)

  • mgr inż tomaszdf(2018-04-21 08:43) Zgłoś naruszenie 5735

    Przecież prawo w większości (z 85%) studiują ludzie którzy z politechniki wylecieliby po 1 semestrze. Nauka prawa na studiach to wkuwanie na pamięć regulaminów, które i tak się zmienią, prawo pracy, podatkowe, ubezpieczenie itd. Po co to ryć na pamięć?? W życiu korzysta się z kodeksów a teraz nawet elektronicznych bo szkoda pieniędzy na ciągłe kupowanie papierowych które nie wiadomo ile będą aktualne. Teraz lepiej skończyć jaką politechnikę, gdzie trzeba myśleć, a nie kuć zadania na pamięć. Powiem więcej często błędy logiczne i niespójność prawa wykazują i korzystają z tego nie prawnicy, tylko właśnie księgowi w firmach, inż. Zaczynasz prawo, kończysz po 5 latach twoja wiedza jest w połowie nie aktualna, bo albo zmienną, albo w ogóle zniosą ustawę. To nawet w przypadku innych humanistycznych języki, pedagogika, psychologia to ta wiedza się trzyma a prawo nie. Prawo powinno się uczyć na każdym kierunku odpowiednio do zawodu, na budownictwie budowlanego, na ochronie środowiska – ochrony środowiska, księgowości – podatków itd. Na prawie uczą wszystkiego po trochę i po co? Ileż można pamiętać. Jak co roku produkują tego prawa, że nawet na prawie gdzie uczą się tego bezrefleksyjnie na blachę mają problem aby to zapamiętać.

    Pokaż odpowiedzi (6)Odpowiedz
  • Foo Fighter(2018-04-21 10:20) Zgłoś naruszenie 315

    Ale przecież prawo to jedna wielka fikcja. Po 5 latach nauki na uniwersytacie, absolwent takiego kierunku, ma według państwa takie kwalifikacje, jak osoba bez żadnego wykształcenia. Absolwent 3 klas podstawówki ma przed sądem i innymi organami dokładnie takie same uprawnienia jak mgr prawa. Prawo polega na wkuwaniu głvpawych definicji czy dat. W zasadzie do ukończenia prawa wystarczy dobra pamięć. IQ nie ma żadnego znaczenia. Prawo to mitologia podawana jako prawdy objawione. Na przykład korporacje prawne. Wystarczy być członkiem korporacji aby zyskać nadnaturalne moce do występowania przed sądem. Żadna wiedza nie jest potrzebna. Dowód: radcy prawni dostają okresowo coraz to nowe uprawnienia bez żadnych egzaminów czy praktyki.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • mgr inż atoniz(2018-04-21 10:52) Zgłoś naruszenie 304

    Może i nie zniosą kodeksu cywilnego, karnego, vatu ale na pewno zmienią nie raz, nie dwa. Kodeks karny i postępowania karnego był nowelizowany kiedyś tak, że obowiązywały 3 kodeksy do różnych spraw, gdzie tu logika? Przepisy podatkowe zmieniają się niemal codziennie doświadczeni księgowi nie wiedzą jak to stosować, bo jest to nie logiczne i nie spójne. „przepisy są tak liczne i wzajemnie ze sobą powiązane, iż wkuwanie się nie sprawdza i trzeba rozumieć cała materię a nie tylko ja wykuc na pamięć.” Jak można rozumieć całą materię jak nie przeczytasz wszystkiego, bo rocznie produkują tego z 30 000 tys. (2017) stron? Po drugie są przepisy takie, że tylko inż. to rozumieją, dotyczące farmacji, geodezji, tam wszędzie gdzie reguluje się kwestie techniczne, specyfikacje technicze zamówienia co ma być, kto to pisze prawnicy??? Co nie mają pojęcia o kwestiach technicznych? Normy w lotnictwie, w przemyśle leków, budownictwie itp. Tak!, zrozumienie przez inż. jest problemem, a prawnik nie rozwiąże matury rozszerzonej z matematyki, nawet z książką, a inż. z kodeksem sobie poradzi (kpa w urzędzie stosują inż. też). Prawo prestiżowe teraz?? Medycyna jak najbardziej, ale prawo??, gdzie radca, adwokat zarabia teraz w większości w przedziale 2000-3000 zł, a informatyk, automatyk, spec od szt. Inteligencji, dobry budowlaniec, w przedziałach 10000-20000 zł , a dobry lekarz 15000-30000 zł, gdzie tu prestiż prawa? Weź książę do medycyny z 2012 roku czy do jakiegoś przedmiotu ścisłego na politechnice możesz spokojnie czytać i się uczyć, a weź taką książę z 2012 do prawa VAT, strach to czytać, bo bzdury nieaktualne piszą. Prawo trzeba rozumieć? to dla kogo one jest napisane dla ludzi? czy dla prawników?, kto ma je stosować przede wszystkim??

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • M(2018-04-21 11:03) Zgłoś naruszenie 170

    Niestety skutki nieumiejętnego kształcenia,a nawe błędnego wyobrażenia o nim ,takiego jak w arykule,ponoszą wszyscy studenci prawa poprzez przymus kszałcenia wieloletniego po studiach.Straconego czasu im nikt nie zwróci.I właśnie z perspektywy tego czasu" zabawa "polskich profesorów w studia prawnicze jest zabawą zawsze wygraną dla profesora i zawsze przegraną dla sudenta.Ale przecież nie na ym polega kszałcenie!

    Odpowiedz
  • rdl(2018-04-22 08:54) Zgłoś naruszenie 162

    Skoro profesorowie prawa są tacy świetni, to czemu przygotowane przez nich kodeksy są takie denne? Na wydziale prawa króluje uczenia na pamięć. Na pamięć przepisy, na pamięć nikomu niepotrzebne teorie, na pamięć rozwiązania kazusów, żeby trafić w upodobanie sprawdzającego. Do tego presja czasu. Pan profesor pisząc cokolwiek ma niemal nieograniczoną ilość czasu, komputer, autokorektę często korektora. Student ma presję czasu, długopis, troskę o estetykę pracy, adrenalinę. Może i takie teksty są śmieszne, ale nie wynikają z marności studenta, tylko z braku zrozumienia elementarnej fizjologii przez profesora. Podobnie na aplikacjiach. Pisanie sprawy na czas. Czy z pomysłodawców takich egzaminów też tak robi ze swoimi sprawami? Piszą sprawy na czas. Też mają 6 godzin na zapoznanie się z materiałem, literaturą, orzecznictwem, wymyśleniem rozwiazania i napisaniem pism? Co taki egzamin udowadnia? Że ktoś potrafi od ręki napisać coś co spodoba się sprawdzającemu (bo już sądowi akurat mogłoby się nie spodobać)? "Nauka" prawa to klasyczny przykład nieprzesiąkalności prawdziwej nauki do skostniałej średniowiecznej scholastyki prezentowanej przez profesorskie "autorytety", oparte jedynie na rzeziach egzaminacyjnych. Ilu tych mega-nadętych egzaminatorów polepszyło w czymkolwiek dobrostan państwa?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • whoopsie daisy(2018-04-21 15:54) Zgłoś naruszenie 159

    @mgr inż tomaszdf Szanowny Pan pojęcia nie ma o czym pisze. Osobiście skończyłem dwa kierunki - jeden politechniczny drugi właśnie prawo. Na obu kierunkach najgorsi byli studenci którzy się uczyli na pamięć, choć oczywiście jednak zakres pamięciowy na prawie jest dużo szerszy, jednak nie przesadzajmy. Jakkolwiek śmiesznie by to nie zabrzmiało, prawo rządzi się własnymi prawami i prawnik potrafi sobie właśnie poradzić z takimi stanami jak nielogiczność, sprzeczność, niespójność, luki prawne itd. I proszę mnie nie rozśmieszać, iż konstrukcje optymalizacyjne księgowa we firmie sama wymyśla. Aha, i już oczyma wyobraźni widzę, jak inżynier np: budownictwa sporządza np: skargę kasacyjną. SN śmiałby się zapewne do rozpuku a śmiechom i chichom nie było by końca. Co więcej, proszę zauważyć, iż obecnie głównie prawo tworzą po ministerstwach lub w komisjach inżynierowie, na swoje potrzeby nazywam ich "inżynierami prawa" lub też historycy, politolodzy po Wyższej Szkole Wszystkiego Najlepszego itepe itede. Tak więc podziękowania za taki stan rzeczy proszę kierować głównie do tych osób których wiedzę prawniczą tak Pan ceni. Tak więc, życzę odrobinę więcej zastanowienia się i zgłębienia danego tematu przed wydawaniem tak kategorycznych, nomen omen, sądów.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Mmmm(2018-04-21 09:56) Zgłoś naruszenie 1425

    Panie inżynierze, nie ma Pan zielonego pojęcia o studiach prawniczych i nauce przepisów. Właśnie sęk w tym że przepisy są tak liczne i wzajemnie ze sobą powiązane, iż wkuwanie się nie sprawdza i trzeba rozumieć cała materię a nie tylko ja wykuc na pamięć. Co nie zmienia faktu że zrozumienie treści przepisu dla przeciętnego inżyniera jest nie lada wyzwaniem. Ostatnio mój znajomy inżynier stwierdził: "to wasze kpa to jakaś czarna magia, ja nie rozumiem o co biega w tym przepisie!" A ja wtedy pomyślałam sobie: haha, przecież sam kpa to chyba najprościej napisany kodeks, mega krótki i zwięzły. Więc Panie inżynierze, Pana wywyzszanie się jest śmieszne bo Pan zapewne też by się pogubił w przepisach, które dla każdego studenta prawa są śmiesznie jasne;) no i czego by Pan nie napisał to prawo zawsze będzie się kojarzyć z czymś lepszym, bardziej prestiżowym (podobnie jak medycyna), zawsze będzie pod tym względem o level wyżej niż jakikolwiek kierunek z politechniki.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • romekm(2018-04-21 15:06) Zgłoś naruszenie 131

    Z aplikacją też jest cyrk, jak to jest? że po studiach znowu muszę wkuwać na pamięć ustawy, bo na tym polegają te testy wstępne na aplikację. Następnie zdaję egzamin z np. części karnej, gdzie wiem, że nigdy nie będę się tym zajmować, bo nie chcę! Żeby w ostateczności i tak siedzieć w gospodarce, cywilnym, kontraktach. Wolałbym moduł np. prawa morskiego. Jak lekarz po medycynie robi specjalizację na kardiologia to nie uczy się już tak dokładnie na okulistę bo po co? On nie będzie leczyć oczu… Po tej aplikacji i tak większość siedzi w 1-3 dziedzinach i tych testów by nie rozwiązała a do tego zmiany także ten…

    Odpowiedz
  • haha(2018-04-21 15:30) Zgłoś naruszenie 103

    Droga Mmmm. Gdyby nie Ci inżynierowie to połowa z Was prawników nie miałaby pracy bo nie potrzebne byłoby zajmowanie się czymś takim jak prawo telekomunikacyjne (nie byłoby telefonów i środków masowej komunikacji), budowlane (nie byłoby komu wykonać obliczeń niezbędnych do powstania danego obiektu) czy drogowe (samochody to też praca inżynierów). No ale spokojnie, nie musi Pani im dziękować - oni robią to aby rozwijać cywilizację a nie po to aby masa prawników miała co robić - zresztą często nieudolnie, bo nieraz regulacje prawne nie nadążają za postępem technologicznym i w panice prawnicy tworzą kolejne buble. Co do wypomnianej przez Pani medycyny - uprzejmie chciałem zauważyć, że postęp w tej dziedzinie jest możliwy m.in. dzięki pracy inżynierów projektujących sprzęt biomedyczny. Oczywiście większość pracy wykonują tu lekarze specjaliści ale bez odpowiedniego sprzętu nie byliby w stanie wykonać tego co obecnie. Pozdrawiam serdecznie i więcej szacunku dla pracy inżynierów życzę - szczególnie wtedy gdy korzysta Pani z nowoczesnych rozwiązań technologicznych. To ich praca :).

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • qwerty(2018-04-21 20:59) Zgłoś naruszenie 80

    Szczerze mógłbym podobne złote mysli znaleźć u tego Pana. Ale nie jest to miejsce na takie rzeczy. Jednak nie życzę nikomu egzamu u tego Pana. Mnie na szczęście ominął.

    Odpowiedz
  • Ja(2018-04-21 09:41) Zgłoś naruszenie 817

    "Zaczynasz prawo, kończysz po 5 latach twoja wiedza jest w połowie nie aktualna, bo albo zmienną, albo w ogóle zniosą ustawę." Tak...tak..."zniosą" kodeks cywilny, kodeks karny "zniosą", kpa "zniosą", ppsa też "zniosą"..hehe:)

    Odpowiedz
  • Ted(2018-04-22 11:52) Zgłoś naruszenie 70

    Moze niech Pan profesor odpowie dlaczego w innych zawodach kształcenie podyplomowe czy praktyka po studiach trwa krócej np . praktyka na budowie w celu zdobycia uprawnień wykonawczych trwa 1,5 roku a można ją rozpocząć jeszcze na 5 roku studiów. Podobnie w przypadku lekarzy dentystów- tu staż po studiach trwa rok i kończy się egzaminem, u farmaceutów i weterynarzy uprawnienia są po samych studiach. Nawet lekarz po studiach lekarskich i 13 miesięcznym stażu uzyskuje prawo wykonywania zawodu. Oczywiście, że jest specjalizacja ale ona poszerza uprawnienia a nie jest warunkiem uzyskania prawa wykonywania zawodu. Wystarczy z resztą porównać jak postępowali zmiany w innych krajach np. w Niemczech czy Austrii 100 lat temu aplikacja trwała ponad 3 lata a teraz w Austrii trwa rok a w Niemczech niecałe 2 lata przy studiach prawniczych trwających 4 lata a nie 5 jak w Polsce a aplikacja dalej 3 lata.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • AM(2018-04-21 11:47) Zgłoś naruszenie 71

    pamiętam jak Prof. dr hab. Adam Lityński opowiadał nam jak studenci pisali o impotentnych zamiast omnipotentnych władcach....

    Odpowiedz
  • Wz(2018-04-21 14:22) Zgłoś naruszenie 42

    Wkuwanie na pamięć występuje nie tylko na prawie ale też na medycynie, stomatologii farmacji, weterynarii. Tam też wiele rzeczyvsie zmienia. Wydaje ci się, że np. To czegoblekarz nauczy się na 3 roku lekarskiego będzie zawsze aktualne po zrobieniu specjalizacji ? Bo tego co sie dowiedziałem to nie. Co do prawa to wszystko zależy kto prowadzi zajęcia- na uniwersytecie, na którym studiowałem połową egzaminów jak nie więcej była w formie zadań do rozwiązania. Oczywiście nie uważam i nie uważałem prawa za coś bardzo skomplikowanego ale do prostych rzeczy nie należy. W końcu są jakies powody tego, że generalnie wszędzie prawnikiem może być osoba, która ukończyła studia prawnicze. Aplikacji w wielu miejscach nie ma a jak są to krótsze niż w Polsce ale wymóg studiów prawniczych jest powszechny. Więc jakiś ku temu powód jednak jest.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Patpol(2018-04-21 22:07) Zgłoś naruszenie 30

    Chyba sie komuś nudziło

    Odpowiedz
  • Zdziwiona(2018-04-23 08:56) Zgłoś naruszenie 10

    A tak w ogóle, to czemu ma ten artykuł służyć?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • refleksja w temacie(2018-04-23 08:45) Zgłoś naruszenie 00

    w zwiazku ze zdawalnoscia egzaminow adwokackich,radcowskich na poziomie niemalze 100% egzaminy te sa absolutnie zbędne. w zwiazku z faltem,ze system ksztalcenia prawnikow oparty o egzaminy teoretyczne jest systemem amatorskim nalezaloby rozpatrzec obowiazek rejestracji kazdego absolwenta prawa w korporacji bez dodatkowych wymagan i dososowanie tego blednego systemu do jego sytuacji.Nazywa sie to tzw."wzgledami spolecznymi". korporacje co do zasady poczatkujacym daja mozliwosc ograniczonego prawa wykonywania zawodu po spelnieniu formalnosci;rejestracji w izbie adwokackiej,zawarcia ubezpieczenia,uzyskania patrona na czas oznaczony przepisami izby ( regulaminem ksztalcenia) i obowiazek uzupelnienia w okreslonym czasie szkolen,egzaminow w tym panstwowych .Kandydat do zawodu ma prawo uzytkowania i czerpania dochodu z nazwy :adwokat,radca prawny w scisle okreslonym czasie.realnie wykonuje wszystkie czynnosci adwokackie ,ale nie ma togi i czesto mozliwosci prowadzenia indywidualnej kancelarii. swiadczenie uslug prawnych na etacie czy nie poza korporacja jest niemozliwe na terenie ue. dziki system polski nalezy zreformowac,a raczej uporzadkowac dla dobra wszyskich srodowisk. osoby po przekroczeniu zazwyczaj 35 roku zycia maja mozliwosc absolunego skrocenia czasu ksztalcenia. nie mozna opierac sadu na tema prawnika na podstawie narzucenia mu wymogow lub terminow ,ktorych nie moze spelnic. co do studiow wyzszych- na poziomie warunkujacym minimalnie akcepowalna jakosc uslug sa one w Polsce nie do przeprowadzenia gdyz uczelnie sa finansowane w sposob wykluczajacy taka mozliwosc,glownie na studiach tzw.dziennych.Uczelnia by utrzymac kierunek musi przepuszczac z roku na rok odpowiednia liczbe studentow,czyli zanizac poziom.I tego sie raczej nie zmieni.Poziom poszczegolnych wykladowcow to za malo by przebic ten mur niekompetencji.

    Odpowiedz
  • mega marnostrawstwo(2018-04-23 08:25) Zgłoś naruszenie 00

    Niestety samo państwo pokazuje jak nisko ceni sobie wykształconych prawników. To są ciężkie studia, po skończeniu których nie ma w zasadzie niczego.To jest marnowanie kapitału ludzkiego, w czym nasze państwo od 90-tego roku jest w czołówce światowej. Nasze państwo ma ludzi młodych, wykształconych dynamicznych, ale robi im tyle problemów, że nie są w stanie już tego znieść i emigrują. Wykształcenie młodego człowieka kosztuje mnóstwo pieniędzy. Jeśli wyjedzie np. do Anglii, to tak jakbyśmy dali Anglikom miliony dolarów w prezencie (koszt kształcenia plus to co ten człowiek wytworzy pracując).

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Podstawy są konieczne(2018-04-23 08:25) Zgłoś naruszenie 00

    Do "Student prawa". Tekst zupełnie jak mowę końcową po jakimś procesie. Tylko słowa "inna bajka" raczej nie są pisane prawnym językiem:)) Podstawy jakich uczą na prawie (mam prawnika w rodzinie) w rodzaju przemawiania czy prawa Rzymskiego rzeczywiście - mam nadzieję - się nie zmienią i nie ma wyjścia. Trzeba się nauczyć.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane